Instagram
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malikowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malikowa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 stycznia 2015

PO TYM CO PRZECZYTASZ DOCENISZ SWÓJ ZWIĄZEK...

PO TYM CO PRZECZYTASZ DOCENISZ SWÓJ ZWIĄZEK...
TYLKO NIE PŁACZ...A... ZRESZTĄ...

Kiedy wróciłem do domu, żona podała kolację.
Wziąłem ją za rękę
i powiedziałem, że muszę jej coś powiedzieć. Usiadła i jadła w milczeniu.
Znów widziałem strach w jej oczach.

Nagle byłem przerażony, nie byłem w stanie
otworzyć ust. Ale musiałem jej powiedzieć
co myślę: chcę rozwodu. Żona
nie była porywcza i zdenerwowana, tylko
cichym głosem zapytała mnie o powód.

Chciałem unikać odpowiedzi na to pytanie.
to ją rozgniewało. Rozrzuciła wokół sztućce
i krzyczał na mnie, że nie jestem mężczyzną. Tej
nocy nie rozmawialiśmy już ze sobą. Płakała
przez całą noc. Wiedziałem, że
chce się dowiedzieć, co się stało z naszym małżeństwem, ale nie mogłem dać jej zadowalającej odpowiedzi: I
zakochałem się w Jane. Mojej żony już nie kocham.


Z głębokim poczuciem winy, przygotowałem
Kontrakt małżeński, w którym zaoferowałem jej nasz dom, samochód, i
30% naszej firmy. Przeglądnęła go
krótko, a następnie podarła go. Kobieta, z
którą spędziłem dziesięć lat mojego życia,
była mi obca. Było mi przykro, za jej czas i energię, które zmarnowała ze mną, ale
nie mogłem wrócić, zbyt mocno kochałem Jane.
Wreszcie wybuchnęła głośno na moich oczach
łzami, takiej reakcj się spodziewałem.
Te łzy dały mi jakoś poczuce ulgi.
Przez dłuższy czas myślałem nad rozwodem, miałem obsesję na punkcie tej myśli.
Teraz to uczucie jest jeszcze silniejsze
i byłem pewien, że jest to dobra decyzja.

Następnego dnia wróciłem do domu późno i zobaczyłem ją
siedzą przy stole coś piszącą. Byłem bardzo zmęczony tego
wieczoru, więc poszedłem bez kolacji prosto do łóżka. Wiele godzin spędzonych z Jane mnie wyczerpały.
Obudziłem się i zobaczyłem, krótko
że nadal siedzi przy biurku i pisze. To nie miało dla mnie znaczenia, więc odwróciłem się i natychmiast zasnąłem.

Rano dała mi swoje wymagania odnośnie
rozwódu: nie wymaga niczego,
jednak chce byśmy przez miesiąc żyli normalnie i udawali że nic się nie stało, zanim ogłosimy rozwód.
Powód był prosty: Nasz syn pisze za miesiąc
prace klasowe i nie chce go z naszym
zepsutym małżeństwem obciążać.

To mogłem zaakceptować. Ale poszła dalej:
Chciała, żebym sobie przypomniał, jak
w dniu naszego ślubu na rękach niosłem ją przez próg.
Chciała żebym codziennie z naszej sypialni do drzwi
wyjściowych nosił ją na rękach przez miesiąc.
Myślałem, że ona całkowicie oszalała.Lecz by nasze ostatnie dzień, były przyjemne
jak tylko było to możliwe, zgodziłem się.

Później powiedziałem Jane o warunkach
mojej żony. Roześmiała się głośno i
powiedziała, że to absurd. "Nie ważne co ona za sztuczki
zastosuje, musi zaakceptować rozwód, powiedziała "
i szydziła.

Po tym jak powiedziałem żonie, że
chce się rozwieść, nie mieliśmy
więcej kontaktu ciała. Więc nic dziwnego, że
w pierwszy dzień nieznane uczucie było, kiedy
niosłem ją na rękach. Nasz syn stał za nami i
oklaskiwał. "Tato trzyma mamę w rękach," radował się. Jego słowa mnie zraniły.
Od sypialni do drzwi salonu - Poszedłem
10 metrów z nią w moich ramionach. Powoli zamknęła
oczy i szepnęła do mnie: "Proszę nie mów naszemu
Synkowi o naszym rozwodzie. " skinąłem głową i
przygnębiające uczucie mnie napadło. Umieściłem ją w przedniej części drzwi. Poszła na
przystanek autobusowy w celu oczekiwania na autobus do pracy.
Jechałem sam do mojego biura.

Na drugi dzień wszyscy przyszło o wiele łatwiej. Pochyliła
głowę na mojej piersi. Czułem
zapach jej bluzki. Uświadomiłem sobie, że przez długi czas
nie dostrzegałem jej.
Uświadomiłem sobie, że nie jest już tak młoda, jak
był na naszym ślubie. Widziałem małe zmarszczki na jej twarzy, a także pierwsze małe szare
Włosy. Nasze małżeństwo nie przeszło na niej bez szwanku.
Przez chwilę, zadałem sobie pytanie, co za krzywdę jej wyrządziłem.

Kiedy w czwartym dniu wziąłem ją na ręce, zauważyłem,
że poczucie swojskości powstało ponownie.
To była kobieta, która mi dziesięć lat życia poświęciła.

Piątego dnia zauważyłem, że zaufanie wzrasta.
Nie powiedziałem Jane o tym. Z dnia na dzień, łatwiej było
mi ją nosić. Może mnie codziennie ćiczenie zrobiło silniejszym.

Pewnego ranka, widziałem ją, jak myślała,
w co się ubrać. Przymierzyła kilka stroi, ale nie mogła się zdecydować.
Potem powiedziała z westchnieniem: "Wszystkie
Ubrania są coraz większe. "Nagle
Zdałem sobie sprawę, że ona znacznie schudła.
Więc to był powód, że noszenie jej stało się łatwiejsze!

Nagle uderzyło mnie jak cios: Miała tak
wiele bólu i goryczy w swoim sercu!
Podświadomie pogłaskałem ją po głowie.

W tej chwili nasz syn i powiedział:
"Tato, to już czas, trzeba mamę z pokoju
przenieść ". było ważną częścią jego życia,
aby zobaczyć, jak tato mamę niesie na rękach z pokoju.
Moja żona powiedziała do naszego syna, żeby bliżej podszedł.
Gdy to zrobił, wzięła go w ramiona. Odwróciłem głowę, ponieważ obawiam się
zmienić zdanie w ostatniej chwili.

Wziąłem ją w ramiona i zaniósłem z sypialni przez salon do korytarzu.
Jej ręka opiadała na mojej szyi lekko. Trzymałem ją mocno w ramionach.
To było jak w dniu naszego ślubu.

Martwiłam się, bo waży mniej i mniej.
Gdy miałem ją w ostatnim dniu w ramionach prawie nie mogłem się ruszyć.
Nasz syn był już w szkole. Trzymałam ją i powiedziałem jej, że
zauważyłem, że w naszym życiu brakowało intymności.
Pojechałem do mojego biura i wyskoczyłem z samochodu nie zamykając go
- na to było brak czasu. Bałem się, że z każdym opóźnieniem mogę zmienić decyzję.
Pobiegłem po schodach.
Kiedy podszedłem, Jane otworzyła drzwi. "Przepraszam, ale nie chcę się już rozwodzić"
Powiedziałem.

Spojrzała na mnie zaskoczona i dotknęła mojego czoła.
"Czy masz gorączkę?" zapytała. Wziąłem jej rękę z mojego czoła i powiedziałem:
"Przykro mi, Jane, nie będę się rozwodzić.
Nasze życie małżeńskie było pewnie dlatego tak monotonne, bo
ona i ja nie docenialiśmy się, a nie dlatego, że nie kochamy się!
Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, kiedy na naszym ślubie
prowadziłem ją przez próg, ślubowałem jej lojalność i wierność
dopóki śmierć nas nie rozłączy ".
Jane wydawała się nagle obudzić. Uderzyła mnie w twarz, trzasnęła drzwiami i wybuchnęła płaczem. Pobiegłem na dół i do kwiaciarni, która była na mojej drodze.
Tam zamówiłem bukiet dla mojej żony.
Ekspedientka zapytała mnie, co
napisać na kartce. Uśmiechnąłem się i napisałem, że
Każdego ranka będę nosić ją przez próg, dopóki śmierć nas nie rozłączy.

Kiedy przyjechałem po południu do domu, miałem uśmiech na ustach i bukiet
kwiatów w dłoni. Pobiegłem po schodach,
moja żona była w łóżku - moja żona nie żyje.
Walczyła miesiące z rakiem a ja byłem
zbyt zajęty z Jane na ogół żeby coś sobie uświadomić.
Wiedziała, że wkrótce umrze
i chciała mnie uratować od:
Negatywnego uczucia naszego syna do mnie.
Przynajmniej w oczach mojego syna, pozostanę kochającym mężem.

To te drobne gesty w związku, tak naprawdę mają największe znaczenie.
To nie dwór, samochód lub
Góry pieniędzy. Te rzeczy mogą rzeczywiście życie
wzbogacić, ale nigdy nie są źródłem
Szczęścia.

Więc masz trochę czasu by zrobić to dla partnerstwa.
To te małe akcenty dbają o bezpieczeństwo i poczucie bliskości.

Żyć w szczęśliwym związku!

Jeśli tego nie udostępnisz, nic Ci się nie stanie.

Jednak robiąc to, może uratujesz jakieś małżeństwo.
Wiele związków się niszczy, ponieważ ludzie
nie zdają sobie sprawy, że poddają się tuż przed metą.

niedziela, 14 września 2014

64# Zayn cz.34


Po skaczonym swietowaniu, kazdy pojechal w swoja strone. Jestem dumna z siebie, ze wyznalam prawde Zaynowi i rodzicom. Malik jest bardzo szczesliwy, az za bardzo. Boje sie pomyslec co bedzie jak sie dzidzius urodzi. Zrobil sie bardzo opiekunczy. Minela cala godzina od mojego wyznania, a czuje sie jakby to byl juz miesiac, albo kilka miesiecy.
Przy kolacji rozmawialismy o naszym slubie. Nasze mamy zaplanuja nam cala urodzystosc i zapewniaja, ze nie musimy sie niczym martwic. Ale jak mam sie nie martwic jak tu chodzi o moj slub. Moj i Zayna.
Ustalilismy date slubu na 20 czerwca. Jestem tym podekscytowana.
Juz na 6 miesiecy urodzi sie junior Malik albo seniorita Malik ( ja se i moje pomysly se XX )
A za 7 miesiecy odbedzie sie nasz slub.
Gdy podjezdzamy na podjazd czuje ulge. Jestem bardzo zmeczona i marze tylko o tym, aby isc do gory i polozyc sie na lozku, ale wczesniej musze isc do kuchni zrobic sobie cos do zjedzenia. Jak mus to mus.
Zayn otworzyl mi drzwi i podal mi reke, aby latwiej mi bylo wyjsc z auta. Natychmiast zimne powietrze odbilo sie od mojej skory. Nic nie mowiac, mulat nalozyl na moje barki jego kurtke i tulac sie do mnie ruszylismy do srodka.
Jest poczatek listopada, a na dwoze coraz zimniej. Malymi kroczkami zblizaja sie Swieta Bozego Narodzenia. Moje ulubione Swieto. Dzien w ktorym spotykamy sie calymi rodzinami, aby swietowac, a przedewszystkim byc razem.
Sciagnelam buty i poszlam do kuchni, aby postawic wode na ciepla herbate. Sprawdzilam co jest w lodowce. Bardzo sie zdziwilam, zatkalo mnie, kiedy ujrzalam pelna lodowke po brzegi.


- Chlopaki zrobili zakupy. - krzyknelam w strone Zayna.
- Usiadz zrobie nam kanapki. - podszedl do mnie, przytulil mnie od tylu tak ze jego dlonie spoczely na moim brzuchu, a usta rozkoszowaly sie moja skora na szyji.


Mruknelam cicho z nie zadowolenia i poslusznie usiadlam na jednym z krzesel. Dokladnie obserwowalam co robi krok w krok.
Najpierw wyjal kilka kanapek i zaczal je smarowac maslem. Spojzal na mnie usmiechajac sie. On i jego usmiech *-* Zrobilam to samo, a gdy powrocil do swojej czynnosci, dalej bacznie mu sie przygladalam.


* nastepny dzien


Wstalam wypoczeta jak nigdy. Cudowny rozpoczynajacy sie dzien. Otworzylam oczy i rozgladajac sie na wszystkie strony nie znalazlam swojego celu. Zayna. Podnieslam sie do pozycji siedzacej i zaczelam myslec nad imionami dla dziecka. Nic nie przychodzilo mi do glowy. Nagle do pokoju wparowal zdyszany Zayn.


- Co sie dzieje?! - zdenerwowalam sie.
- Nic takiego. - usmiechnal sie do mnie.


Podszedl do mnie siadajac na lozku i pocalowal mnie w usta. Wziol cos, ze szuflady i szybko zniknal w korytarzu. Acha, spoko - pomyslalam. Nie chcac dalej tak bezczynnie siedziec zeszlam z lozka i poszlam do lazienki. Pierwsze co zrobilam to spojrzalam w lustro. Moja twarz byla inna niz zwykle. Z dnia na dzien widzialam jak moja twarz promienieje. Kazdy mowi, ze kazda kobieta w ciazy rozkwita. Teraz to widze. Umylam twarz woda i eytarlam ja starannie i usmiechnelam sie do swojego odbicia. Zalatwilam swoje potrzeby i wyszlam w poszukiwaniu mojego przyszlego meza.
Gdzie on moze sie podziewac. Zeszlam ze schodow i udalam sie do kuchni.


- Zayn, kochanie gdzie jestes?! - zawolalam
- Zayn! - ruszylam do salonu.


Tu go tez nie ma. Gdzie on jest!? Martwie sie.


- Zayn!!! - nie mogl sie tak po prostu rozpuscic w powietrzu.


Pochodzilam jeszcze przez kilka minut po calym domu, ale bez skotkow. Wykonczona poszukiwaniami postanowilam posiedziec w salonie i poczekac na moja zgube.


***


Jeszcze nigdy tak sie nie nudzilam. Nic ciekawego nie ma w telewizji, a co najwazniejsze, Malik jeszcze nie wrocil do domu. Nie wiem gdzie jest, co robi i z kim.
Zaraz mnie cos trafi. Pisze do niego juz po raz kolejny, a on nie raczy odpisac, czy zadzwonic...


________________________________________________________________________________

Wielki powrót :D
Przpraszam że mnie tak długo nie było.. ale tak jakoś nie miałam czasu nic pisać :/
Teraz wróciła :D
Jestem w średniej szkole i jest zajebiście ^_^
Postaram się w miarę możliwości pisać kolejne części opowiadania ^_^
Dzisiaj taki króciutki ^_^
Do zobaczenia niebawem ^_^ :D







sobota, 25 stycznia 2014

Midnight Memories

Nie wiem czy wiecie, ale njlkdsbckljvdbvkbdavb;dfvb <3
Ja się już jaram ^_^
Ok. Do rzeczy XD

One Direction właśnie ogłosiło, że 

premiera teledysku Midnight Memories 

odbędzie się w piątek o 17:00PL. 

Natomiast od jutra o 17:00PL 1DHQ

będą udostępniać gify z teledysku.


A tu macie wypowiedz Liam'a

http://www.youtube.com/watch?v=9Lf6Eq_zU2c&feature=youtu.be

Miłego Weekendu :*

środa, 22 stycznia 2014

Płacze :'(

Pewnie już wszyscy wiecie, a może nie?!
Pamiętacie Polską Directioner Magdę z Londynu?!
To ta, która spełniła swoje marzenia. Kilkanaście razy spotkała swoich jak i naszych idoli. Miała z nimi zdjęcia, dostała follow back od Zayn'a, Liam'a, Niall'a i od Louis'a. Dziwne jest to że od Harr'ego nie dostała :/
Ale wracając..
Czytając jak zawsze// Napotkałam na tą informację i na kolejną i na każdej z nich pisze o innej przyczynie zgony. Na jednej, ze samochód ją potrącił. Na innej, ze miała białaczkę.. :o
A na jednej pisało to:

Anne (mama Harrego) dodała tweeta w którym jest napisane że Magda < @1DCrew> umarła. Podobno miała jakiś atak który zarzymał jej prace serca podejrzewam że zawał.
https://twitter.com/MrsAnneTwist/status/425724982828601345 



Nie jestem pewna czy to plota czy nie, ale łza się w oku kręci :'(
"Straciłyśmy jedną ze sióstr"

tataj macie twittera Magdy : https://twitter.com/1DCrew
a tutaj jej aska : http://ask.fm/Magda3105
a tutaj macie jeszcze jej fb :https://www.facebook.com/magda.szablinska.96?fref=ts




Co o tym myślicie?!


niedziela, 29 grudnia 2013

Wiadomosc dla ukochanej osoby

Przepraszam Was ze nie dodaje nastepnych rozdzialow, ale tak jakos nie mam czasu, ani checi. Wiec wpadlam na cos innego.
( madra ja) ^_^

Jest to sms/wiadomosc wyslany do dziewczyny przez chlopaka :

Jesteś dla mnie najważniejszą osobą jaką kiedykolwiek znałem.. I chciałbym by już tak zostało na zawsze. Jesteś piękna, urocza, miła, ciepła i przede wszystkim kochana. :*
I nie chcę byś się na mnie zawiodła.. : )     Pamiętaj, że zawsze możesz się do mnie zwrócić ze swoimi problemami.. Nie obiecuję, że pomogę, ale przynajmniej wysłucham. Tak jak ja zawsze miałem w Tobie oparcie i mogłem Ci się wyżalić nie jeden raz. : )    Dziękuję Ci za to. : )    Jak już wspomniałem, jesteś urocza i kochana. I chcę być z Tobą.. Jesteś dla mnie ważna i taka pozostaniesz.
Nie wiem, czy pamiętasz, jak kochałem Cię poprzednio.. Ale teraz jest podobnie.. Podobnie, bo bardziej. : )     Pamiętasz na pewno, co chciałem zrobić, ale nie zrobiłem i dziś tego nie żałuję.. I ja nie wiem co byłoby tym razem, bo nie wiem.. A ja nie chcę się przekonywać, ani sprawdzać.. I myślę, że Ty też nie chcesz tego sprawdzać, ani próbować.
Wtedy, gdy Ci to powiedziałem, bałem się bardziej tego, ze powiesz to komuś, niż Twojej reakcji.. Ale nie zważałem na to.. Miałem jakikolwiek cień nadziei, że nikomu nic nie powiesz i odpowiesz, nawet po jakimś czasie, „TAK”. I stało się tak.. Odpowiedziałaś.. Ale po moim powrocie z Londynu, powiedziałaś, że to nie ma sensu. Zabolało mnie to bardzo i uważałem to za jedyne rozwiązanie. Byłem zakochany po uszy i nie docierało to do mnie. Uważałem, że to tylko głupi sen i, że zaraz się obudzę i będziesz blisko mnie.. Ale niestety tak się nie zdarzyło i potoczyło się wszystko tak, jak się potoczyło. Po pewnym czasie zapomniałem o tym uczuciu, o Tobie nawet prawie.. Ale dzięki zrządzeniu losu się to nie udało i jeszcze dzięki Twojej kuzynce. I dziękuję jej za to, i Bogu też. Jestem szczęśliwy, że nie zapomniałem o Tobie, i, że mogliśmy być przyjaciółmi.. A teraz? .. Teraz mamy szansę być parą.. Jeszcze w marcu jak ktoś by mi to powiedział, wyśmiałbym go prosto w twarz.. A dziś? .. Przepraszałbym za to wyśmianie. Ja serio mówię, jesteś dla mnie całym światem. To, że się zakochałem wtedy w Tobie, to może przypadek, ale to było dla mnie ważne.. A teraz, jest to dla mnie jeszcze ważniejsze, bo będę się starał, jeśli tylko dostanę tę szansę od Ciebie, nie będę miał zamiaru jej marnować.. Jesteś dla mnie, zbyt „cenna”.. I mam też za dużo szacunku do Ciebie, jako przyjaciel, ale i zwykły człowiek. Ale ja za bardzo w przypadki też nie wierzę,  ale mimo wszystko, nich będzie nazywane, jak chce.. Tylko Bóg wie, czy to miał być przypadek, czy „przeznaczenie”. My tego nie wiemy i nie dowiemy się raczej.. Ale nie wiesz o mnie wszystkiego i ja o Tobie też. Więc jeśli będziesz chciała być ze mną, to pomału się będziemy zapoznawali. : )    Ale zrozumiem też, jeśli nie będziesz chciała być ze mną. Postaram się zrozumieć.. Ale nie wiem jak ja to przyjmę, gdy pomyślę, o ostatnim razie. : (     Bo to jest trudne, jeśli ktoś się zakocha, a druga osoba oleje całkowicie tą drugą. Trudne i bolesne.. A zwłaszcza dla mnie. Już zdążyłaś się o tym przekonać. Mi nigdy nie było łatwo w życiu i nigdy nie będzie.. Już zdążyłem się o tym przekonać. : (     Ale przyzwyczaiłem się, że mam trudno wszędzie i zawsze. Więc zrozumieć, zrozumiem, jeśli nie będziesz chciała być ze mną. : (
Ale teraz przejdę do innej części, też ważnej. Wiem, jak bardzo cenisz sobie przyjaźń i wiem, dlaczego nie jesteś ufna względem miłości.. Przyjaźń.. To bardzo fajne znajomości, ale musimy rozważnie wybierać przyjaciół. I wiem, że nie chcesz stracić przyjaźni z Pauliną. Miłość.. Jest to uczucie, którego nikt nie potrafi zniszczyć, jeśli jest ono prawdziwe i wypływa z serca, a nie z czyichś ust tylko.. Ja już tak miałem kilka razy i więcej już nie chcę. : (    To jest bardzo bolesne i wiem jak się wtedy musiałaś czuć, gdy tamten się Tobą „zabawił”. Ale ja nie jestem taki jak on.. Bo nie każdy jest taki sam, mimo, że większość dziewczyn tak uważa. I mnie to na przykład boli, takie rozumowanie.. Nawet go nie pozna, a już wie, że będzie cierpieć przez niego. To jest nienormalne moim zdaniem, mimo wszystko. Pokochałem Cię sercem – SZCZERZE.. Nie wypowiadałem nigdy tego ustami – nie KŁAMAŁEM, nigdy. Ciebie nigdy nie umiałem okłamać. Gdy Cię poznałem, wydałaś mi się fajna i ładna, ale wtedy nie myślałem nawet by mieć jakąkolwiek dziewczynę. Zanim powiedziałem Ci, że mi się podobasz, i że się zakochałem w Tobie, to długo to w sobie dusiłem, bo bałem się, że komuś powiesz.. Długo – to znaczy, prawie rok czasu, zanim się zdobyłem na odwagę, by powiedzieć Ci to. Roznosiło mnie to od środka z każdym dniem dłużej. To było trudne dla mnie wszystko. Powiedzieć Ci to nawet takie trudne nie było, tylko to czekanie.. Tak, czekanie.. Było najtrudniejsze. A gdy mi odpowiedziałaś, że się zgadzasz, to uczucie radości.. Potem powiedzenie, że to nie ma sensu, bolesne, strasznie. Wtedy miałem ochotę odebrać sobie życie.. To był wielki dowód na to, że Cię kochałem bardzo. I ja nie wiem co będzie teraz. Ja nie wiem co się teraz stanie. Tylko nie myśl sobie, że ja Cię szantażuję, czy coś.. Nigdy w życiu! Nie mogę Ci tego zrobić. Nie mogę Cię do niczego zmuszać.. Ale chcę powiedzieć, że czasem lepiej pójść  jest za głosem serca, bo to odrzucenie może pociągnąć za sobą, wielkie skutki.
Zakochałem się w Tobie i to jest uczucie, jakiego nigdy nie miałem.. Nawet poprzednio nie było tak wielkie jak teraz.. Ale skoro Ty też mnie kochasz, to powinnaś chociaż spróbować. Ja szczerze mówiąc, gdy się pogodziłem z tym wszystkim, zwątpiłem, że jeszcze kiedykolwiek się nawet będziemy odzywali do siebie.. Niestety tak myślałem, ale inaczej już nie umiałem.. Wtedy myślałem nawet, „po cholerę ta kuzynka wtedy mnie powstrzymała?”. Myślałem jeszcze potem też o tym.. Ale teraz myślę, „wtedy to byłem głupi, żeby myśleć o śmierci!”. I teraz chciałbym  być z Tobą, bo wierzę, że się nam uda. Uda się nam i będę to powtarzał nawet miliardy razy, jeśli tylko trzeba będzie. Już to mówiłem, ale powtórzę.. Możesz zawsze na mnie liczyć i zawsze będę starał Ci się pomóc, jeśli tylko zechcesz. A ja chciałbym, byś mi zaufała. Bo ja Ci zawsze ufałem i wierzyłem.. I, i nic się nie zmieniło. Mam nadzieję, że Ty też mi ufasz i wierzysz. : )
Kochałem Cię i tak już pozostanie. Jeśli nie będziesz chciała być ze mną, po prostu mi to powiedz. : ) Zrozumiem. Nie jestem raczej bardzo tępy, by tego nie zrozumieć. Ale musisz mi to powiedzieć Ty.. Bo ja, nigdy tego nie powiem. Kocham Cię nad życie. :*

----------------------------------------------------------------------------------------

I jak wam sie podoba?
Sami ocencie i skomentujcie :**
Kocham Was i pozdrawiam <3

@kasia763
ask.fm/kasia763

niedziela, 17 listopada 2013

Midnight Memories

Dan Wootton opowiada o spotkaniu z chłopcami i opisuje piosenki z najnowszej płyty One Direction - Midnight Memories!

"Chłopcy zapytali mnie czy zostanę dziennikarzem, który odsłucha ich nowe piosenki. Midnight Memories nie zawodzi - to jeden z najlepszych albumów boybandu w historii! Bez wątpienia, płyta ukazuje 1D jako dojrzalszy zespół - stawia ich w przeciwnym kierunku do nastoletniego popu. W nowym albumie wprowadzono więcej gitar niż w poprzednich dwóch krążkach, [...] Louis i Zayn dostali większy dostęp do mikrofonu. Chłopcy spędzili sporo czasu pisząc piosenki na album, Louis i Liam pisali je razem, Niall robił to z McFly. Teksty pokazują dużą zmianę w życiu chłopców przez ostatnie dwa lata, ale w piosenkach są motywy nastoletniej miłości i złamanego serca. Nadal są nastoletnimi idolami."

Piosenka po piosence:

Best Song Ever: Pierwszy singiel - użyty do promocji - jest najbardziej radosnym i popowym kawałkiem.

Story Of My Life: Jedyna piosenka, którą napisała cała piątka razem. Ta sentymentalna ballada została wybrana jako drugi singiel, by wprowadzić w dojrzalsze brzmienie bandu.

Diana: Jedna z najzabawniejszych boybandowych od do dziewczyny, jaką kiedykolwiek słyszałem. [...] refren natychmiastowo wpada w ucho. Louis i Liam są współautorami tej piosenki. Jestem pewny, że nie ma tu żadnego nieprzemyślanego odniesienia do księżnej Diany.

Midnight Memories: Tytułowa piosenka rozwala album pod względem rockowym. Otwarcie jest w stylu gitarowym Lenny'ego Kravitza. Refren jest tak samo przebojowy jak Queenowe We Will Rock You. W tej piosence 1D używają niegrzecznego języka, 'Some old shh (shit - przyp.) but a different day.'

You & I: Tradycyjna ballada, która usatysfakcjonuje miliony matek, które wspierają 1D. Słowa piosenki 'Not even the gods above would separate us — nothing would come between you and I.', sprawią, że Cougars (kobiety po 30, które czują pociąg seksualny do młodszych facetów - przyp.) padną na kolana.

Don't Forget Where You Belong: Jedna z moich ulubionych piosenek na albumie, która powstała przy współpracy Nialla z członkami zespołu McFly - Tomem Fletcherem, Dannym Jonsem i Dougie Poynterem. Skupia się na cudownej harmonii, ma niesamowicie wolno zbudowany refren. Tematem piosenki jest to, jak ważny jest dom dla międzynarodowej gwiazdy. Pierwsza zwrotka zawiera słowa 'Make a lot of changes but not forgetting who I was.'

Strong: Jedna z mroczniejszych piosenek na albumie jest szansą dla Zayna, by pokazać jak głęboki głos posiada. Ballada posiada podobny styl muzyczny do piosenek The Killers.

Happily: Pierwsza piosenka, przy której współpracował Harry, jest oczywiście niesamowita. To kompletnie nowe brzmienie dla bandu. Głos prowadzący Harry'ego jest bardzo mocny. Słowa piosenki, które śpiewa, mogą być odnośnikiem do jego romansu z Taylor Swift 'I don’t care what people say when we’re together.'

Right Now: Harry, Louis, Liam napisali ją wraz z Ryanem Tedderem (członek One Republic, napisał 'Bleeding Love' dla Leony Lewis). Poprzez tą piosenkę pokazują jak bardzo chcieliby zabierać w trasę swoje dziewczyny, by z nimi być. To dojrzała popowa piosenka, w której głos prowadzący ma Louis.

Little Black Dress: Chłopcy są nieco niegrzeczni w tym mrocznym, rockowym stylu piosenki. Prawdopodobnie zszokuje to młodszych fanów. (Nieco) sprośne słowa - napisane przez Louisa i Liama - brzmią tak 'I want to see the way you move with me baby.' 

Through The Dark: Wszyscy, którzy wątpią w zdolności muzyczne 1D, powinni posłuchać tej piosenki. Jest w stylu Eda Sheerana. Nie mogę się doczekać, by usłyszeć ją na żywo.

Something Great: Harry napisał ją wraz z Garym Lightbody (Snow Patrol) i słychać w niej jego wpływ. Współautorem jest również Jacknife Lee, który częściej pracował z takimi bandami jak U2 czy Weezer niż z boybandami. Prawdziwy triumf.

Little White Lies: Wracamy do popu, z epickim refrenem, w którym słychać elektryczną gitarę. Chłopcy pokazali swoją bezczelną stronę, śpiewają 'You’re a good girl but I know you would girl.'

Better Than Words: Najbardziej zaawansowana w warunkach produkcji. Mix elektrycznych beatów i elektrycznej gitary. Jest bez wątpienia bardziej luźna od wielu popowych kawałków - świetne zakończenie nocki (imprezy)."

"Sztab One Direction zadbał o to, by piosenki z Midnight Memories nie wyciekały wcześniej do internetu. Dlatego byłem jedynym dziennikarzem, którzy mógł odsłuchać cały album przed premierą.
Istnieje tylko jedna fizyczna kopia CD płyty, dlatego musiałem pojechać do specjalnej lokacji w Londynie, by jej odsłuchać." 

http://www.thesun.co.uk/sol/homepage/showbiz/dan-wootton/5267337/one-direction-album-midnight-memories-review.html


Nie wiem jak wy, ale ja już nie mogę się doczekać <3

Pozdrawiam was :**

poniedziałek, 11 listopada 2013

Tak czują się Directionerki...

To jest takie piękne i prawdziwe :')
JUŻ NIGDY WIĘCEJ..

http://www.youtube.com/v/Jzttz49n0bs?version=3&autohide=1&autohide=1&showinfo=1&feature=share&autoplay=1&attribution_tag=d8et1XI6svbWQpQPvLbVow

NIE WIEM JAK WY ALE JA PRZEJMUJE SIĘ HEJTAMI!
MOŻE WCZEŚNIEJ SIĘ PRZEJMOWAŁAM, AŻ CZASAMI ZA BARDZO.
NIE SPAŁAM W NOCY TYLKO RYCZAŁAM W PODUSZKĘ.
ALE TERAZ JUŻ MNIEJ NIŻ KIEDYŚ 
KOCHAM ONE DIRECTION I CHCĘ DLA NICH JAK NAJLEPIEJ :*
CHCĘ ABY BYLI SZCZĘŚLIWI <3
NIENAWIDZĘ HEJTÓW I HEJTERÓW. 
HEJTERZY TO OSOBY, KTÓRE NIE MAJĄ SERCA.
TAKIE JEST MOJE ZDANIE, A WASZE JAKIE JEST?


PS.

JEŚLI MACIE JAKIEŚ PYTANIA ŚMIAŁO MOŻECIE PYTAĆ NA MOIM ASKU :


KOCHAM WAS I MAM NADZIEJE, ZE WENA WRÓCI DO MNIE <3

sobota, 2 listopada 2013

64# Zayn cz.33

Przeczytajcie notke pod spodem!

Milego czytania :*

Jestem cala obolala, wszystko mnie boli, jestem szczesliwa i troche zmeczona. Leniwo otworzylam oczy i spojrzalam na niego. Jeszcze spal i wcale sie nie dziwie. Usmiechal sie przez sen. Wygladal tak seksownie, ze mialam ochote go pocalowac, ale nie chcialam go budzic.
Powoli zwleklam sie z lozka i ruszylam do lazieki, aby wziasc szybki prysznic. Gdy wrocilam zauwarzylam porozrzucane po calym pokoju ubrania. Zasmialam sie cicho i wzielam sie za sprzatanie. Pozbieralam wszystkie nasze rzeczy i polozylam je w jednym miejscu. Malik nagle sie poruszyl, a swoj zwrok zwrocilam na niego. Siedzial i wpatrywal sie we mnie.

- Co robisz kochanie? - zapytal zaspanym glosem.
- Sprzatam po tobie. - zasmialam sie.
- Chodz tu do mnie. - poklepal wolne miejsce obok siebie.

Bez zawachania podeszlam do lozka i usiadlam na nim, a nastepnie wtulilam sie w jeszcze ciebly tors mojego mezczyzny i pocalowalismy sie.

* na dole

Jestesmy juz po sniadaniu. Mama przygotowala nam przepyszna jajecznice. Jej przepisu. Zawsze dodaje swoj tajemny skladnik, ktory nie chce mi wyjawnic. Nie raz probowalam wyciagnac to z niej ale zawsze udawalo sie jej mnie oszukac. Juz wiem po kim tak mam. Gdy Zayn udal sie do WC mama przysiadla sie do mnie i zaczela mnie wypytywac.

- Widze, ze sie pogodziliscie. - usmiechnela sie do mnie.
- Tak mamo, wczoraj. Nie pamietasz? - o co jej chodzi?!
- Pamietam i to dobrze. - zaczela sie smiac.

Popatrzylam sie na nia spod byka. O co jej chodzi?! Dlaczego sie smieje?! To jest, az tak smieszne?! - podnieslam jedna z moich brwi.

- Jesli bedziecie sie czesciej klucic i sie godzic, zostane babcia wczesniej niz myslalam. - tym razem powstrzymala smiech.

Ze co?? Czy ona... Nie spala?! Slyszala wszystko co robilismy?!
Glupio mi sie zrobilo i spuscilam glowe, wlepiajac swoj wzrok w kolana.

- Emm.. - nie wiedzialam jak zaczac.
- Nie musisz sie tlumaczyc. Jak bylam mloda... - przerwala na moment - Jak dlugo zamierzacie zostac? - zmienila temat.

Wlepila swoj wzrok na cos za moimi plecami i sie usmiechnela.

- Juz jestem. - uslyszalam glos ukochanego.

Juz wiem dlaczego przerwala.
Brunet zasiadl tuz obok mnie i owinol swoim ramieniem.

* 3 miesiace pozniej

Jedziemy wlasnie do naszych rodzicow, aby ich o czyms powiadomic.
Jestesmy bardzo szczesliwi z tego powodu. Pewnie zastanawiacie sie z jakiego powodu. Czytajcie dalej, a sie dowiecie :D
Przed wyjazdem zadzwonilismy do naszych starszych aby umowic sie z nimi w restaracji. Maja tam na nas czekac. Wjezdzajac na parkink scisnelam dlon Malika.

- Denerwuje sie - wyszeptalam.
- Nie ma czym - pocieszal.

Zgasil silnik i cmoknol mnie w usta. Nastepnie wysiadl z samochodu, podszedl do moich drzwi i pomogl mi z niego wysiasc.

- Jaki dentelmen - zasmialam sie.
- Do twoich uslug - puscil mi oczko.

Zapletlismy nasze dlonie w jedno i ruszylismy do budynku.

- W czym moge pomoc? - zapytal kelner.
- Dokonalismy rezerwacji stolika na nazwisko Malik. - powiedzial uprzejmnie Zayn.
- Juz sprawdzam. - otworzyl wielki zeszyt - Tak jest. Prosze za mna - usmiechnal sie.

Ruszylismy za mezczyzna, ktory doprowadzil nas do celu. Przy stoliku juz wszyscy na nas czekali.

- Juz jestesmy. Przepraszamy za spoznienie. - zaczelam sie tlumaczyc.
- Nic nie szkodzi. Siadajcie. - zachecila mama Malika.

Przywitalismy sie ze wszystkimi i zajelismy swoje miejsca.

- No wiec opowiadajcie co sie przez te trzy miesiace dzialo?! - zaciekawila sie mama.

Popatrzylam sie na mulata, a on na mnie. Nie wiedzielismy jak mamy zaczac. Czy powiedziec im teraz czy pozniej.

- Z jakiego powodu sie tu spotkalismy? - zapytal Pan Malik.
- Chcielismy wam powiedziec, ze.. Em.. - zaczelam.

Jak im to powiedziec?!
Scisnelam dlon Zayna pod stolem. Popatrzyl sie na mnie i sie usmiechnal. Automatycznie zadzialalo to na mnie. Zrobilam to samo.

- Powiecie nam? Czy zaczymacie to dla siebie. - zasmialy sie kobiety.
- Zauwarzyliscie, ze Kasia troche przytyla?!

Wszyscy zwrocili na mnie zwrok. Nawet Zayn.

- Wydaje wam sie. - odpowiedzial Malik.
- Ale naprawde. Wyglada jak by byla.. - przerwala na moment.
- Mi tez sie tak wydaje.

Mamy zaczely cos do siebie szeptac.
Niech to. Nie sadzilam, ze po mnie az tak widac. Jestem w trzecim mieciacu i nie mialam odwagi powiedziec o tym Zaynowi. Tak, nie wie o tym! Mialam dzisiaj to zrobic. Powiedziec jemu i rodzicom, ze spodziewamy sie dziecka.

- Co mialas na mysli mamo? - zapytal brunet.

Spagladal raz na mnie, a raz w strone swojej rodzicielki.

- Niech Kasia powie.

Zatkalo mnie. Co ja. mam powiedziec?! " Tak jestem w ciazy" ?! Nie! Musze wymyslic cos innego.

- Razem z Zaynem.. - zlapalam go dlon
- Pobieramy sie. - dokonczyl za mnie.
- Jak ja sie ciesze. - krzynkely na raz nasze rodzicielki.
- Kiedy slub? - zapytal starszy Malik.
- No wlasnie.. - przerwalam brazowookiemu.
- Chcielismy sie skonsultowac z wami ale jeszcze przed tym.. - zamyslilam sie. - Chcialam wam cos powiedziec, czego sie juz pewnie domysliliscie. Zayn?! - zwrocilam sie do niego - Wiem, powinnam ci to wczesniej powiedziec, ale tak jakos wyszlo. Nie mialam tyle odwagi, aby ci to wczesniej wyznac. Robie to teraz i mam nadzieje, ze ucieszysz sie z tego tak bardzo jak ja.

Przez caly czas wpatrywalismy sobie w oczy. Poczulam , ze jego dlonie sciskaja mocniej moje dlonie.

- Czy chcesz powiedziec, z.. - przerwala mu moja rodzicielka.
- Daj jej skaczyc.
- Dziekuje mamo - usmiechnelam sie do niej. - Wiec tak.. - zwrocilam sie do wszystkich - Razem z Zaynem spodziewam sie dziecka. - usmiechnelam sie do rodzicow.

Rodzice gratulowali sobie na wzajem, a ja zerknelam na Zayna.
Oslupial, nie ruszal sie, ani nie oddychal. Smiesznie to wygladalo wiec zaczelam sie smiac. Nagle oprzytomnial i sie odezwal.

- Bede ojcem?
- Tak.
- Bede ojcem? Bede ojcem?! Bede ojcem!.. - krzyczal
- No juz.. Uspokuj sie.. - zaczelam sie smiac - Juz caly Londyn wie.
- Kocham cie wiesz!? - pocalowal mnie namietnie w usta.
- Ja ciebie bardziej - wydusilam, przez pocalunek.

Gdy sie odlaczylismy Malik wstal z krzesla i krzyknal.

- Kelner! Prosze nam przyniesc najlepszy szampan, a dla pani sok bannanowy. - usiadl i zaczal glaskac moj brzuszek.

---------------------------------------------------------------------

Nareszcie jest kolejny rozdzial :)
Wreszcie wrocila mi wena i postanowilam napisac nowy rozdzial.
Malymi krokami zblizamy sie do konca tego opowiadania. Teraz sie tak zastanawiam z kim pisac nastepny. Liam czy Louis?! Do obu mam juz pomysl na calosc XD
Wiec sie pytam o kim chcecie jak skacze o Zaynie?!
Opowiadania bede sie starala pisac wmiare nie krotkie.
A i jeszcze jedno.
Jesli skaczy sie ta kolejka, zacznie sie druga itd. *-*
Pozdrawiam Was serdecznie i zycze milego weekendu :**

Ps. Postanowilam, ze notki bede pisac pod rozdzialem :)
I mam prosbe xx
Jesli macie jakies pytania.. Cokolwiek, czy wam sie nudzi. Mozecie smialo pytac na moim asku
ask.fm/kasia763
Zapraszam kofciam Was <3

wtorek, 8 października 2013

This Is Us

Przepraszamm, ze nie dodaje nastepnego rozdzialu, ale nie mam weny ani czasu na pisanie :(
Bardzo przykro mi z tego powodu :'(
Ale na pocieszenie mam cos dla was :)
Specjalnie szukalam i udalo sie :*
Jesli chcecie ogladnac This Is Us to prosze bardzo :D
Ktos to nakrecil w kinie :)
Ja jeszcze raz sobie musze to ogladnac :*
Milego ogladania <3

Sprawdź @Kasia763Tweet: https://twitter.com/Kasia763/status/387644094375542784

środa, 2 października 2013

1D day!!!

Mam dla was filmik :*

Sprawdź @NiallOfficialTweet: https://twitter.com/NiallOfficial/status/385403829006512128

Ps.
Bardzo Was przepraszam, ze nie dodaje kolejnych rozdzialow :(
Ale niestety nie mam czasu, ani weny. Ciagle kartkowki i sprawdziany :(
Jeszcze raz Was przepraszam

Kocham Was Moje Marcheweczki ;*

Nastepny rozdzial dodam w sobote XD

wtorek, 24 września 2013

niedziela, 22 września 2013

Akcja na Twiterze. Nie omjaj!

W imieniu Wszystkich Polish Directioners i Was pragne poinformowac o akcji na twiterze ;)
Wiecej informacji tutaj :

Sprawdź @Kasia763Tweet: https://twitter.com/Kasia763/status/381812286694129664

Ps. Wejdzcie prosze to dla Nas bardzo wazne <3

63# Zayn cz.32 (+18)

Czytacie na wlasna odpowiedzialnosc:

Nadal siedzimy przed telewizorem. Nic ciekawego w nim nie leci.

- Idziemy do mnie? - zapytalam.

Na odpowiedz usmiechnal sie i pokiwal glowa. Jako pierwszy wstal z kanapy i pomogl mi wstac.

* w pokoju

Wlasnie wrocilam z lazieki. Jestem ubrana w pizame i moge isc spac, ale wcale mi sie nie chce. Mam ochote na cos innego. Zayn wpatruje sie we mnie z porzadaniem. Jego tenczowki dokladnie skanuja moje cialo. Podchodze do niego i daje mu buziaka, na co on lapie mnie za talie i kladzie mnie na lozku.

- Zayn.. - szepcze.

Brunet nie odrywa ust od mojej skury.

- Nie tutaj. - odpycham go od siebie.

Usiadl na lozku i popatrzyl sie na mnie jego pochlaniajacymi moje cialo oczami.

- Dlaczego? - przyblizyl sie do mnie - Ty tez tego chcesz.
- Nie jestesmy sami.

Ooo.. Jak ja jego pragne. Teraz, tu, natychmiast.

- Twoja mama spi, wiec.. - musnal moje wargi - Teoretycznie jestesmy sami. - usmiechnal sie uwodzicielsko.

Ten jego usmiech.. Teraz pragne go jeszcze bardziej.

- Pocaloj mnie! - rozkazalam.

Natychmiast wykonal moj rozkaz. Wbil sie momentalnie w moje usta i przegryzla dolna warge.

- Aaa.. - zasyczalam.
- Cii.. Bo obudzisz mame. - usmiechnal sie.

Wlozylam dlon w jego wlasy. Byly takie delikatne. Natomiast druga reka bladzila po jego torsie. Zjechalam dlonia do jego bioder i chcialam ja zdjac, ale on byl szybszy. Jednym ruchem zdjal ja z siebie. Teraz bez problemu moglam badac jego skore na brzuchu.

- Teraz twoja kolej. - oderwal sie ode mnie.

Zlapal za moja koszule nocna i w mgnieniu oka pozbyl sie jej, zostawiajac mnie w samych majtkach. Odruchowo zaslonilam rekoma swoje piersi, a mulat sie zasmial.

- Nie wstydz sie kochanie. - dotknal moich rak i delikatnie odslonil moje wdzieki - Jestes taka piekna. - polozyl sie na mnie, caluac moja szyje.

Zjezdzal coraz nizej i nizej, az dotarl do jednej z piersi. Na chwile sie odemnie odsunal, lapiac ja w dlon. Scisnal ja lekko na co syknelam najciszej jak umialam. Ponownie zblizyl sie do niej i zaczal ja calowac. Robil okragle ruchy jezykiem wokol niej. Przez caly czas moje palce wbijaly sie w jego plecy z roskoszy. Zamknelam oczy i zaczelam sobie to wyobrazac. Poczulam, ze przestal, ale za chwile przezucil sie na druga. Oddal kilka pocalunkow i wlozyl sutka do buzi. Zaczal sie nim bawic jezykiem. Nagle przegryzl go, a ja sie wzdrygnelam. Otworzylam oczy i ponownie wbilam mu pazuty w skore, tylko tym razem glebiej. Lekko jeknal i przestal bawic sie nimi. Popatrzyl sie w moje oczy, a ja sie usmiechnelam zadowolona.

- Teraz moja kolej.

Zayn wiedzial co mam na mysli. Obrucil nas tak, ze on teraz lezal, a ja na nim. Postanowilam usiasc na nim i dobrac mu sie do spodni. Najpierw usiadlam na nim okrakiem i zaczelam powoli bawic sie jego pasem od spodni. Bardzo sie nie cierpliwil i o to mi chodzilo. Wkoncu udalo mi sie odpiac go i zwielam sie za zamek i guzik. W mig poradzilam sobie z tym. Zeszlam z niego, a on podniusl swoje biodra, aby bylo mi latwiej sciagnac z niego spodnie. Gdy sie z nimi uporalam rzucilam je gdzie za siebie i ponownie usiadlam na nim. Bylismy tylko w samych majtkach.

- No to do dziela. - pewien siebie.

Podlozyl sobie dlonie pod glowe i czekal na moj ruch. Zaczelam od gory, aby go troszke wkurzyc. Najpierw czule pocalowalam go w usta, a nastepnie jezykiem zjezdzalam w dol klatki piersiowej. Dlonmi dotykalam jego niesamowite tatuarze. Moj wzrok przyciagnal jeden z tatuarzy. Nigdy go nie widzialam.

- Co to za tatuarz? - spytalam.
- Ktory? - podniusl sie.
- Ten. - pokazalam na napis. - Co to znaczy?
- Nazawsze razem.
- Cudowny. - ucalowalam w miejsce tatuarzu.
- To ty jestes cudowna. - pocalowal mnie czule. - Mam ochote na ciebie. - szepnal mi do ucha.

Na sama mysl sie usmiechnelam. Ja na ciebie tez.

- Moze taraz jest idealny moment na pojawienie sie Zayna juniora?! - zapytal.
- Mysle, ze najwyzszy czas.
- Ale pamietaj. Jestes mi winna przyjemnosc. - cwaniak.
- Tak oczywiscie. Nie zapomne. - dopiero teraz spodzialam sie, ze nie mam na sobie dolnej bielizny.

Popatrzylam sie zdziwiona na Zayna, ktory odziwo tez siedzial bez niej. Zasmialam sie i pocalowalam go.

- Jak to zrobiles?
- Odwrocilem twoja uwage. - zaczal smiesznie ruszac brwiami.
- Jesli chcesz miec dzieci to zacznij.

Czy mi sie wydaje, czy Zayn sie zawstydzil?! Nie, nie wydaje mi sie. Polozylam sie na lozku i czekalam na jego ruch. Powoli polozyl sie na mnie i pocalowal mnie w czolo.

- Ile chcialabys miec dzieci? - zapytal.

Znow chce mnie zagadac i bez mojej wiedzy wejsc we mnie. O nie ty ym razem mu sie nie uda.

- Kilka,  nie wiem dokladnie. Dwojke na pewno, a ty?
Usmiechnal sie uwodzicielsko i odpowiedzial.
- Najlepiej cala gromatke.
- Jesli ty bedziesz rodzic, to nie ma sprawy. - zasmialam sie, na co Malik zrobil to samo.
- Pierwsze dziewczynka, czy chlopczyk?
- Chlopczyk.
- Chlopczyk? Myslalem, ze dziewczynka. - zdziwil sie.

Poczulam dziwne uczucie w dolnej czesci ciala. Syknelam.

- Przepraszam. - powiedzial blagajacym tonem.
- Nigdy wiecej nie odwracaj mojej uwagi. - krzyknelam polglosem.
- Juz nigdy tak nie zrobie. Myslalem, ze sie nie zorientujesz.
- Nie rozmawiajmy o tym.

Nie mam ochoty sie klocic. Chce go czuc, we mnie. Bardzo sie stesknilam przez ten tydzien. Bez jego dotyku, zapachu, pocalunkow to nie to samo. Czuje sie jak w niebie. Jestem tu z nim, sam na sam. Z moim narzeczonym, a juz wkrotce z mezem.

- Czy moge juz? - wyrwal mnie z przemysles.

Kiwnelam potakujaco glowa i zamknelam oczy.

- Jeszcze nie zaczolem.
- Wiem.
- To dlaczego zamkelas oczy? Boisz sie?
- Wcale sie nie boje. - otworzylam oczy.

Delikatnie zaczol sie poruszac. Automatycznie zamknelam oczy. Tak bardzo tego pragnelam. Otworzylam oczy. Brunet wlepial we mnie swoje oczy. Usmiechnelam sie do niego zadowolona, a on troche przyspieszyl ruchy. Robi sie coraz goracej, a Zayn co jakis czas przyspiesza ruchy. Juz nie wbijam paznokcji w jego skure, tylko lekko sciskam pszescieradlo. Jest to cudowne uczucie. Czuje jak Malik wchodzi glebiej i glebiej. Nie wytrzymuje i jecze.

- Ci....malenka. - stara sie mnie uciszyc.

Udaje sie to mu, gdy caluje mnie, nie przerywajac swojej czynnosci. Troche hamsko, ale mi to nie przeszkadza. Przegryza moja dolna warge i uwalnia ja. Brak mi tchu. Nie mam juz sily. Nic nie czuje, kompletnie nic. Jestem spelniona, tak samo jak Zayn. Powoli wyszedl ze mnie i szybko przykryl nas przscieradlem, poniewaz pod pierzyna bylo by nam za goraco.

- Bylas cudowna. - oznajmil.
- Dziekuje Zayn.
- To ja dziekuje.

Objal mnie w pasie, tak jakby bal sie, ze mu znowu uciekne. Postanowilam sie do niego obrocic i wtulic sie w jego rozgrzane cialo.

----------------------------------------------------------------------------------------

Proboje zakonczyc to opowiadanie, ale jakos tak nie moge skaczyc. Musze wkoncu wziasc sie za Harrego i..
No wlasnie :)
O ktorym mam zaczac pisac jak skacze o Zaynie?!

Jesli wam sie podoba dodajcie komentrz.
To na prawde motywoje :)

@kasia763

piątek, 20 września 2013

62# Zayn cz.31


Gdy dotarlismy na dol, wszystko bylo przygotowane. Stol pieknie zastawiony, kilka dan na polmiskach, napoje itt.
Cala mama, a gdzie ona jest?! Pewnie w kuchni, jeszcze cos pichci.

- Musimy to zjesz, wiesz?!

Zayn popatrzy na mnie ze zdziwieniem.

- Kochanie. Ty musisz to zjesc. - droznil sie ze mna.
- To tez dla ciebie kotku. Wszystkiego musisz sprobowac.
- Wszystkiego?!

Zaczelam sie smiac, na odpowiedz pokiwalam glowa.

- Pomysl sobie co bedzie, gdy bedziemy przyjezdzac z dziecmi.
- Z dziecmi?! Czy ty... - jak na zlosc przyszla mama i przerwala na rozmowe.
- Pozniej dokonczysz - szepnelam mu do ucha - Mamo nie musialas.- tym razem zrocilam sie do kobiety.
- Nie moge patrzec, jak wy wygladacie. W Londynie na pewno nic nie jecie. Sama skura i kosci.
- Mamo! Jestesmy juz dorosli.
- Niech wam bedzie. Jedzcie, bo wystygnie.

Od czego tu zaczac?! Jak widac Zayn nie ma wiekszych problemow z wybraniem dania. Nabral sobie na talez wszystkiego po trochu.
Wezme sobie salatke.
Nabralam sobie lyzke i wzielam jedna kanapke chleba.
Mama wstala, a wczesniej wziela do reki polmisek z miesem i podeszla do mnie.

- Caly tydzien nic nie jadlas - nabrala mi najwiekszy kawalek miesa - Sama saladka napewno sobie pojesz. - glosno przelknelam sline.

Ten kawalek jest o wiele za duzy jak dla mnie. Uslyszalam chichoty dochodzace za mojego ucha.

- Czy cos cie smieszy? - zapytalam.

Nic nie odpowiedzial tylko dalej sie smial. Jak na mame przystalo podeszla tez do Malika i nabrala mu dwa kawalki miesa. Tym razem ja zaczelam sie smiac.

- Widze, ze musze sie za was wziasc. - usiadla na swoim miejscu.
- Nie trzeba. Damy sobie rade. - opanowalam smiech.

Nie chce codziennie jesc dziesiec sytych dan. O nie. Wielkie dzieki mamo.

- Dlaczego nie jesz? - wyrwala mnie z przemyslen mama.
- Zamyslilam sie.
- Zaynowi smakuje i to bardzo. Prawda?!
- Doskonale pani gotuje.
- Oh.. Dziekuje. Jestes bardzo mily. Chcesz dokladke?! - ponownie wstala z miejsca.
- Kolacja byla wysmienita. Dziekuje wiecej nie.. - nie zdazyl dokonczyc, a na jego talerzu pojawila sie dokladka.

Mamo uspokuj sie!
Nie chce to nie. Nie namawiaj go. Pozniej bedzie go bolal brzuch, a jego jekow moge nie wytrzymac.

- Mamo! - za chwile nie wytrzymam i moj ton nie bedzie taki lagodny jak teraz. - On juz nie chce.
- Dziecko. Mezczyzna wszystko zje co kobieta da mu na talez, a poza tym niech troche przytyje. Na dobre mu to wyjdzie. - usmiechnela sie do nas.

Ja juz nie mam sil zjesc calego miesa. Zjadlam tyle ile potrzebowalam, wiecej nie zmieszcze.
- No to wy jedzcie, a ja posprzatam.
- Pomoge ci. - wstalam.
- Sama dam rade. Ty usiadz i przypilnuj, zeby wszystko zjadl. - zniknela na sciana.
- Nie musisz tyle jesc, ale z drugiej strony przydalo by ci sie kilka kilogramow wiecej. - stwierdzilam.
- Moge juz nie jesc. - prosil.
- Nie! - zaczelam sie smiac. - Musisz troche przytyc.
- Chyba sobie zartujesz?! To ty powinnas bardzo duzo przytyc. - usmiechnal sie.

Ja mam przytyc. Byc tlusta swinia?!
Czy on napewno wie co mowi?!
- Napewno?!
- Tak jak najbardziej. - zlapal na moja dlon i ja pocalowal - To jest moje marzenie. - widzialam w jego oczach radosc.
- Ale i tak to zjesz. - usmiechnelas sie.

Malik wrocil do zjadywania, a ja postanowilam pomoc mamie.

* godzine pozniej

Siedzimy w salonie i ogladamy telewizje. Zastanawiam sie nad tym co Zayn wczesniej powiedzial. Chce, zebym duzo jadla i byla gruba, ale dlaczego? Myslalam, ze mu sie podobam taka jaka jestem. Nie zamierzam zrezygnowac ze swojej figury.

- Zayn mozemy porozmawiac? - zapytalam niesmialo.
- Tak, ale o czym?
- O tym co wczesniej mowiles.
- Byl bym bardzo szczesliwy. - ucalowal mnie w dlon.
- Naprawde. - zdziwilam sie. - Czy na pewno chcesz, abym wygladala.. - jak swinia - byla gruba?!
- Myslalem, ze chcesz byc. - zasmucil sie.
- Nie zartuj sobie. - usmiechnelam sie, a on byl dalej przebity.
- Dlaczego nie chcesz zostac matka?! To jest najlepsze co moze spotkac kobiete. - spojrzal mi w oczy.

Ze co?! Matka?! O czym on mowi?! Czy jemu od samego poczatku chodzilo o to?! Ale jestem glupia. Walnelam dlonia w czolo. Musze dokladniej sluchac, co ktos mowi.

- Przepraszam. Myslalam, ze chodzi ci o cos innego. - usmiechnelam sie do niego przepraszajaco.
- Nic nie szkodzi. - uspokojil sie. - O co ci chodzilo z tym, ze co bedzie, gdy bedziemy przyjezdzac z dziecmi?

Zaczelam sie smiac, bo przypomniala mi sie sytuacja przed obiadem.

- A z tym. - nie moglam sie powstrzymac od smiechu. - Jestem ciekawa ile bedzie musiala gotowac mama, gdy bedziemy miec wlasne pociechy.
Malik sie usmiechnal i pocalowal mnie w usta.

- Musimy kiedys o tym porozmawiac i o innych rzeczach - uwodzicielsko sie usmiechnal.
- Zostaniecie na noc? - przeszkodzila nam mama.

Znowu?! Musimy jak najszybciej stad wyjechac.

- Jeszcze nie wiemy. Raczej dzisiaj nie. - odpowiedzialam grzecznie.

...

----------------------------------------------------------------------------------------

I jak wyszlo?
Podoba wam sie?
Juz zaczynam pisac nastepny rozdzial :)
Jak tam w szkole?
Macie juz jakies oceny?

Ps.

Jesli czytasz skomentuj :D

Moj tt: @kasia763

niedziela, 15 września 2013

61# Zayn cz.30


- Oklamalem cie wtedy, bo.. Nie chcialem, zebys sie o tym dowiedziala.
- Ale o czym? - o czym on do mnie mowi?
- O tym, ze biore.. - Ze co kurwa..
- Jak mozesz prac narkotyki?! - stanelam i zaczelam na niego krzyczec - Myslalam, ze masz troche rozumu. Nie sadzilam, ze kiedy kolwiek wezmiesz to do ust..
- To nie tak - zaczal sie smiac.
- Co nie tak?! Nie dosc, ze palisz to bierzesz jeszcze jakies ziela.
- To nie prawda! - wstal z lozka. - Nie placz. prosze. - otarl moja lze.

Odrazu sie od niego odsunelam i odwrocilam sie do niego tylem.

- Czy naprawde myslisz, ze jestem do tego zdolny? - zlapal mnie za dlon, obracajac mnie o 180 stopni.

Spojrzal mi w oczy.

- Jestes do wszystkiego zdolny. - fuknelam.
- Ty tez - usmiechnal sie do mnie.
- Co to ma znaczyc? - zapytalam.

Co do cholery! Co kurwa sie dzieje z Zaynem. Nie sadzilam, ze moglby to sobie zrobic i ... Mi! Dlaczego on to robi!? Dlaczego?

- Ze jestes do wszystkiego zdolna, juz dwa razy mi ucieklas. Nie mam pojecia jak to zrobilas.
- Nie zmieniaj tematu! - krzyknelam - Dlaczego mi to robisz?!
- Chcialem dobrze.
- Trujac sie tym swinstwem?!
- Nie, nie rozumiesz!
- No to mi wytlumacz!
- Nawet nie dajesz mi szansy na to.

Krzyczelismy tak na siebie i nie moglismy przestac. Wrescie przestalismy drzec sie nawzajem. Ucichlam i usiadlam na lozku. Malik zrobil to samo, lapiac mnie ponownie za reke.

- Nie biore narkotykow. - zaczal sie smiac.
- No to co? - krzyknelam.
- I znowu to robisz. - westchnal.
- Co robie? - zdziwiwilam sie.
- Przerywasz mi.
- Przepraszam, juz nie bede.

Chyba, ale nie obiecuje.

- To nie narkotyki tylko tabletki.

Mialam mu przerwac, ale postanowilam siedziec cicho.

- Mialem je brac zawsze rano, godzine przed sniadaniem. I wtedy ich nie wziolem, bo zawczesnie sie obudzilas.
- I przez to mnie oklamales?! To jest smieszne. Nie mogles poprostu powiedziec, ze musisz zjesc tabletki?! - przez chwile sie zasanowilam - Z jakiego powodu musisz je zazywac? Czy jestes na cos chory? Prosze powiedz mi! Jakos sobie poradzimy. - wzielam dwona rekami jego dlon i mocno scisnelam.

On natomiast wolna reke polozyl na moim policzku i zaczal go gladzic. Jak mi tego brakowalo.

- Na szczescie nie jestem chory. Na czas poszedlem do lekarza, a on przepisal mi leki. - usmiechnal sie.
- Ale na co Zayn?! Na co?! - chcialam wiedziec.
- Dla ciebie chcialem pozocic papierosy. Tyle razy mowilas mi, abym przestal, a ja nie sluchalem. Mialabyc to niespodzianka. - sposcil glowe.
- Bardzo sie ciesze, ze bierzesz te tabletki..
- Juz nie! - dalej wpatrywal sie w swoje palce.
- Co to znaczy? - zdziwilam sie.

Dlaczego juz ich nie zazywa?!

- Od tamtego razu, nie jem tabletki.
- Dlaczego? - zlapalam za jego brode i podnieslam do gory.

Wpatrywalam sie w niego z uwaga.

- Sadzilem, ze nie sa mi juz potrzebne. Przepraszam.
- To ja przepraszam. Nie powinnam tak zareagowac.
- To moja wina. Za malo czasu z toba spedzalem.

Wtulilam sie w jego klate. Pachnial tak Zaynowo. Jak mi tego brakowalo. Jego ciepla, zapachu, dotyku, glosu itt. Dlugo by tu wymieniac.

- Obiecuje ci, ze jesli wrocisz, bede spedzac z toba wiecej czasu. Obie.. - nie zdazyl dokaczyc.

Wbilam sie w jego usta. Tak bardzo tego pragnelam. Zayn odwzajemnil to uczucie. Najpierw delikatnie, tak jakby sie bal, ze jestem porcelanowa lalka, ktora moze w kazdej chwili peknac. Z czasem nasz pocalunek sie poglebial, a nasze jezyki tanczyly ognisty taniec tanga. Przerwalismy pocalunek, gdy braklo nam tchu. Siedzac ocieralismy sie czolami.

- Bardzo mi tego brakowalo. - wydusilam z siebie.
- Bardzo cie kocham. Nawet nie wiesz jak bardzo. - pocalowal mnie.
- Ja ciebie bardziej.

Z naszych czulosci wyrwal nas drzwiek telefonu. Zerknelam na ekran i zauwarzylam nowa wiadomosc.

- Mama wyslala mi smsa. - otworzylam ja.

" Widze, ze sie pogodziliscie. Jesli jestescie glodni, zapraszam na kolacje. "

Cala mama martwi sie o nas.

- Jestes glodny? - zapytalam.

Na odpowiedz dostalam calusa w usta. Brunet wstal i podal mi reke, na co ja zlapalam za nia.

- Musisz cos zjesc. - troszczy sie o mnie.

Wyszlismy z pokoju i ruszylismy w strone kuchni.
...

----------------------------------------------------------------------------------------

Pisalam to dzisiaj rano i niejestem z tego dumna.
Moim zdaniem troche za ktorkie.
Moja opinia sie nie liczy tylko wasza, wiec zachecam do komentowania.

Jesli czytalas/les to zostaw po sobie komentarz

sobota, 14 września 2013

60# Harry cz.9


I znowu ta niezreczna cisza. Harry sie zawiesil. Nawet nie wiem czy oddycha, nie widze, zeby klatka piersiowa sie unosila i opadala. Albo zatrzymal akcje serca, co jest nie mozliwe, albo skupil sie na czyms tak mocno, ze zadna sila go nie ruszy. Co on chce mi powiedziec? Co jest takie wazne i zwiazane ze mna? Chwila moment. Czy on chce zrobic to co mysle? Usmiechnelam sie pod nosem na sama mysl o tym. Styles skupil sie teraz na mlynie.

- Chyba maja jakies problemy techniczne. - wymamrotal.
- Co chciales mi powiedziec? - zapytalam
- Nie.. wazne.
- Jak to nie wazne?! Przez chwila mowiles, ze jest to wazne i zwiazane ze mna. Chce wiedziec. Harry.. - popatrzylam gleboko mu w oczy.

Poprawil sie na lawce, scisnal nasze dlonie i wlepil swoj wzrok w nie.
Stoimy ciagle w tym samym miejscu, kolo nawet nie drgnelo. Ma szanse, aby mi cos powiedziec, a on z tego nie kozysta.

- Nie teraz. - puscil dlonie i usiadl wyprostowany jak wczesniej.

Ile razy jeszcze tak zrobi? Zaczynam sie denerwowac. Przysuwa sie i oddala, sciska nasze dlonie i je puszcza. Ile mozna? Harry pospiesz sie? I tak wiem co chcesz mi powiedziec! Tylko chce to uslyszec od ciebie!

- To kiedy?
- W odpowiednim momencie. - nawet na mnie nie spojrzal.
- Popatrz na mnie. - chyba musze mu w tym pomuc. - Teraz jest idealna okazja. - dotknelam lekko jego dloni, ale zaraz ja wrucilam.

Nabral powierza do ust i ponownie zlapal nasze dlonie. Jest na prawde zestresowany widze to po jego minie. Zrobil sie blady, a jego zrenice uwaznie przygladaja sie moim. Otworzyl usta i mial zamiar cos powiedziec, ale automatycznie sie zamknely.

- Jestes spiety. - niesmialo spojrzalam mu w oczy.

Wygladal jakby sie nad czym zastanawial, ale po chwili sie odezwal.

- Tak wlasnie na mnie dzialasz. - usmiechnal sie pod nosem.

Zarumienilam sie przez niego. On tez tak na mnie dziala, ale staram sie tego nie okazywac. Sposcilam glowe w dol i zaczelam sie usmiechac. Niespodziewanie zlapal mnie za bodbrodek i podniusl go na wysokosc swojej twarzy.

- Jestes jeszcze piekniejsza, kiedy sie usmiechasz. - spojrzal na moje usta, a za moment siedzielismy w oko, oko.

Jego zielone oczy przypominaly mi gwiazdy na niebie, lsnily,blyszczaly. Moglam sie w nie wpatrywac przez caly dzien i cala noc.

- Chcialem.. - zawiesil sie - Emm.. Czy chcialabys.. Um.. - dlawil sie swoimi swowami.

Tak, chcialabym, chce zostac twoja zona! Chwila co wyprawiam? Moj mozg nie mysli trzezwo. Co ja wygaduje. Jaka zona? Najpierw dziewczyna, a potem zobaczymy. Skupilam sie na rysach twarzy Stylesa i wsluchiwalam sie uwarznie.

- Bardzo mi sie podobasz. - ciagle wpatrywal sie we mnie.
- Naprawde? - Z jednej stony bylam zaskoczona, ale z drugiej szczesliwa.
- Tak. - szepnal i odwrocil wzrok.
- Ty tez mi sie podobasz. - spojrzal na mnie, a ja usmiechnelam sie do niego najladniej jak umialam.
- Czy chcialabys sprobowac? - niesmialo zapytal.
- Nie mamy nic do stracenia. - scisnelam jego dlon.

Uwodzicielsko usmiechnal sie do mnie.
Co za niesamowita chwila. Ahh.. To chyba sen. On i ja. Ja i on. Aww.. Nie chce sie nigdy obudzic. Never. Siedzimy tak i patrzymy sie na siebie. Jestesmy tylko my. Nic nas nie obchodzi. Siedzimy w ciszy, zero halasu, wzasku. Czy mi sie wydaje czy jeszcze nie naprawili mlyna?! Moze tym lepiej. Pobedziemy dluzej razem. Narescie Harry przerwal ta niezreczna cisze. Mozna powiedziec troche wkurzajaca, ale jeszcze chwile bym wytrzymala.

- Wiec.. Jestesmy razem?
- Jak widac. - w dalszym ciagu sie usmiechalam.

Jestem szczesliwa, ale bede bardziej kiedy mnie pocaluje. No dalej Harry.. Na co czekasz? Caluj!

- Wiec moge cie pocalowac? - jupi.

Juz myslalam, ze bede musiala zrobic pierwszy krok, ale jak widac jest dzentelmenem i sie najpierw pyta. Usmiechnelam sie pod nosem i odpowiedzialam.

- Nie musisz sie pytac. Jesli masz ochote to smialo. W kazdym miejscu, o kazdej porze.

Przyblizyl sie blizej mnie. O rany czuje motyle w brzuchu. Spojrzal jeszcze raz na moje oczy, a nastepnie na usta. Przycisnal mnie blizej siebie. Az mi sie goraco zrobilo. Zaczelam oddychac nerwowo. OMG.. Moj pierwszy pocalunek. Zamknal oczy i zrobil dziubek. Zrobilam to samo czekajac na jego ruch. Czulam jak jest milimetr ode mnie. Nasze nosy doslownie sie stykaja.

- Kurwa.. - wymamrotal Styles.

Co do cholery! Nie mogliscie tego wczesniej zrobic!? Tylko w takim momecie?! No kurwa.. Ja mam zawsze pecha.
Odetchnelam glosno, a Harry popatrzyl sie na mnie przepraszajacym wzrokiem.

* kilka minut pozniej

Jestesmy juz na ziemi.
Od momentu kiedy Harry wyznal swoje uczucie do mnie,  nie poscil mojej dloni. Chce pokazac wszystkim, ze jestem jego dziewczyna, ale dlaczego nie chce mnie pocalowac?! Czy mam cos na twarzy?!

- Idziemy do strasznego domu? - zapytal loczek.

Bede go tak teraz nazywac. Loczek sweet.

- Do.. - zaczelam sie jakac.
- Tylko nie mow, ze sie boisz - przerwal chlopak
- Jestem dziewczyna i roznych rzeczy sie boje.
- Przy mnie nie musisz sie bac. Bede twoim strarznikiem.

On jest taki slodki, ze zaraz nie wytrzymam. Slodszy niz wata cukrowa, ktora teraz jem. Pocalowal mnie w policzek i pociagnal za soba. Dlaczego w policzek?! Dlaczego?!
Idac przez tlum ludzi spogladam na ich czynnosci. Jedni graja w zrzucenie wszystkich butelek. Inni rzucaja do celu, a jeszcze inni na kolejkach gorskich itd.
Idziemy wciaz przed siebie, gdy napotykamy wzrokiem wielki, przestraszny dom.

- Nie boj sie. - wyszeptal mi do ucha.

Czy ja w tym momecie sie trzese?! Nogi mi sie uginaja. Dobrze, ze Harry trzyma mnie za reke i dodaje mi sil, bo bym juz dawno zemdlala z wrazenia.

- No to co. Idziemy? - slodko zapytal - Jesli chcesz mozemy isc na cos innego.
...

----------------------------------------------------------------------------------------

Jest mi bardzo przykro, ze nie udzielam sie systematycznie w blogu, ale wiecie..
Szkola! Glopia szkola i do tego ostatnia klasa gimnazjum.
Mam bardzo duzo nauki, a malo czasu by sie pouczyc, a jeszcze prowadzenie bloga i inne obowiazki. Przez ostatki tydzien wogole nie mialam weny.
Postanowilam, ze bede dodawac 1 rozdzial w tygodniu.
Jesli wena by mi dopisywala beda czesciej :D

Czytasz=komentarz :*

Ps.
Wczoraj mial urodziny Niall :*
Wszzystkiego najlepszego Kochanie <3

wtorek, 3 września 2013

59# Zayn cz.29

Obiecalam wiec jest ;)
Nastepny rozdzial z Zaynem ;*

---------------------------------------------------------------------

Podeszlam do lozka i usiadlam na nim. Nastepnie wzielam laptopa na kolana i go odpalilam. Zalogowalam sie na twittera. Jak tu dawno mnie nie bylo. Postanowilam cos napisac, nie zwracajac uwagi na mnustwo twettow do mnie z prosbami o follow back.

"Wiecie kogo najbardziej nie nawidze? Ludzi, ktorzy na kazdym kroku krzywdza ukochana osobe"

Przez chwile zamyslilam sie. Czy powinnam to dodac?! Nacisnelam twetuj. Poszlo, juz nic sie nie da zrobic. Zapuzno!

- Czy naprawde mnie nie nawidzisz? - jego glos posmutnial.

Nie sadzilam, ze wezmie to na serio. To tylko twitt i nic wiecej.

- Jesli chcesz.. odejde na zawsze. Nie bede cie juz wiecej ranic. Chodz nawet nie wiem co zrobilem, ale widze, ze cierpisz i za to cie przepraszam. - zamilkl

Znowu lzy zbieraly sie w cacikach moich oczu, ale tym razem nie pozwolilam, aby wydostaly sie z nich. Podeszlam do drzwi i przysluchiwalam sie uwaznie.

- Znam ja. Napewno jej przejdzie. - pocieszala moja mama - Jestes moze glodny? - zmienila temat.

W odpowiedzi nic nie uslyszalam.

- Zrobilam kolacje, jesli chcialbys cos zjesc to smialo nie krepuj sie.
- Dziekuje. - wymamrotal.

Co ja robie! On naprawde mnie kocha i nie klamal z tym, ze nie odejdzie stad dopuki go nie wyslucham. Takich facetow jest malo. Jeden na milion, a jeden z nich jest moj. Jeszcze, bo jak dalej tak pojdzie to moge go stracic. Przekrecilam kluczyk w furtce i zastyglam.
Uslyszalam jak Zayn sie poruszyl. Nabralam pelno powietrza do ust i otarlam lzy. Zlapalam za klamke i przyciagnelam do siebie. Moim oczom ukazala sie wysoka sylwetka, ktora patrzyla na mnie z radoscia w oczach. W tych oczach, ktore tak bardzo kocham. Przyblizyl sie do mnie i polozyl swoje dlonie na moich rekach, a nastepnie przejechal po nich od gory do dolu, az dotarl do moich dloni, ktore scisnal z calej sily.

- All.. - pisknelam.
- Przepraszam, nie chcialem. - juz mialam cos powiedziec, ale odpuscilam sobie. - Chce miec pewnosc, ze mi juz nigdy nie uciekniesz. - rozluznil uscisk miedzy nami.

Popatrzylam wprost w jego oczy, chcialam widziec, jak mu sie swieca ze szczescia.

- Dlaczego pozwoliles mi wtedy odejsc? - to pytanie nie dawalo mi spokoju.
- Nie myslalem. Przepraszam. Nie wiedzialem co sie dzieje? Dlaczego ucieklas do sypialni, a pozniej sie spakowalas? Zaskoczylas mnie. Chcialem cie powstrzymac, ale cialo odmowilo posluszenstwa. - tlumaczyl sie.
- Dlaczego wtedy sklamales? - nie ustapie dopuki mi wszystkiego nie wytlumaczy.

Spuscil glowe i wpatrywal sie w swoje buty.

- Zayn. - dotknelam jego podbrutka i unioslam go lekko do gory.

Teraz moglam spojrzec mu gleboko w oczy. Jego zrenice swiecily radoscio-smutkiem.

- Obiecales, ze bedziemy sobie wszystko mowic. Te dobre i zle rzeczy.
- Przelknal glosno sline i zlapal ponownie za moje dlonie.

Jak mi brakowalo, jego dotyku i ciepla.

- Odpowiem ci szczerze na wszystkie twoje pytania, jesli ty odpowiesz mi na swoje.
- Zgoda. Mozesz wejsc.

Weszlismy do srodka i usiedlismy na lozku.
Usiadlam z jednej strony, a Zayn z drugiej. W ciszy wpatrywalismy sie w siebie. Uwaznie skanowal kazdy moj ruch.

- Dlaczego wyprowadzilas sie z domu? - przerwal ta niezreczna cisze.

Nadal wpatruje sie we mnie. Wcale sie mu nie dziwie. Wkoncu nie widzial mnie tygdzien i napewno tesknil. Tak samo jak ja za nim.

- Mialam juz tego dosyc.
- Czego? Czy tym powodem bylem ja? - zapytal
- Miedzy innymi.
- To znaczy? - dopytywal
- Od kiedy wrociles, bardzo sie zmieniles. Zaczoles palic, oklamywac mnie i.. - przerwalam na chwile.

Zerknelam na niego. Wciaz patrzyl na mnie jak w obrazek. Siedzial cicho i uwarznie sluchal co mowie.

- I Perrie. - dokonczylam.

Podniusl lewa brew do gory ze zdziwienia.

- Co takiego ci zrobila?
- Nic mi nie zrobila - jeszcze - ale grozila mi - lzy naplynely mi do oczu.
- Co takiego? - krzyknal.

Wstal z lozka i zaczal chodzic po calym pokoju.

- Dlaczego mi nie powiedzialas? - kucnal przede mna - Co takiego mowila?
- Ze mi cie odbierze. - pojedyncza lza splynela po moim policzku.

Zayn to zauwarzym i starl ja kciukiem, pocierajac przy tym moj policzek.

- Wszystko bedzie dobrze. - pocieszal mnie - Nic ci nie zrobi. - chcial mnie objac, ale w czas wstalam.
- A teraz ty odpowiesz mi na moje pytanie. - otarlam mokre policzki.

Malik usiadl na moim miejscu, aby lepiej mnie widziec. Poklepal miejsce obok siebie, abym usiadla obok niego, ale nie zrobilam tego.

- Dlaczego mnie oklamujesz. - popatrzylam mu gleboko w oczy.

Siedzial cicho ze spuszczona glowa.

- Zayn! - podnieslam glos - Odpowiedz. - spojrzal na mnie. - Ja odpowiedzialam na pytanie teraz twoja kolej.

Nabral powietrze i ponownie je wypuscil.

- Chcesz wiedziec?
- Oczywicie, ze chce. Jesli mamy byc razem to musimy sobie wszystko mowic. Te dobre i zle rzeczy.
- Usiadz obok mnie. - rozkazal. - Usiadz prosze.

Przewalilam oczami i usiadlam obok niego. Nie minelo kilka sekund, a zlapal mnie za rece. Siedzielismy i wpatrywalismy sie sobie uwaznie.

- Zayn! - zaczelam.
- No bo widziesz.. - zamyslil sie - Od czego tu zaczac?!
- Najlepiej od poczatku.
- No to moze zaczne od tego dnia kiedy wyjechalas. - czy to bylo pytanie? No dalej bo trace cierpliwosc.
- Oklamalem cie wtedy, bo.. Nie chcialem, zebys sie o tym dowiedziala.
- Ale o czym? - o czym on do mnie mowi?
- O tym, ze biore..

--------------------------------------------------------------------

Jak Wam sie podoba?
Czytasz=komentarz
Chce znac wasza opinie

@kasia763

poniedziałek, 2 września 2013

Wejdzcie ;D

Postanowilam pomoc Naszej Siostrze Directioner.
Stworzylam Twetta pod haslem:
#LetsHelpOurSisterDirectionerThePolishFulfillHerDream
Jest to akcja, w ktorej pomozemy spelnic jej marzenie.
Jesli Masz dobre serce podawaj to dalej i follownij @MartynKarolina
Jest to bardzo wazne.
Jest Nasza Siostra wiec dlaczego mamy Jej nie pomuc!?
W rodzinie sie pomaga, a zwlaszcza w Famili Directioners ;*
Karolina chce, aby chlopaki z One Direction zobaczyli, ze Polskie Directioners sa mile dla siebie, jak prawdziwe siostry.
Zrobmy tak, zeby naszs Akcja doszla do trendow.
Wiem, ze malo osob czyta mojego bloga, ale jakbyscie to przesylali dalej napewno by nam sie udalo.
Wiec jeszcze raz.
Akcja pod haslem:
#LetsHelpOurSisterDirectionerThePolishFulfillHerDream + follow @MartynKarolina
Dzieki za uwage i mam nadzieje, ze pomozenie Swojej Siostrze <3


Sprawdź @Kasia763Tweet: https://twitter.com/Kasia763/status/374446446088814593


Pozdrawiam @kasia763

niedziela, 1 września 2013

Musicie wejsc! Bez wyjatku!

Dzisiaj na TT poznalam mila dziewczyne ;)
Idzie jutro do 6 klasy.
Jest Directioner i ma wielkie marzenie.
Tak jak my chce dostac follow back od chlopakow ;)
Pewnie dziwicie sie dlaczego to pisze?!
Dostalam wiadomosc:

"Ja juz nie wytrzymuje. Jak widze, ze jakas dziewczyna dodaje na tt screena jak pisze z Niallem. Ja go kocham i zaczynam plakac, ze Mnie nie zauwarza, jak pisze do niego mile twitty. Chcialabym chociaz przez 5 minut z nim popisac, ale on nawet Mnie nie follownie bo mam za malo follow.
Blagam pomoz mi uzyskac 3.000. Wiem, ze to duzo, ale zrobie dla ciebie wszystko.
Za niedlugo bede miala powazne badania i za nim sie dowiem najgorszego, to chcialabym z nim popisac. @MartynKarolina "

Jesli ktos ma serduszko niech jej pomoze ;*
Ja kazdemu pomagam jak moge, ale sama rady nie dam.
Chce spelnic jej mazenia.
Wiec zrubmy wielkie follow dla @MartynKarolina

Jest nasza siostra, ktora nas kocha <3
Zrobmy to dla niej
To tylko kilka sekund, a dla niej to cale zycie

Ps. Jesli followniesz daj znac ;*

@kasia763

piątek, 30 sierpnia 2013

58# Harry cz.8

Bylyscie dzis na TIU?
A moze wybieracie sie jutro?
Bardzo wam zazdroszcze jesli idziecie :*
Ja nie ide bo nie mialam zarezerwowanego biletu, poniewarz bylam na wakacjach i we Wtorek wrocilam.
Napewno byl swietny <3

Milego czytania :-*

----------------------------------------------------------------------------------------

Poszlismy do kawiarenki. Usiedlismy przy stoliku i zamowilismy po kawalku ciasta czekoladowego. Mojego ulubionego. Kiedy kelnerka przyniesla nasze zamowienie, podziekowalismy jej i z usmiechem na twarzy zostawila nas samych. W ciszy delektowalismy sie ciastem. Chcialam przerwac ta nie zreczna cisze, ale nie moglam. Po kryjomu wpatrywalam sie w jega twarz. Byl zamyslony. Nagle popatrzyl sie na mnie, a jak najszybciej umialam, odwrucilam wzrok. Mam nadzieje, ze nie zauwarzyl jak wlepiam w niego galy!
Poprawilam sie na krzesle i postanowilam spojrzec na niego. Tym razem on spuscil wzrok i skupil sie na swoich palcach. Co jest? Jeszcze nigdy go nie widzialam takiego.. zestresowanego?! Czym sie tak stresuje? Otworzylam buzie i juz mialam sie go o to spytac, ale zamknelam ja spowrotem. Nie wiem dlaczego, ale cos mi mowi, zebym tego nie robila.

***

Co za zbieg okolicznosci. Wlasnie dzis nie daleko kawiarni, w ktorej bylismy jest wesole miasteczko. Nawet nie pamietam kiedy bylam ostatnim razem. Chyba gdzies w przedszkolu. Harry jest spiety. Czuje jego aure gdy kupujemy bilety. Ciagle jest zamyslony i nie reaguje na nic.

- Harry?! - macham mu przed oczami.

Mruga kilkanascie razy i spoglada na mnie. No wrescie juz myslalam, ze nigdy go nie przebudze. Usmiechnelam sie do niego, a on to odwzajemnil. Chcemy sie przpchac przez duzy tlum ludzi, ale nam to nie wychodzi. Patrze sie na Harrego i zdycham nie zadowolona. Natychmiast lapie mnie za reke i ciagnie przed siebie, tym samym wychodzac z tego tlumu.

- To gdzie najpierw? - pyta.

Jak milo.. Pyta sie mnie, gdzie mam ochote pojsc. Jest tu tyle atrakcji, ze nie wiem na co isc najpierw.

- A ty co bys wybral?

Obraca sie do okola, skanujac wszystko dokladnie i stale przede mna.

- Moze.. na kolo mlynskie? - zapytal nie pewnie.

Czy on mi czyta w myslach?! Wlasnie o tym samym myslalam. Zbieg okolicznosci? Niesadze.

- Tez sie nad tym zastanawialam. Idziemy?
- Jasne.

* kilka minut pozniej

Wrescie dostalismy sie na kolo. Byla taka dluga kolejka, ze mnie juz nogi bola i chetnie bym juz usiadla. Mily pan otworzyl na drzwi, a my usiedlismy wygodnie. Co za ulga. Od razu lepiej. Zapielismy pasy, a kolo ruszylo. Powiedziano nam, ze zrobimy 3 okrazenia.

- Jak sie bawisz? - zapytal.

Jest dalej spiety, ale juz mniej niz wczesniej. Patrzy sie w moje oczy i trzyma moja dlon. Czy on sie boji?

- Jest swietnie. Nawet nie pamietam kiedy sie tak dobrze bawilam.
- Ciesze sie. - odwrucil wzrok.

Juz jedno kolko zrobione jeszcze tylko dwa. Katem oka spojrzalam na bruneta. Znow sie nad czyms zastanawia. Nad czy on tak mysli przez ten caly dzien. Dziwnie sie zachowuje. Prawie nic, a nic sie nie odzywa. Co jest grane? Drugie kolko za nami, a on dalej nic. Zero reakcji na moje niezadowolone wzdychania. Postanowilam odwruc glowe w drugi bok, aby na niego nie patrzec i znalesc jeden punkt. Nagle mlyn sie zatrzymal. Strasznie sie przestraszylam, na co scisnelam dlon Harrego. Od razu odwrucil glowe w moja strone i popatrzyl na mnie z troska.

- Nie boj sie.. - chcial cos jeszcze dodac, ale znow zamilkl.

Uparczywie sie na mnie wpatrywal i nad czyms intensywnie myslal. Znowu!

- Nie boje sie, bo emm.. - mialam mu powiedziec, ze przy nim czule sie bezpiecznie, ale tego nie zrobilam. - Boisz sie wysokosci? - zmienilam temat.

Ponownie na mnie spojrzal i sie usmiechnal.

- Wysokosci? - powtorzyl - Nie. - nad czym on tak mysli?
- Aha.. Czy cos sie stalo? - zapytalam niepewnie.
- Nie.
- Napewno?
- Tak.

Zaczelam sie smiac, na co on dziwnie sie na mnie popatrzyl. Rosmieszyla mnie jego mina i zaczelam sie bardziej smiac.

- Co cie tak smieszy?
- Nie, nic. - dalej walczylam ze smiechem.
- Przeciesz widze. - podniosl lewa brew do gory.
- No dobra. - opanowalam smiech i kontynulowalam - Dziwnie sie zachowujesz dzisiaj. Tak inaczej. Przez caly czas masz glowe w chmurach. Sadzilam, ze spedzimy milo dzien, a ty.. Nie jestes soba. - spojrzalam na Stylesa - Co sie stalo? Dlaczego stanelismy? - zmienilam ponownie temat.

Zdezorientowany chlopak spojrzal w dol, a nastepnie na boki. Mysle, ze zapomnial, ze sie zaczymalismy. Wcale sie nie dziwie. Wylacza swoj mozg i czule sie jakbym byla tu sama. Stoimy w miejscu juz chyba z pol godziny. Co sie stalo?

- Nie wiem. - i po raz kolejny sie wylaczyl.
- Wkurza mnie. - szepnelam do siebie.
- Naprawde? - posmutnial.

O kurka wodna, czy ja to powiedzialam na glos? Musze cos wymyslic, zeby sie nie obrazil. Jest smutny kurde.

- Ale co? - udawalam, ze nie wiem o co mu chodzi.
- Czy wkurzam cie? - przekrecil sie bokiem do mnie, tak ze stykalismy sie kolanami.
- Nie, a dlaczego tak sadzisz.
- No bo powie.. - przerwal - Zapomnij. - puscil moja dlon i wrucil do poprzedniej pozycji.

Co mu sie dzieje? Zachowuje sie jak baba w ciazy. Co minuta zmiana humoru. Jak nie zamyslony to sie smieje, albo jest smutny. Co go gryzie? Wyciagne to z niego.

- Co cie tak dobija? - Zapytalam.
- Chcesz wiedziec? - odpowiedzial pytaniem na pytanie.
- Tak.
- Ale na pewno?
- Harry???!!! - krzyknelam
- To jest bardzo wazne..
- Co takiego?
- To jest zwiazane z toba. - zlapal cie za dlonie i przekrecil przodem do ciebie. - Bo chcialem ci powiedziec...

----------------------------------------------------------------------------------------

I jak sie podoba?
Mysle, ze mi wyszlo. Chyba.

Jak myslicie?

Zostawcie komentarz ;*