Instagram

niedziela, 15 września 2013

61# Zayn cz.30


- Oklamalem cie wtedy, bo.. Nie chcialem, zebys sie o tym dowiedziala.
- Ale o czym? - o czym on do mnie mowi?
- O tym, ze biore.. - Ze co kurwa..
- Jak mozesz prac narkotyki?! - stanelam i zaczelam na niego krzyczec - Myslalam, ze masz troche rozumu. Nie sadzilam, ze kiedy kolwiek wezmiesz to do ust..
- To nie tak - zaczal sie smiac.
- Co nie tak?! Nie dosc, ze palisz to bierzesz jeszcze jakies ziela.
- To nie prawda! - wstal z lozka. - Nie placz. prosze. - otarl moja lze.

Odrazu sie od niego odsunelam i odwrocilam sie do niego tylem.

- Czy naprawde myslisz, ze jestem do tego zdolny? - zlapal mnie za dlon, obracajac mnie o 180 stopni.

Spojrzal mi w oczy.

- Jestes do wszystkiego zdolny. - fuknelam.
- Ty tez - usmiechnal sie do mnie.
- Co to ma znaczyc? - zapytalam.

Co do cholery! Co kurwa sie dzieje z Zaynem. Nie sadzilam, ze moglby to sobie zrobic i ... Mi! Dlaczego on to robi!? Dlaczego?

- Ze jestes do wszystkiego zdolna, juz dwa razy mi ucieklas. Nie mam pojecia jak to zrobilas.
- Nie zmieniaj tematu! - krzyknelam - Dlaczego mi to robisz?!
- Chcialem dobrze.
- Trujac sie tym swinstwem?!
- Nie, nie rozumiesz!
- No to mi wytlumacz!
- Nawet nie dajesz mi szansy na to.

Krzyczelismy tak na siebie i nie moglismy przestac. Wrescie przestalismy drzec sie nawzajem. Ucichlam i usiadlam na lozku. Malik zrobil to samo, lapiac mnie ponownie za reke.

- Nie biore narkotykow. - zaczal sie smiac.
- No to co? - krzyknelam.
- I znowu to robisz. - westchnal.
- Co robie? - zdziwiwilam sie.
- Przerywasz mi.
- Przepraszam, juz nie bede.

Chyba, ale nie obiecuje.

- To nie narkotyki tylko tabletki.

Mialam mu przerwac, ale postanowilam siedziec cicho.

- Mialem je brac zawsze rano, godzine przed sniadaniem. I wtedy ich nie wziolem, bo zawczesnie sie obudzilas.
- I przez to mnie oklamales?! To jest smieszne. Nie mogles poprostu powiedziec, ze musisz zjesc tabletki?! - przez chwile sie zasanowilam - Z jakiego powodu musisz je zazywac? Czy jestes na cos chory? Prosze powiedz mi! Jakos sobie poradzimy. - wzielam dwona rekami jego dlon i mocno scisnelam.

On natomiast wolna reke polozyl na moim policzku i zaczal go gladzic. Jak mi tego brakowalo.

- Na szczescie nie jestem chory. Na czas poszedlem do lekarza, a on przepisal mi leki. - usmiechnal sie.
- Ale na co Zayn?! Na co?! - chcialam wiedziec.
- Dla ciebie chcialem pozocic papierosy. Tyle razy mowilas mi, abym przestal, a ja nie sluchalem. Mialabyc to niespodzianka. - sposcil glowe.
- Bardzo sie ciesze, ze bierzesz te tabletki..
- Juz nie! - dalej wpatrywal sie w swoje palce.
- Co to znaczy? - zdziwilam sie.

Dlaczego juz ich nie zazywa?!

- Od tamtego razu, nie jem tabletki.
- Dlaczego? - zlapalam za jego brode i podnieslam do gory.

Wpatrywalam sie w niego z uwaga.

- Sadzilem, ze nie sa mi juz potrzebne. Przepraszam.
- To ja przepraszam. Nie powinnam tak zareagowac.
- To moja wina. Za malo czasu z toba spedzalem.

Wtulilam sie w jego klate. Pachnial tak Zaynowo. Jak mi tego brakowalo. Jego ciepla, zapachu, dotyku, glosu itt. Dlugo by tu wymieniac.

- Obiecuje ci, ze jesli wrocisz, bede spedzac z toba wiecej czasu. Obie.. - nie zdazyl dokaczyc.

Wbilam sie w jego usta. Tak bardzo tego pragnelam. Zayn odwzajemnil to uczucie. Najpierw delikatnie, tak jakby sie bal, ze jestem porcelanowa lalka, ktora moze w kazdej chwili peknac. Z czasem nasz pocalunek sie poglebial, a nasze jezyki tanczyly ognisty taniec tanga. Przerwalismy pocalunek, gdy braklo nam tchu. Siedzac ocieralismy sie czolami.

- Bardzo mi tego brakowalo. - wydusilam z siebie.
- Bardzo cie kocham. Nawet nie wiesz jak bardzo. - pocalowal mnie.
- Ja ciebie bardziej.

Z naszych czulosci wyrwal nas drzwiek telefonu. Zerknelam na ekran i zauwarzylam nowa wiadomosc.

- Mama wyslala mi smsa. - otworzylam ja.

" Widze, ze sie pogodziliscie. Jesli jestescie glodni, zapraszam na kolacje. "

Cala mama martwi sie o nas.

- Jestes glodny? - zapytalam.

Na odpowiedz dostalam calusa w usta. Brunet wstal i podal mi reke, na co ja zlapalam za nia.

- Musisz cos zjesc. - troszczy sie o mnie.

Wyszlismy z pokoju i ruszylismy w strone kuchni.
...

----------------------------------------------------------------------------------------

Pisalam to dzisiaj rano i niejestem z tego dumna.
Moim zdaniem troche za ktorkie.
Moja opinia sie nie liczy tylko wasza, wiec zachecam do komentowania.

Jesli czytalas/les to zostaw po sobie komentarz

Prześlij komentarz