Instagram

piątek, 30 sierpnia 2013

58# Harry cz.8

Bylyscie dzis na TIU?
A moze wybieracie sie jutro?
Bardzo wam zazdroszcze jesli idziecie :*
Ja nie ide bo nie mialam zarezerwowanego biletu, poniewarz bylam na wakacjach i we Wtorek wrocilam.
Napewno byl swietny <3

Milego czytania :-*

----------------------------------------------------------------------------------------

Poszlismy do kawiarenki. Usiedlismy przy stoliku i zamowilismy po kawalku ciasta czekoladowego. Mojego ulubionego. Kiedy kelnerka przyniesla nasze zamowienie, podziekowalismy jej i z usmiechem na twarzy zostawila nas samych. W ciszy delektowalismy sie ciastem. Chcialam przerwac ta nie zreczna cisze, ale nie moglam. Po kryjomu wpatrywalam sie w jega twarz. Byl zamyslony. Nagle popatrzyl sie na mnie, a jak najszybciej umialam, odwrucilam wzrok. Mam nadzieje, ze nie zauwarzyl jak wlepiam w niego galy!
Poprawilam sie na krzesle i postanowilam spojrzec na niego. Tym razem on spuscil wzrok i skupil sie na swoich palcach. Co jest? Jeszcze nigdy go nie widzialam takiego.. zestresowanego?! Czym sie tak stresuje? Otworzylam buzie i juz mialam sie go o to spytac, ale zamknelam ja spowrotem. Nie wiem dlaczego, ale cos mi mowi, zebym tego nie robila.

***

Co za zbieg okolicznosci. Wlasnie dzis nie daleko kawiarni, w ktorej bylismy jest wesole miasteczko. Nawet nie pamietam kiedy bylam ostatnim razem. Chyba gdzies w przedszkolu. Harry jest spiety. Czuje jego aure gdy kupujemy bilety. Ciagle jest zamyslony i nie reaguje na nic.

- Harry?! - macham mu przed oczami.

Mruga kilkanascie razy i spoglada na mnie. No wrescie juz myslalam, ze nigdy go nie przebudze. Usmiechnelam sie do niego, a on to odwzajemnil. Chcemy sie przpchac przez duzy tlum ludzi, ale nam to nie wychodzi. Patrze sie na Harrego i zdycham nie zadowolona. Natychmiast lapie mnie za reke i ciagnie przed siebie, tym samym wychodzac z tego tlumu.

- To gdzie najpierw? - pyta.

Jak milo.. Pyta sie mnie, gdzie mam ochote pojsc. Jest tu tyle atrakcji, ze nie wiem na co isc najpierw.

- A ty co bys wybral?

Obraca sie do okola, skanujac wszystko dokladnie i stale przede mna.

- Moze.. na kolo mlynskie? - zapytal nie pewnie.

Czy on mi czyta w myslach?! Wlasnie o tym samym myslalam. Zbieg okolicznosci? Niesadze.

- Tez sie nad tym zastanawialam. Idziemy?
- Jasne.

* kilka minut pozniej

Wrescie dostalismy sie na kolo. Byla taka dluga kolejka, ze mnie juz nogi bola i chetnie bym juz usiadla. Mily pan otworzyl na drzwi, a my usiedlismy wygodnie. Co za ulga. Od razu lepiej. Zapielismy pasy, a kolo ruszylo. Powiedziano nam, ze zrobimy 3 okrazenia.

- Jak sie bawisz? - zapytal.

Jest dalej spiety, ale juz mniej niz wczesniej. Patrzy sie w moje oczy i trzyma moja dlon. Czy on sie boji?

- Jest swietnie. Nawet nie pamietam kiedy sie tak dobrze bawilam.
- Ciesze sie. - odwrucil wzrok.

Juz jedno kolko zrobione jeszcze tylko dwa. Katem oka spojrzalam na bruneta. Znow sie nad czyms zastanawia. Nad czy on tak mysli przez ten caly dzien. Dziwnie sie zachowuje. Prawie nic, a nic sie nie odzywa. Co jest grane? Drugie kolko za nami, a on dalej nic. Zero reakcji na moje niezadowolone wzdychania. Postanowilam odwruc glowe w drugi bok, aby na niego nie patrzec i znalesc jeden punkt. Nagle mlyn sie zatrzymal. Strasznie sie przestraszylam, na co scisnelam dlon Harrego. Od razu odwrucil glowe w moja strone i popatrzyl na mnie z troska.

- Nie boj sie.. - chcial cos jeszcze dodac, ale znow zamilkl.

Uparczywie sie na mnie wpatrywal i nad czyms intensywnie myslal. Znowu!

- Nie boje sie, bo emm.. - mialam mu powiedziec, ze przy nim czule sie bezpiecznie, ale tego nie zrobilam. - Boisz sie wysokosci? - zmienilam temat.

Ponownie na mnie spojrzal i sie usmiechnal.

- Wysokosci? - powtorzyl - Nie. - nad czym on tak mysli?
- Aha.. Czy cos sie stalo? - zapytalam niepewnie.
- Nie.
- Napewno?
- Tak.

Zaczelam sie smiac, na co on dziwnie sie na mnie popatrzyl. Rosmieszyla mnie jego mina i zaczelam sie bardziej smiac.

- Co cie tak smieszy?
- Nie, nic. - dalej walczylam ze smiechem.
- Przeciesz widze. - podniosl lewa brew do gory.
- No dobra. - opanowalam smiech i kontynulowalam - Dziwnie sie zachowujesz dzisiaj. Tak inaczej. Przez caly czas masz glowe w chmurach. Sadzilam, ze spedzimy milo dzien, a ty.. Nie jestes soba. - spojrzalam na Stylesa - Co sie stalo? Dlaczego stanelismy? - zmienilam ponownie temat.

Zdezorientowany chlopak spojrzal w dol, a nastepnie na boki. Mysle, ze zapomnial, ze sie zaczymalismy. Wcale sie nie dziwie. Wylacza swoj mozg i czule sie jakbym byla tu sama. Stoimy w miejscu juz chyba z pol godziny. Co sie stalo?

- Nie wiem. - i po raz kolejny sie wylaczyl.
- Wkurza mnie. - szepnelam do siebie.
- Naprawde? - posmutnial.

O kurka wodna, czy ja to powiedzialam na glos? Musze cos wymyslic, zeby sie nie obrazil. Jest smutny kurde.

- Ale co? - udawalam, ze nie wiem o co mu chodzi.
- Czy wkurzam cie? - przekrecil sie bokiem do mnie, tak ze stykalismy sie kolanami.
- Nie, a dlaczego tak sadzisz.
- No bo powie.. - przerwal - Zapomnij. - puscil moja dlon i wrucil do poprzedniej pozycji.

Co mu sie dzieje? Zachowuje sie jak baba w ciazy. Co minuta zmiana humoru. Jak nie zamyslony to sie smieje, albo jest smutny. Co go gryzie? Wyciagne to z niego.

- Co cie tak dobija? - Zapytalam.
- Chcesz wiedziec? - odpowiedzial pytaniem na pytanie.
- Tak.
- Ale na pewno?
- Harry???!!! - krzyknelam
- To jest bardzo wazne..
- Co takiego?
- To jest zwiazane z toba. - zlapal cie za dlonie i przekrecil przodem do ciebie. - Bo chcialem ci powiedziec...

----------------------------------------------------------------------------------------

I jak sie podoba?
Mysle, ze mi wyszlo. Chyba.

Jak myslicie?

Zostawcie komentarz ;*

czwartek, 29 sierpnia 2013

Happy Birthday Liam Payne ;*

Chyba juz wiecie, ze Liam obchodzi dzis swoje 20 urodziny.
Nie moge uwierzyc, ze ten czas tak szybko leci. Nie dawno byl w x-factorze, a teraz podbija swiat ze swoimi przyjaciolmi.
Jeju bardzo sie z tego ciesze.
I w imieniu Waszym i Wszystkich Directioners zycze mu:
Wiecej kochajacych fanow, zeby ukloadalo mu sie z Sofie i zeby razem z calym 1D robili to co kochaja i nigdy nie przestali.
I mam nadzieje, ze nowa plyta bedzie tak zwariowana jak oni ;*

Kochamy Cie Liam <3

środa, 28 sierpnia 2013

Kto chce to moze wejsc :D

Nie chce sie chwalic czy cos, ale zobaczcie:

Sprawdź @Kasia763Tweet: https://twitter.com/Kasia763/status/372619473028911105

wtorek, 27 sierpnia 2013

57# Zayn cz.28


Przepraszam, ze nic nie dodalam w poniedzialek, ale nie mialam czasu.


Spoznione zyczenia dla Cemol Malik ;*

Zycze Ci duzo pieniedzy, zdrowia, dobrych ocen, a najwazniejsze, zebys spotkala swoich idoli <3

Z dedykacja dla Camelon XD



Milego czytania :-*



----------------------------------------------------------------------------------------

*tydzien pozniej



Jest mi bardzo zle bez Zayna. Tesknie za nim jak cholera. Przez niego nie spie po nocach, nic nie jem i wcale nie wychodze z domu. Mama dalej nie wiec co sie dzieje. Nie mam sily, aby jej to wytlumaczyc. Poprostu powiedzialam jej, ze chce przez jakis czas zostac sama. Kilka razy  byla tutaj ... aby ze mna porozmawiac, ale nie zeszlam na dol. Nie chce nikogo widziec, nikogo! Leze na lozku i rycze do poduszki jak mala dziewczynka. Przypominam sobie ten dobre i zle chwile z Zaynem. Jego miekkie wargi na moich, jego cieplo, gdy mnie przytula, a jego oczy.. Nie, nie myslo o tym! I jeszcze na zlosc mam okno od drogi, z ktorego widac dom rodzinny Malikow. Nie moge sie powstrzymac i uchylam zaslone i wygladam za okno. Zauwarzylam na podjezdzie samochod... Nie to nie moze byc on! Nie, nie, nie!!! Co on tu robi! Tylko niech mi nie mowi, ze przyjechal mnie przeprosic. Jakas postac sie ruszyla, a momentalnie schowalam sie za sciana. Zayn! Mam nadzieje, ze mnie nie zauwarzyl. Polowka mnie cieszy sie, ze znowu go zobacze, ale ta druga nie chce go wogule widziec. Z ciekawoscia znowu spojrzalam przez okno. Stoi tam, jak slup soli. Nie rusza sie tylko wpatruje sie w moje okno. We mnie!? O kurwa! Szybko zaslonilam okno i polozylam sie znow na lozku. Dlaczego on mi to robi? Chce mnie jeszcze bardziej skrzywdzic? Tylko niech nie zamierza ty przychodzic. Nie chce go widziec. Otarlam lzy i postanowilam posluchac muzyki, aby o nim nie myslec. Wlozylam plyte z moimi ulbionymi piosenkami do laptopa i zaczelam sluchac ich na caly glos. Rozluznilam sie i spiewalam razem z laptopem. Gdy pierwsza piosenka sie skonczyla, ruszyla nastepna. Byla nia Litte things. O kurwa! I znowu te zly. Natychmiast zamknelam laptopa i rzucilam sie na poduszki. Wyplakalam dzisiaj ponad 3 litry wody, lez. I to przez Zayna. Dlaczego znow o nim mysle? Zerknelam przez okno, aby sprawdzic czy stoi tam jeszcze. Nie ma go. Uff co za ulga. Wziol swoj samochod i odjechal. Ponownie wytarlam lzy i zeszlam cegos sie napic. Przez droge bylo slychac jakas rozmowe pomiedzy kobieta, a mezczyzna. Jak sadze mama z tata o czym dyskutuja. Przeszlam niezauwarzona przez salon, gdzie rozmawiali. Gdy dotarlam do kuchni wyciaglam z lodowki sok pomaranczowy i nalalam go do szklanki. Zamknelam po cichu lodowke i wzielam do reki szklanke. Po cichu na paluszkach wyszlam z kuchni i podarzalam przez salon. Z ciekawosci spojrzalam w glab salonu. Zauwarzylam jak mama rozmawia.. To nie tata.

- O kurwa.. - wymknelo mi sie i w tym samym czasie opuscilam szklanke ktora rozbila sie na milion kawaleczkow, a sok zrobil sie jedna, wielka kalurza.

Brunek siedzacy tylem do mnie szybko spojrzal za siebie, a nastepnie wstal na rowne nogi i przygladal mi sie uwarznie. Spojrzalam na mame, a ona kiwnela glowa i opuscila salon, tym samym zostawiajac mnie sama z Zaynem.
Wiele sie nie zastanawiajac ruszylam w strone schodow. Uslyszalam jak Malik idzie za mna. Zaczelam szybciej przebierac nogami, ale on robil to samo. Lzy zaczely splywac po moich policzkac, a ja staralam sie je zachamowac. Nie chce, zeby widzial, ze placze. Przez niego. Zauwarzylam swoj pokoj i z calych sil jakie mi jeszcze zostaly pobieglam wprost do pokoju, zamykajac je czasnieciem. Zamknelam je na klucz i opadlam na podloge. Co on tu do cholery robi?

- Jak sie czujesz? - zapytal zdyszany.

Chyba sie martwi wyczulam to w jego glosie.

- Co tu robisz? Czego tu szukasz? - staralam sie, aby moj glos brzmial bez emocji, ale lzy mi w tym przeszkodzily.
- Czy ty placzesz? - zmartwil sie.
- Nie, nie mam o co. - sklamalam ocierajac lzy.
- Jak sie czujesz? - zapytal ponownie.
- Co cie to!? - warknelam.
- Slyszalem, ze zle.. Czy wszystko ok.. Wpusc mnie. Porozmawiajmy.
- Nie ma mowy.
-Dlaczego? Co sie dzieje?
- Nie chce nikogo widziec. Odejdz.
- Nie odejde. Zostane tu dopuki nie wyjdziesz z pokoju lub porozmawiasz ze mna.

Uparty jest i to bardzo, ale i tak kiedys stad musi isc. Wytrzymam.

- To sobie stoj! - krzyknelam.
...

----------------------------------------------------------------------------------------

I jak sie podoba?

Czytasz=Koment

;*  @kasia763

sobota, 24 sierpnia 2013

OMG *_*

Nie wierzę co przed chwilą zauważyłam!

Dzięki Wam mamy już ponad 5000 wyświetleń  :*

Bardzo się z tego cieszę i BARDZO, BARDZO WAM DZIĘKUJE :***

Nawet nie wiecie jaka jestem szczęśliwa <3

To naprawdę jest motywacją dla mnie do pisania dłuższych rozdziałów :D

Bardzo Was Kocham <3

W poniedziałek dodam następny rozdział z Zaynem <3 :*

Jeszcze bardziej bym się uciszyła, jakbyście dodawali przynajmniej 2 komentarze przy jednym poście, ale Was do tego ni zmuszam :)

Jeszcze raz Wam Bardzo Dziękuje i Życzę Miłej Nocy :***



@kasia763

Nie omijać :D

Dzisiaj nie mam weny więc postanowiłam zrobić spam dla Mojej Przyjaciółki z twittera :D
Prowadzi ona  swój blog o Harrym <3
Jest już tam kilka rozdziałów :)
Mi osobiście bardzo się podoba :*
Ośmielam się Was prosić, abyście weszły i przynajmniej przeczytały :*
Dopiero się rozkręca i potrzebuje trochę motywacji do pisania kolejnych rozdziałów :D

Oto link do jej bloga: http://newlifebetterlife.crazylife.pl/
I twitter:

Ps. Powiadomcie mnie o odwiedzeniu bloga, bo chce wiedzieć czy ktoś pomógł Naszej Siostrze :*


Pozdrawiam i wysyłam buziaki :***
@kasia763

piątek, 23 sierpnia 2013

56# Zayn cz.27

I nastepny rozdzial przed nami ;*
Jak tam samopoczucie?
U mnie kiepsko. Od kiedy sie dowiedzialam, ze Zayn sie zareczyl rycze nocami :''(

Milego czytania ;*

----------------------------------------------------------------------------------------

Szybko zamknelam drzwi od swojego pokoju i odetchnelam gleboko. Dlaczego on znow klamie? Dlaczego on to robi? Mi! Jestem zdyszana od biegniecia po schodach, aby mu uciec. Nie mam zamiaru z nim rozmawiac. Jak na razie. Musze to przemyslec.

- Kochanie! Dlaczego ucieklas? Co sie stalo? - dobija sie do drzwi.
- Jestes parszywym klamca. Co chwile dowiaduje sie nowych rzeczy, ale nie od ciebie, a teraz znowu cos ukrywaz. Lepiej sie przyznaj, albo.. albo z nami koniec - glos mi sie zalamal.

Co ja zrobilam. Jak moglam ta powiedziec. Wymsknelo mi sie tak po prostu bez zastanowienia. Nie chce go stacic. Bardzo go kocham. Lzy zaczely spywac mi strumieniem, nie moglam ich powstrzymac.

- Otworz drzwi - warknal.
- Nie - krzyknelam glosniej.
- Porozmawiajmy - jego ton glosu zlagodnial - wszystko ci opowiem.

Tak! Na przyklad co? Ze masz inna na boku klamco?! O nie wrzyciu! Przez chwile sie zastanowilam i podeszlam do drzwi. Po drugiej stronie wszystko ucichlo. Nie dobija sie? Tak latwo sie poddal? Poszedl z tamtad? Raczej tak. Chwycilam za klamke i po cichu otworzylam drzwi. Cos sie poruszylo. Czy to szczury? Nie zwlekajac ani chwili dluzej postanowilam zamknac drzwi, ale ktos mi to nie umozliwil.

- Pozwol mi.. prosze.. Wszystko ci wytlumacze. Jestes dla mnie najwazniejsza. Nie chce miec przed toba zadnych tajemnic.. - zlapal za moja dlon - Nie chce cie stracic - popatrzylam w jego oczy.

Mowil szczerze. Jego zrenice swiecily nadzieja. Cieszylam sie, ze nie chce ukrywac przede mna zadnych tajemnic. Bo wlasnie o to chodzi w zwiazku. Prawda?

- Moge wejsc - spytal niesmialo.
- Mozesz.. - odwrucilam wzrok - ale obiecaj, ze mnie juz nigdy nie oklamierz. - usiadlam na moim luzku i wlepilam swoj wzrok w jego twarz.

Stal nadal we wejsciu i sie nad czyms zastanawial. Mial spuszczona glowe i nie widzialam dokladnie jego twarzy. Nagle podniusl ja i spojrzal na mnie. Jego brazowo-zlote oczy wpatrywaly sie we mnie z nadzieja. Powolnym krokiem ruszyl w moja strone. Czy juz mowilam, ze seksownie wyglada w koszuli? Powinien czesciej je nosic. Nie moge sie mu opszec. Jest taki cudowny. Usiadl obok mnie i zlapal za moja dlon. Nie chce, zeby mnie teraz dotykal, w takiej chwili. Nie, nie! Wyrwalam sie z jego uscisku i oddalilam od niego. Spojrzal na mnie ze smutna mina, ale sie nie poddal. Po raz kolejny dotknal mojej dloni. Jego cieple dlonie dzialaly na mnie uspokajajaco. Cala zlosc, ktora mialam w sobie, gdzies uciekla.

- Wiec? - zaczelam pierwsza, przerywajac ta nieznosna cisze.
- Emm.. - spojrzal na mnie - Przepraszam.
- Za co ty mnie przepraszasz?! - fuknelam.

Otworzyl swoje usta, ale gdy zobaczyl moja mine, odrazu ja zamknal. W tej chwili dlonie nie pomoga, a powinny. Siedzial cicho i czekam, az skacze przemowe.

- Za to ze jestes jednym, wielki klamca?! Nie zwarzajacy na uczucia innych?! Co z toba Zayn?! Co sie stalo?! - krzyczalam i nie moglam przestac.

Przez jakis czas sie na mnie nie patrzyl. Wydawalo mi sie, ze jest myslami w innym swiecie.

- Kurwa mowie cos do ciebie! - pojedyncza lza splynela mi po policzku.

Nawet nie zareagowal. Dalej wlepial swoj wzrok na nasze dlonie. Nie wytrzymam dluzej. Musze odpoczac od tego wszystkiego, a najbardziej od Zayna. Bardzo go kocham, ale widze, ze potrzebuje kilku dni do przemyslenia. Wyrwalam sie z uscisku Malika i wstalam z lozka. Wreszcie spojrzal na moja zaplakana twarz, ale bylo juz za pozno. Postanowilam spakowac najpotrzebniejsze rzeczy i pojechac do mojego rodzinnego domu, aby pobyc tak sama na sam z moimi myslami. Podeszlam do szafy i wyciagnelam walizke, a nastepnie wpakowalam do niej kilka niezbednych rzeczy. Zasunelam ja i spojrzalam na bruneta. Dalej siedzial na moim lozku i wpatrywal sie we mnie. Mysle, ze nie mial pojecia co ja wlasciwie robie, albo przynajmniej sie domyslal.

- Pff.. - fuknelam.

Wzielam walizke i wyszlam z domu
...

----------------------------------------------------------------------------------------

I jak wam sie podoba?
Jak myslicie co Zaynowi dolega?
Ale mnie troche ponioslo O_o
To przez te zareczyny XD

******************************************************

jesli przeczytales podziel sie swoja opinia ;D

środa, 21 sierpnia 2013

55# Harry cz.7

Przypadkiem mi sie usunelo ;/
Jesli chcecie byc powiadamiani o nowych rozdzialach #twettme @kasia

--------------------------------------------

- Przykro mi, ze nie uslyszalas jak spiewam.. - przerwal na chwile - Nie wiedzialem, ze to zamkniete przesluchanie - spuscil glowe w dol
- To nie twoja wina. Skad miales wiedziec, ze tak bedzie.

Dlaczego sie o to obwinia? Czy az tak mu na tym zalezalo? Bardzo chcialam go uslyszec, ale sie nie udalo. Bardzo sie zasmucil, nawet juz go nie cieszy to, ze bedzie mial nastepna szanse. Ze sa jeszcze ma szanse na dotarcie do x-factora. A on sie smuci, ze nieuslyszalam jak spiewam. Ja tez jestem smutna, ale tego nie widac po mnie. Jeszcze nie raz go uslysze. Miejmy nadzieje. Jesli bedzie chcial, abym z nim poszla. Zgodze sie.

- Nie smuc sie. - popatrzyl na mnie - Powinienes sie cieszyc, ze masz jeszcze szanse. - usmiechnelam sie do niego.

Zauwarzylam jak na jego twarz wraca usmiech. Jego biale zeby wyjawiaja sie spod ciemno rozowych ust. Uwielebiam jak sie usmiecha. Wtedy widac jego przecudne doleczki w policzkach. Chcialabym miec takie

* nastepnego dnia

Co za dziwny byl wczoraj dzien. Harry byl na przesluchaniu do x-factora, ale musi isc na nastepne, za tydzien. W parku zaproponowal mi wypad dzis na miasto. Nie wiem co on kombinuje, ale bardzo sie z tego ciesze. Co ja na siebie wloze? Podeszlam do szafy i otworzylam ja. Wszystkie cuchy wypadly z szafy i  stworzyly wielka, jedna kupke moich ubran. No tak przez tydzien nie mialam czasu posprzatac w szafie, tym bardziej w pokoju. Spojrzalam na swoj pokuj i zlapalam sie za glowe. Kilka par butow jest porozucanych po calym pokoju, ale i nie tylko. Pelno papierkow po slodkosciach i brudne naczynia. Jeszcze nigdy moj pokuj nie wygladal tak zle. Zawsze staralam sie go utrzymywac w pozadku, a teraz wyglada jak jeden wielki "chlew". Ogarnelam troche w pokoju i zaczelam ukladac ciuchy w szafie. Przez caly czas myslalam o Harrym i o jego doleczkach. Jest taki slodki, kiedy sie usmiecha.

* 3 h pozniej

Jestem gotowa i czekam na Harrego. Jakas godzine temu rozmawialam z nim przez telefon. Fajnie bylo uslyszec go znowu. Caly czas o nim mysle i nie moge przestac. Wyobrazam sobie Harrego i mnie.. Mnie i Harrego.. No wiecie.. Razem. Bylby doskonalym chlopakiem.
Z marzen wyrwal mnie drzwonek do drzwi. To pewnie Harry. Ucieszylam sie i w podskokach ruszylam mu otworzyc.
- Czesc. Juz jestem. - przywital mnie swoim pieknym usmiechem.
- Hej. Fajnie ze juz jestes. - odwzajemnilam usmiech - Wejdz prosze - zaprosilam go gestem reki - Ide po torebke zaraz przyjde.

* oczami Harrego.

(t.i.) poszla po torebke. Juz nie moge sie doczekac naszej.. randki? Chyba mozna to tak nazwac. Jest piekna, mila.. wiele by ty wymieniac. Juz przyszla stanela obok i spojrzala na mnie.

* oczami (t.i)

- Gotowa? - zapytal loczek.
- Tak mozemy isc. - na randke, idziemy na randke, na randke, idziemy na randke, na randke idziemy - uuu.. - Harry zaczal sie smiac. - Z czego rzysz? - zapytalam smiejac sie z niego.

O nie mam nadzieje, ze nie spiewalam tego na glos. Co za wstyd.

- Z uuu.. - probowal mnie nasladowac - Co to bylo? - zapytal dalej sie smiejac.

Na szczescie nie zaspiewalam calej piosenki. Co za ulga. Musze cos wymyslic, zeby nie pomyslal, ze jestem jakas nie normalna, czy cos. Bo jestem normalna. Prawda?

- Umm.. - zamyslilam sie -Napisalam piosenke i sobie ja nucilam. - Brawo! Nic lepszego nie moglas wymyslic?
- Piszesz piosenki? - zadal kolejne pytanie.
- Bedziesz dzisiaj zadawal mi pytania? - odpowiedzialam pytaniem na pytanie.

Glupie pytanie, glupia odpowiedz.

--------------------------------------------

Tak wlasnie.. To jest moje przyslowie ;D
"Glupie pytanie, glupia odpowiedz"
Jesli ktos mi zadaje jakies pytanie staram sie mu odpowiedziec na nie, podwzgledem glupoty pytania ;*

Wracajac do rozdzialu.. Jak wam sie podoba?
Chyba cos mi nie wyszlo, ale sami ocencie ;D

***************************

Jesli przeczytalas/es zostap po sobie komentarz ;)

wtorek, 20 sierpnia 2013

54# Zayn cz.26

Mialam dodac wczoraj, ale nie dalam rady. Stasznie brzuch mnie rozbolal i odpuscilam sobie.
Dzis dodaje rozdzial troche dluzszy niz wczesniej, bo mialam wene, ale nie wiem jak mi wyszlo. Nawet nie sprawdzalam O_o
Sami ocencie i dodajcie komentarz ;*

--------------------------------------------

Usnelam sama nie wiem kiedy. Pamietam tylko to, ze Zayn przyniosl mnie do pokoju, a potem sie obok mnie polozyl. Otworzylam oczy, aby sprawdzic, czy to nie byl sen. Jestem w swoim pokoju, ale Zayna nie ma obok mnie. Pewnie juz wstal i jest na dole. Nie chce mi sie wstac z lozka, wiec postanawiam jeszcze sobie polezec i pomyslec troszke. Patrze sie w sufit. Jestem ciekawa co sie wydarzylo wczoraj na imprezie. Chyba pozno wrocili, wnioskujac z tego ze juz spalam tylko halas mnie przebudzil, ale nie jestem pewna, ktora byla wtedy godzina. Postanowilam wstac i wziasc poranny prysznic. Wzielam potrzebne rzeczy i zamknelam sie w laziece.
Ciepla woda splywala po moim ciele, dajac mi ozezewienie. Starannie sie wytarlam i szybko ubralam. Wyszlam z lazienki i udalam sie na dol. Poczulam zapach swiezo-wyciskanego soku z pomaranczy i tostow? Czy to tosty? Weszlam do kuchni i ujzalam Zayna w fartuchu, dekorowal kanapki. Nie codzienny widok. Podeszlam do niego pocichu i oplotlam go rekami wokol jego torsu.

- Dziedobry kochanie. - wtulilam sie w niego

Obrucil sie tak, ze stalismy twarza w twarz.

- Dziedobry. - pocalowal mnie czule - Wczesnie wstalas. Mialem przyniesc ci sniadanie do lozka. - usmiech znikl z jego twarzy.
- Jak chcesz to moge sie wrocic.. - przejechalam palcem po jego policzku.
- Nie, nie musisz - usmiechnal sie uroczo - Usiadz w jadalni, zachwile przyjde. - pocalowal mnie jeszcze raz.

Kiwnelam glowa i zrobilam to co kazal. Poszlam do jadalni i zajelam miejsce.
Chwile go nie bylo. Co on tyle tam robi? Poczulam aromat kawy parzonej. Ale jestem glodnna. Zjadlabym konia z kopytami. Nareszcie idzie. Niesie tace ze sniadaniem i przepieknie sie usmiecha. Ma ubrana Blekitna koszule. Wczesniej jej nie zauwarzylam. To przez ten fartuch. Jejku jaki on przystojny. Podszedl do mnie i polozyl przedemna sniadanie. Ooo.. jaki on slodki. Skad on wzial ta roze? Wzielam ja do reki i powachalam. Mimo wolnie usmiechnelam sie i popatrzylam w jego miodowe oczy. Byly pelne milosci i nie tylko.

- Dziekuje. - wstalam i uscisnelam go mocno.

Nie wiem dlaczego to zrobilam, moze dlatego, ze nigdy nie dostalam rozy w taki sposob od osoby, ktora mnie kocha, a ja ja.
Gdy sie odkleilam od niego wygladal na zaskoczonego, ale szybko wrucil mu usmiech. Zlaczyl nasze usta w calosc i nie moglam sie im opszec. Byly takie miekkie i pelne.

- Kocham cie. - wydusilam, kiedy zabraklo nam tlenu.
- Ja ciebie bardziej. - dotykalismy sie nosami i nie moglismy zlapac powietrza.

Przez caly czas trzymal swoje rece na mojej tali, a ja na jego karku.

- Brakowalo mi tego. - wyszeptalam.
- Mi rownierz. - pocalowal mnie delikatnie - Pewnie jestes glodna. Zjedz cos.

Dlaczego w takie chwili?! Zayn!? No fakt jestem glodna, ale chcialam jeszcze troche sie po przytulac. No to moze pozniej?! Tak bardzo go pragne.
Usiadlam na krzesle i pierwsze co zrobilam to upilam troche soku. Strasznie mnie suszylo. Wzielam tosta do reki i zaczelam jesc.
- A ty nie jesz? - zapytalam sie kiedy polknelam pierwszego kesa.
- Nie, juz jadlem.

Znam bardzo dobrze Zayna i wiem kiedy klamie. Wlasnie w tej chwili to zrobil. Zawsze patrzy sie mi prosto w oczy kiedy do mnie mowi, a teraz nawet nie spojrzal. Co on znowu ukrywa? Bede sie tak patrzec na niego dopuki nie wytumaczy mi tego klamstwa.

- Dlaczego klamiesz? - zadalam nastepne pytanie.
- Nie klamie. - odwrucil wzrok.
Spoglada na sufit tak jakby bylo tam cos ciekawego, a nie ma nic. Zwykly bialy sufit.

Zdenerwowana wstalam od stolu i ruszylam w strone schodow...

--------------------------------------------

I jak mi poszlo?
Jakos tego nie przemyslalam i tak wyszlo ;)
Ale mam juz pomysl na nastepny rozdzial ;*

########################

Jesli czytasz daj komentarz ;*

***************************

Nastepny rozdzial bedzie z Harrym ;*
Dodam go jutro, albo w czwartek ;D

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Spam :*

Zapraszam was także do czytania tego bloga :*

Jest cudowny <3 Przy prologu się popłakałam :)

Dopiero zaczeła pisać i ma 1 rozdział. Zapowiada się naprawdę niezłe opowiadanie. Ja na pewno bd czytać.

Jeśli macie jakieś pytania do niej do twettujcie do 

To jej blog :D

Jeszcze raz zachęcam do czytania :*** 

wtorek, 13 sierpnia 2013

53# Harry cz.6

Dziękuje wam, ze odwiedzacie mojego bloga :*
Postaram się dodawać kolejne rozdziały wtedy kiedy będę miała czas.
Dziś postanowiłam dodać kolejną część o Harrym :D


Miłego czytania



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



Stoimy w bardzo dlugiej kolejce. Naprawde dlugiej. Przed nami i za nami masa ludzi, czekajacych na to co my, aby dostac numerek i zaspiewac piosenke. Jestem nie spokojna, nie mam bladego pojecia jak Harremu pojdzie wystep. Ale ja to nic. Biedny Hazza tupta nogami, jakby chcial zgniesc niewidzialne mrowki.

- Harry.. - zerknal na mnie - Wszystko bedzie dobrze. - usmiechnelam sie do niego.

On to odwzajemnil i zlapal za moja dlon. Znowu. I to samo uczucie bezpieczenstwa. Musi sie naprawde denerwowac, a teraz nuci jakas piosenke. Mysle, ze przygotowal ja na przesluchanie.



* kilkanascie minut pozniej



Jestesmy juz w srodku. Strasznie mnie nogi bola, wiec siadam na najblizszym wolnym krzesle. Harry wlasnie wraca z numerkiem przyklejonym na podkoszulku. Numer 19423. No to jeszcze dlugo tu pobedziemy. Jest pocieszenie. Bede siedziec tu z Harrym.

 - Wiesz za ile cie wywolaja? - przerwalam wreszcie cisze
- Powiedzieli, ze za kilka minut. - stanal za mna.

Odwrucilam glowe do tylu i usmiechnelam sie.

- Dlaczego stoisz za mna?
 - Jak widzisz nie ma juz wolnego miejsca siedzacego.

Wstalam i pokazalam dlonia.

- Jak to nie ma?! A to? - zasmialam sie
- To jest twoje. A poza tym dziewczyny maja pierwszenstwo. - puscil mi oczko.
- Siadaj. Nie wiadomo ile bedziesz musial jeszcze stac.
- Nie.
- Prosze cie grzecznie. Usiadz. - zrobilam oczy ze Shreka.

Chwile sie zastanowil i podszedl do mnie.

- Tylko pod jednym warunkiem - spojrzal mi gleboko w oczy.

Boje sie troche tego jak stoimy na wprostsiebie i patrzymy sobie w oczy. Nie wiem co on ma w planie teraz zrobic.

- Pod jakim? - zaniepokoilam sie.
- Nie chce zebys stala, gdy ja bede siedziec, wiec.. - chwile sie zastanowil - bedziesz mogla usiasc na moich kolanach.

 Co? Tego sie nie spodziewalam. On chce, abym usiadla mu na kolanach. OMG.. uspokuj sie kobieto, bo jeszcze go przestraszysz.

- Emm.. Na kolanach? - powtorzylam.
- No tak. Jesli tobie to nie przeszkadza. - odwrocil wzrok.
- No ok. Czemu nie?! - usmiechnelam sie pod nosem.

Usiadl na moim miejscu i czekal, az wrescie usiade mu na kolanach. Chwile sie zamyslilam. Nie jestem pewna czy powinnam to zrobic. Para dloni poklepal w kolana, zachecajac mnie, abym usiadla. Usiadz za nim sie rozmysli! Dyktowal mi rozum.

- Nie boj sie. Ja nie gryze. - usmiechnal sie, a ja to odwzajemnilam.
Bez najmniejszego wachania usiadlam mu na nogach, a on polozyl swoje dlonie na mojej tali, abym z nich nie spadla. To jest nie samowite. Chlopak, ktory nie zwracal na mnie uwagi w szkole, trzyma swoje rece na mnie. Awww.. Codowne uczucie



* po przesluchaniu



Wyszlismy juz z teatru i kierujemy sie w strone parku. Harry opowiada jak bylo na przesluchaniu.

 - I co przeszles dalej? - bylam ciekawa
- Tak, ale czeka mnie jeszcze jedno przesluchanie, w ktorym dowiem sie, czy przejde dalej.

Bardzo sie cieszyl z tego, ze spodobal sie Juri i ze ma szanse zaspiewac w x-faktorze, ale cos go jeszcze trapi.

- Wszystko w porzadku? - zapytalam

 Zatrzymal sie i stanal przede mna.

 ...


 ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Wreszcie dodałam kolejny rozdział z Harrym :*

I jak wam się podoba?

Jeśli czytacie zostawcie komentarz.

To naprawdę jest motywacją dla mnie, abym pisała dłuższe rozdziały.



######################################################################################################################


 
Czytasz=komentarz


$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$



Jeśli chcecie być powiadamiani o następnych rozdziałach zostawiajcie swoje nicki na twittera, lub napiszcie d mnie na moim @kasia763





 POZDRAWIAM WAS GORĄCO MOJE MARCHEWECZKI :****

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

52# Zayn cz.25

Witam Was!
Postanowilam napisac nastepny rozdzial o Zaynie ;*
Nie bede sie rozpisywac bo nie ma potrzeby :D
Milego czytania zycze


 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Zayn cz.25


Jestem juz pod drzwiami i mam zamiar je otworzyc, ale nie robie tego. Odwracam sie do tylu, aby sprawdzic, co tak dlugo Niall robi w samochodzie. Widze jak grzebie po swoich kieszeniach w spodniach i w polce na drzwiach od auta.

- Wszystko Ok? - zapytalem
- Tak, idz do srodka, ja zaraz przyjde. - wrocil do szukania czegos.

Czego on szuka? Nie mam pojecia, jutro sie o to zapytam. Polozylem dlon na klamce i otworzylem drzwi. Stantad bylo widac swiatlo ze salonu, ktore rozjasnialo korytarz. Postanowilem to sprawdzic. Zamknolem za soba drzwi i poszedlem w kierunku swiatla. Zauwarzylem, ze ktos lezy na kanapie i oglada telewizor. Podszedlem blizej i ukazala mi sie twarz mojej, przepieknej narzeczonej. Spala jak aniol struz, ktorym jest dla mnie. Jest przykryta od stup do glow miekkiem kocem. Postanowilem jej nie budzic. Jeszcze piekniejsza jest jak spi. Chcialem ja wziasc na rece i zanies do jej pokoju, ale Niall zachalasowal drzwiami.

- Zayn.. gdzie jestes? - krzyczy.
- Tutaj. - szepnolem tak, aby uslyszal.
- Ej.. dlaczego tak cicho mowisz? - pytajac przeszedl do kuchni.
- Cicho bo ja obudzisz. -warknolem.

Popatrzylem na nia. Poruszyla sie. Mam nadzieje, ze sie nie obudzi.

 - Kogo? - zapytal bladyn. 
- Jak to kogo?! Moja spiaca krolewne. - usiadlem obok niej i pocalowalem ja w czolo.

Niall podszedl blizej i spojrzal na nia, a nastepnie wzrocil swoj wzrok na mnie.

- Chyba zgubilem telefon. - tym razem ciszej powiedzial.
- Pewnie zostal na imprezie, jesli ci na nim zalezy to jedz po niego. Impreza powinna jeszcze trwac.
- Nie mam zamiaru jechac znowu na ta impreze. W dodatku, ze jest ona plastiokowej lali. - zaczelismy sie smiac.

Kasia znow sie poruszyla. Na szczescie sie nie obudzila.

- I tak mialem zamiar kupic sobie lepszy. - usmiech nie schodzil z jego twarzy. - Ide spac, bo jestem zmeczony. Wy tez idzcie sie polozyc. Do jutra. - Horan udal sie do gory.



* oczami Kasi



Slyszalam jakas rozmowe jak sie nie myle to byl moj Zayn, ktory rozmawial z Niallem. Jestem bardzo zmeczona i nie chce mi sie otworzyc oczu. Czuje tylko jakbym byla w powietrzu. Pewnie Zayn mnie przenosi na lozko. Jestem zmeczona nie chce mi sie juz nawet myslec. Chce tylko spac, wtulona w Zayna. Opadlam lekko na miekkie lozko i usmiechnelam sie do siebie, dalej nie otwierajac oczu. Zayn pocalowal mnie w policzek i zaczal sciagac mi buty. Nastepnie rozpial mi guzik w spodniach i lekko podniusl mi pupe by je latwiej sciagnac. Zostawil mnie w bieliznie i moim podkoszulku. Polozyl mnie na poduszce i przykryl pierzyna. Nie chce dzis sama spac.

- Zayn.. - mruknelam
- Tak?! - szepnal tak slodko jak zawsze.
- Zostan ze mna.

Poczulam tylko, ze kladzie sie obok i obejmuje mnie jedna reka. Podnioslam glowe i polozylam ja na torsie Malika. Ucalowal mnie w czolo i przytulil mocniej.

...



 ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
  

I wreszcie napisałam rozdział z Zaynem :*
I jak mi wyszło? Sami ocencie :D



Czytasz=Komentarz :*



@kasia763 pozdrawiam