Instagram

niedziela, 28 kwietnia 2013

41# Zayn cz.19

I jest oczekiwana 19 czesc.
Wieczorem dodaje wiec jutro tez o tej samej porze dodam.
Tylko zastanawiam sie czy o Zaynie, czy o Harrym.

Mniejsza z tym. :P

Milego czytania <3

Aww...

--------------------------------------------

Odwrucilas sie, aby to sprawdzic, a tam oczywiscie Malik, cos szperal w lazience.

- Przynieslam lod. - podeszlas blizej. - Co tu robisz? Powinienes lezec.
- Juz sie klade. - pocalowal cie.

Polozyl sie na lozku, a ty podalas mu lod.

- Podoba ci sie? - zapytal.
- Tak jest piekna. Skad ja masz?
- Kiedys ja kupilem, ale nie bylo okazji zeby ci ja dac. - usmiechnal sie do ciebie, a ty odwzajemnilas tym samym.
- A co robiles w lazience? - zapytalas.
- Nic.
- Napewno!
- Tak.

Nachylilas sie nad nim i podarowalas mu calusa w usta.

- Chodz. - pokazal na wolne miejsce obok siebie.

Bez wachania polozylas sie kolo narzeczonego i wtulilas sie w niego, a on cie mocno objal. Lezeliscie tak bez ruchu do momentu, gdy telefon Malika zadzwonil. Wziol go do reki i popatrzyl na wyswietlacz. Automatycznie pojawil sie mu banan na ustach. Odsunal sie od ciebie i odebral telefon.

- Tak slucham... Wiesz co idziemy na imprezke... Tam gdzie zawsze... Mozecie... Tak na pewno... Ok... Do zobaczenia... - rozlaczyl sie.
- Kto dzwonil kochanie? - zapytalas.
- Perrie. - usmiech nie schodzil mu z twarzy.
- Jaka Perrie? - krzyknelas.
- Kochanie nie chce sie klucic.
- Ja tez nie, ale mi odpowiedz kim jest Perrie? - tym razem spokojnie zapytalas.
- Pamietasz ten zespol "Little mix"?
Pokiwalas glowa na tak.
- No to jedna z nich to Perrie. Bedziesz miala przyjemnosc ja poznac i reszte zespolu. - podszedl do ciebie i cie pocalowal.

Nie spodobalo ci sie to. Na samom mysl o jakiejs Perrie zaczyna cie bolec glowa, ale dla Zayna postarasz sie udawac, ze sie z tego cieszysz. Przeciesz sie 'chyba' tylko przyjaznia. To dla niego bardzo wazne. Dlaczego? Nie masz pojecia. Masz nadzieje, ze nie odbierze ci twojej jedynej milosci.

- To super. - udawalas. - Na ktora mamy tam byc?
- Spokojnie zdarzymy. - pocalowac cie.
- Kochasz mnie? - spojrzalas mu gleboko w oczy.
- Glupie pytanie. Oczywiscie, ze tak. - pocalowal cie namietnie. - Moze bysmy dokonczyli to co kiedys nie dokonczylismy? - polozyl dlonie na twojej tali.

- Mozesz jasniej. - oplotlas rekami jego szyje.
- Pragne cie. - szepnal ci do ucha.
Zaczal calowac cie po szyji.
- Zayn.. Nie.. - odsunelas sie od niego.
- Co sie stalo? - podszedl blizej ciebie i zlapal cie za reke.
- Nie nic sie nie stalo. Tylko.. Nie teraz.
- Ok rozumiem. No to moze po imprezce?
- Zobaczymy jak sie bedziesz zachowywal. - pocalowalas go i sie odsunelas. - Powinienes juz isc.
- Wyganiasz mnie?
- Nie oto chodzi. Tylko chcialabym sie pomalu zaczac szykowac.
- Ok. Juz mnie nie ma. - pocalowal cie w policzek. - przyjdz do mnie jak bedziesz gotowa. - poscil ci oczko.
- Przyjde.

Zamknal za soba drzwi, a ty udalas sie do lazienki sie wykompac. Umylas sie starannie wlosy i cale cialo, wydepilowalas sobie nogi i pod pachami. Wyszlas z pod prysznica izaczelas sie wycierac. Jeden recznik zalozylas na wlosy, a drugim owinelas sie wokolo. Twoja uwage przyciagnelo cos blyszczacego w twojej kosmetyczce. Podeszlas blizej i zauwarzylas naszyjnik z diamentem. Domyslilas sie, ze napewno polozyl go tutaj Malik, ktory wczesniej ty chalasowal. Napewno szukal dobrego miejsca do schowania.
Wyciagnelas potrzebne kosmetyki i zaczelas sie malowac. Zrobilas sobie nie za lekki i nie za mocny makijaz. Wysusylas wlosy i uzozylas je w jakiegos koka. Wyszlas z lazienki i podeszlas do lozka na ktorym lezala przygotowana wczesniej sukienka. Zalozylas ja i wysokie czarne buty na obcasie. Wzielas jeszcze czarna torebke i wlozylas do niej blyszczyk, telefon i znaleziony wczesniej naszyjnik. Wyszlas z pokoju i zapukalas do pokoju na przeciwko.

- WOW..  Pieknie wygladasz kochanie. - pocalowal cie w usta. - Brzoskwinia, moja ulubiona. - usmiechnal sie.
- Ty tez bosko wygladasz. - pokazalas rzad bialych zebow.

Weszlas do srodka i usiadlas na lozku. Przygladalas sie jak mulat chodzil z jednego do drugiego pokoju.

- Czego szukasz kochanie?
- Nic nie szukam. - stanal.
- Jak nie szukasz, jak chodzisz z mojego pokoju do twojego i wspowrotem.
- Dobra.. - podszedl blizej ciebie. - Chyba cos zgubilem.
- Co takiego? - zaczelas szperac w torepce.
- Wydawalo mi sie, ze... - popatrzyl sie na ciebie.

Wyciaglas z torebki naszyjnik.

- Tego szukales?
- Tak... To znaczy nie..yyy tak. - podrapal sie po glowie.

Podeszlas do niego i go pocalowalas.

- Jest piekny.
- To ty jestes pienka.
- Nie jestem.
- Jestes. - pocalowal cie namietnie.

Podalas mu naszyjnik, odwrucilas sie tylem, a on go ci zalozyl. Pocalowal cie w szyje i obrucil cie wokolo.

- Dobra.. Teraz jestes najpiekniejsza kobieta na swiecie.

Juz mieliscie sie pocalowac, gdy nagle Louis krzyknal

- Zayn pospieszczcie sie!
- Niech to! - krzyknal. - Po weselu przeprowadzamy sie do innego domu. - usmiechnal sie.
- Zayn nie za szybko troche.
- Czyli? - zdziwil sie.
- Juz myslisz o mieszkaniu, a nawet nie rozmawialismy jeszcze o slubie.
- No wiem kotku, ale nie mozemy nawet pobyc sami.
- Mam pomysl. No to moze zostaniemy w domu?! Co ty na to? - mialas nadzieje ze sie zgodzi.
- Dzisiaj nie. Dzis jedziemy sie zabawic. - zlapal cie za reke i pociagnal za soba.

Zeszliscie ze schodow, a wzrok pozostalej czworki rzucil sie na was.

- Wow!!.. - krzykneli na raz.
- Ale sliczna! - krzyknal Niall.
- 'Mamo' ale wyladnialas. - oznajmil Harry
- Mowilem. - spojrzal na ciebie Malik.
- Mowiles. - pocalowalas....

--------------------------------------------

<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

Czytasz=komentarz.

40# Zayn cz.18

Juz dawno nie dodawalam opowiadania z Zaynem, wiec czeba to zmienic.
Specjalnie dla moich czytelnikow (gdzie kolwiek sa)

Milego czytania

Czytajcie i komentujcie. Bardzo mi na tym zalezy, bo nie wiem czy sie podoba czy nie.

Aaa.. I jeszcze jedno za miesiac jade zagranice, a dokladnie do Irlandii do Dublina i tak sie zastanawiam co bedzie z blogiem.

Macie jakies pomysly??

--------------------------------------------

Jest juz kolo 11. Siedzicie w salonie i ogladacie telewizje.

- Ej... Sprawdzcie co leci na 4fantv. - rozkazalas.

Hazza wziol do reki pilot i przelaczyl na kanal muzyczny. Leciala wlasnie piosenka Rihanny "Stey". Przytulilas sie do mulata i zaczelas pocichu sobiej ja nucic. Nastepna piosenka byla "Little things"( sami wiecie kogo ) poplakalas sie przy niej.

- Kochanie dlaczego placzesz? - mocniej cie przytulil.
- To taka piekna piosenka. Wzruszylam sie. - otarlas lzy.
- Co dzis robimy? - wtracil Louis.
- Moze jakas imprezka wieczorem? -zaproponowal Harry.
- Co ty na to kochanie? - zapytal mulat.

Przez chwilke sie zamyslilas. Nie wiedzialas czy to dobry pomysl, ale sie zgodzilas.

- Tak. Czemu nie. - wtulilas sie w Malika.

Zayn pocalowal cie w czolo i mocniej przytulil. Nagle w telewizorze puscili Little mix " How Yo Doing?"

- Masakra. - wyszedl z salonu Niall.
- Beznadziejne. - krzyknal Louis.

Tobie tez sie nie spodobal. Jakies 4 dziwne dziewczyny wyfarbowane na kolorowo, wymalowane jak.. Nie powiem jak, ruszaja sie nawet dosc dobrze i spiewaja tez nie najgorzej. Popatrzylas sie na mulata. Byl wpatrzony w ekran jak w obrazek, tak samo jak Styles. Jednakowe miny. Troche cie to wkurzylo, ze az tak sie na nie patrzyl. Zrobilas sie czerwona ze wscieklosci. Postanowilas wyjsc na balkon. Malik nawet nie zauwarzyl, ze wyszlas. Podeszlas do bariery i zaczelas wpatrywac sie w niebo. Dlugo myslalas nad tym co sie wydarzylo przed chwila. Zauwarzylas paczke papierosow i zapalniczke, szybko wzielas to do reki i zapalilas. Odprezylas sie, wlasnie tego ci brakowalo. Poczulas kogos cieple dlonie na swoich biodrach. Pomyslalas, ze to Zayn i nie mylilas sie.

- Podoba mi sie to, ze zaczelas palic. - szepnal ci do ucha.

Odwrucilas sie do niego przodem i wydmuchalas dym na niego. Cwaniacko sie usmiechnal i pocalowal namietnie. Przerwalas pocalunek i wzielas jeszcze raz papierosa do ust.

- Napewno to ja ci sie podobam? - spojrzalas mu w oczy.
- Tak. - oznajmil. - Dlaczego pytasz?

Znalas go juz tak dlugo, ze wiedzialas kiedy mowi prawde. Tym razem nie klamal. Pocalowalas go.

- A te dziewczyny? - zapytalas.
- Jakie? - zdziwil sie.
- No te w telewizji. Little mix czy jakis tak.
- A te... To sa kolezanki. Jestes zazdrosna.. - popatrzyl ci sie w oczy.
- Pff.. Nie cos ty. Nie jestem. - odwrucilas wzrok.
- Jak nie jak tak.. - droczyl sie z toba.
- Nie.
- Tak.
- A chodzby nawet to co z tego. - odwrucilas sie.

Przytulil cie od tylu i zaczal calowac cie po szyji.

- Fajnie ze jestes zazdrosna. - przerwal pocalunki.
- Nie jestem. - odwrucilas sie przodem.
- To dlaczego wyszlas ze salonu? - podniusl lewa brew do gory.
- Chcialam sie przewietrzyc. - oznajmilas.

Chcialas juz isc, ale cie zatrzymal.

- Gdzie idziesz kochanie?
- Ide do pokoju. Poszukac sobie ciuchow na imprezke.
- W takim razie mozesz isc, tylko mam jeden warunek.
- Jaki?
- Pojde z toba.
- Ok. - pocalowaliscie sie.

* kilka minut pozniej.

Jestesmy w pokoju. Malik siedzi na lozku, a ja przewalam ciuchy w szafie. Przez caly czas czuje jego wzrok na sobie. Troche mnie to krepuje, ale to nic.

- Moze ci pomuc? - zapytal.
- Mogl bys?!

Wstal z lozka i podszedl do ciebie. Pocalowal cie w szyje, a ty zachichotalas.

- Z czego sie smiejesz? - zapytal zdziwiony.
- zalaskotalo.

Usmiechnal sie cwaniacko i zaczal cie calowac namietnie po szyji. Upadlas na podloge, a on na ciebie i dalej cie calowal. Lezalas i sie zmialas.

- Aaa.. Hahaha.. Zayn...  Hahahaha.... Przestan.. Hahaha.. - poplakalas sie ze smiechu.

Ale on na to nie zwracal uwagi. Zaczelas wierzgac nogami i rekemi. Przypadkiem koplas go w czule miejsce. Odrazu sie odsunal. Pisknol z bolu.

- Przepraszam nie chcialam... - tlumaczylas sie.
- Aaa.. - zlapal sie za bolace miejsce.
- Bardzo cie boli?

Pokiwal glowa. Podeszlas do niego i go pocalowalas w usta.

- Przepraszam. - przytulilas go.
- Nic sie nie stalo, tak bywa. - popatrzyl sie na ciebie. - mocnego masz kopniaka kochanie. - usmiechnal sie.
- Moze ci pomasowac? - usmiechnelas sie.
- O tak bylo by super. - podniusl sie z ziemi i polozyl sie na lozku. - No to chodz..
- Zayn zartowalam.. - zaczelas sie smiac.
- Nabralas mnie. O ty.. Zrobisz cos dla mnie?
- Zalezy co?
- Przyniesiesz mi lod?
- Tak oczywiscie. - nachylilas sie nad nim i go pocalowalas.

* Na dole.

- Chlopaki jest lod? - zapytalas.
- Jest, a po co ci jest on potrzebny? - zapytal Liam.
- To dluga historia. Musze kiedy indziej wam opowiem. - wzielas worek lodu do reki. - Musze juz isc.

Pobieglas w strone schodow, weszlas do swojego pokoju, a Zayna tam juz nie bylo. Zauwazylas na lozku nowa sukienke. Szybko podbieglas do lozka i wzielas sukienke do reki.

- Jak piekna. - powiedzialas sama do siebie.

Uslyszalas, jak ktos halasuje w lazience. Odwrucilas sie, aby to sprawdzic, a tam....

--------------------------------------------

<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

Czytasz=komentarz.

sobota, 27 kwietnia 2013

39# Harry cz.1

Od dzis zaczynamy opowiadania z Hazza. ;)
Mam juz kilka pomyslow na to.

Milego czytania <3

--------------------------------------------

Wraz z twoja najlepsza przyjaciolka (i.t.p.) poszlas do centrum handlowego( mamy po 18 lat) Wchodzilyscie do kazdego sklepu i przymierzalyscie ciuchy. Kilka rzeczy wam sie spodobalo wiec postanowilyscie je kupic. Podeszlyscie do kasy, zaplacilyscie za zakupy i wyszlyscie zadowolone ze sklepu.

- Ej.. (t.i.) patrz. - zawolala twoja przyjaciolka.
- Gdzie ? - zapytalas zdziwiona.
- Kolo fontanny. Widzisz go?.
- O rany. - spojrzalas w jego strone. - Nic sie nie zmienil.

Siedzial z kolegami, smial sie i pil cole. Jego loki opadaly na czolo zakrywajac jego piekne zielone oczy. Znalas go od dziecinstwa. Chodziliscie do jednej szkoly, az do chwili, gdy poszliscie do liceum. Straciliscie kontakt. Zawsze ci sie podobal, ale on na ciebie nigdy nie zwracal uwagi.

- Chodz! Podejdziemy do niego. - zaczela przyjaciolka.
- Ta.. Pewnie juz lece! - zaczelas sie smiac.
- Ale ja tak na powaznie.
- Nie... Chyba zglupialas. Przecierz on mnie nie pozna. Tylko sie pograze. - odwrucilas sie i poszlas w strone wyjscia.

(i.t.p.) cie dogonila i wyszlyscie z budynku. Przez droge spominalyscie dzieje z dziecinstwa.

- Ej idziemy jutro na basen ? - zapytala.
- Tak jasne z mila checia. Zaloze moje nowe bikini. - zasmialas sie.
- To o ktorej? -zadala nastepne pytanie.
- Moze przed obiadem? - tym razem ty zapytalas.
- Mi pasuje. To przyjde po ciebie.
- Ok bede czekac.

* w domu.

- Co ja na siebie zaloze. W tym wygladam jak guwno, w tym tez. - mowilas do siebie i przewalalas ciuchy w szafie.
- Kochanie co sie dzieje? - spytala mama wchodzac do.twojego pokoju.
- Nie mam co na siebie zalozyc jutro- narzekalas
- Dziecko. Malo masz ciuchow?
- Malo - wkurzylas sie.

Mama podeszla do szafy i wyciagla z niej jensowe spodenki i i rozowa bluzke na ramiaczkach.

- Moze byc ? - zapytala mama.
- Tak. Gdzie to znalazlas? - zapytalas bo wczesniej tego nir widzialas.
- W szafie bylo - dziwnie sie popatrzyla.
- Dzieki, dzieki. Dobrze, ze mam taka fajna mame jak ty - pocalowalas ja w policzek.
- Idz spac, bo juz pozno - wyszla z pokoju.

Ubralas sie w pizame i polozylas sie spac.

* nastepnego dnia.

Obudzila cie mama, ktora przyniosla ci sniadanie.

- Zjedz wszystko i po malu sie szykuj.- usmiechnela sie i wyszla.

Zjadlas posilek na siedzaco w lozku i poszlas do lazienki. Umylas twarz, rece i zeby. Wytarlas sie recznikiem. Zalozylas bikini i znalezione wczoraj ciuchy przez mame. Poczesalas wlosy w niestaranny kok i wyszlas z lazienki. Zeszlas na dol i zaczelas pakowac potrzebne rzeczy. Nagle uslyszalas dzwonek do drzwi i otworzylas je.

- Hej juz jestem. - przywitala sie.
- Hej wejdz. - zaprosilas ja do srodka.

Wzielas swoje rzeczy, napilas sie soku i wyszlyscie.

* chwile pozniej.

Weszlyscie do budynku i udalyscie sie do szatni. Sciaglyscie ubranie i poszlyscie nad basen. Zauwarzylas tam Harrego, ktory byl znowu ze swoimi kolegami. Stanelas w przejsciu i nie moglas sie ruszyc.

- O kuzwa. - krzyknelas.
- Ej co sie stalo? - zapytala.
- On znowu tu jest. Ja nie dam rady. Wstydze sie - szepnelas.
- Nie boj sie wszystko bedzie dobrze. Dalej ci sie podoba?
- Chyba tak. Co mam zrobic?
- Zwrucic na siebie uwage
- Ale jak ?
- Mam pomysl. Bojisz sie wysokosci? - spytala podejrzliwie.
- Boje i to bardzo.
- To dobrze.
- Ze co? Co kombinujesz?

Pokazala ci palcem na skocznie.

- Dobrze sie czujesz? Ja tam nie wyjde, tym bardziej nie skocze z tamtat. - nie wierzylas.
- No chodz! Pojde z toba, a przy okazji przyciagniesz jego uwage. - zachecala przyjaciolka.
- Masz racje skocze. Raz sie zyje.
Weszlas po drabinie do gory i chcialas skoczyc, ale ...

--------------------------------------------

Ale co??
Co sie bedzie dalej dzialo?
Dowiecie sie tego w nastepnej czesci.
Pozdrawiam moich czytelnikow ;*

<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

Czytasz=komentarz.

piątek, 26 kwietnia 2013

38#Niall cz.17 OSTATNIA

Mam dla was dobra i zla wiadomosc!
Zla jest taka, ze dzis dodaje ostatnia czesc Nialla, a dobra taka, ze zaczynam pisac o Harrym.
Postaram sie jutro dodac piersza czesc.

Zostawiam was z Niallem

Milego czytania :)

--------------------------------------------

Migdaliliscie sie tak do momentu, gdy do sali weszly pielegniarki.

- Zabieramy pania do pokoju, aby wypoczela. - podeszly do lozka i zaczely go pchac.
- Kochanie nie zapomnij zadzwonic do chlopakow. - wydusiala z siebie Gabi.

Wyszly. No tak. Wiedzialem, ze o czyms zapomnialem. Ide zadzwonic.

* kilka minut pozniej.

- Siema co tam? - zapytal Liam.
- Siema. Mam sprawe.
- jaka? - zdziwil sie Payne.
- Przyjedzcie do szpitala. - usmiech nie zchodzil z twojej twarzy.
- Co sie stalo? Wszystko wporzadku? - krzyknal do sluchawki Harry.
- Tak chlopaki wszystko wporzadku.
- To co sie dzieje? - tym razem wzial sluchawke Louis.
- Urodzila. Dziewczynka. Przyjedzcie.
- O jak sie ciesze. - krzyknela Kasia.
- Czyli wszyscy juz wiecie? To przyjezdzajcie. Czekamy. - rozlaczyles sie.

Ruszyles do pokoju, gdzie lezy twoja zona. Podeszles do lozka i usiadles obok.

- Zawiadomiles chlopakow? - zapytala.
- Tak. Zaraz powinni byc. - pocalowales ja. - Jestes codowna. Dziekuje.
- Ohh... Kochanie nie musisz dziekowac.
- Kiedy przyniosa Julie?
- Zachwilke. Poszli ja wykompac. - usmiechnela sie szeroko.

* kilka minut pozniej.

Przyniesli nasza coreczke. Jaka ona sliczna. Calkiem podobna do mamy, ale wlosy bedzie miala po tatusiu. Taki nasz maly skarb, ktory trzeba strzec. Jestesmy odpowiedzialni za to bezbronne stworzenie. Spi tak slodko jak aniolek, grzecznie i cichutko.

- Chcesz ja na rece kochanie.

Przez chwile sie zawachalem, ale wziolem na rece swoje dziecko. Malutka Julie Horan.
- Podobna do ciebie. - oznajmiles.

Twoja zona sie do ciebie usmiechnela, a ty odwzajemniles jej tym samym.

- Tutaj! Chyba tak. No to wchodz. Nie ty pierwszy. Nie ty. No wchodzcie. - bylo slychac glosy z korytarza.
- Jak zawsze. - westchnela Gabi.
- Ide otworzyc. - zasmiales sie.

Oddales dziecko matce i podeszles do drzwi i pociagneles za klamke.

- Wchodzcie. - usmiechnolem sie do nich.
- Hej jak sie czujesz? - zapytala Kasia.
- Jestem troche obolala, ale to nic.
- Mamy cos dla was. - wreczyl ci prezent Liam.
- Dziekujemy. - odpowiedzieliscie chorem.
- Nie ma za co. Pokarzcie mi moja "bratanice" - krzyknal Lou. - Cala mama.

* rok pozniej oczami Gabi.

Nasza mala ksiezniczka konczy dzis roczek. Bardzo sie z tego ciesze. Bardzo szybko minal ten rok. Zdobylismy nowe umiejetnosci i bardzo sie z tego cieszymy. Juz nie dlugo na swiat przyjdzie potomek rodu Horanow. Tak chlopiec. Jeszcze nie wiemy jak mu damy na imie, ale jestem pewna, ze bedzie taki jak tata. Postaramy sie ich wychowac najlepiej jak umiemy. Najsmieszniejsze jest to. Kiedys Niall zapytal sie mnie ile planojemy dzieci, a ja na to, a ty ile chcesz? A on na to 8, a ja. Jesli ty bedziesz rodzic to czemu nie. I zaczelismy sie smiac. Wiec jeszcze nie wiadomo ile bedzie malych Horanow. Czas pokaze.

Koniec :-*

--------------------------------------------

Czytasz=komentarz.

Aaaaaa.....

Nie wiem co mam o tym myslec :/
Mi sie wydaje, ze Lary nie isnieje, a wam jak sie wydaje?
Kiedys siedzialam sobie na twetterze, a tam jakas dziewczyna wyslala komus lika na bloga, gdzie sa dowody na to, ze Lary istnieje. To z ciekawosci tam weszlam.
Przeczytalam calutkie i wydaje mi sie, ze to nie jest prawda, ale nie ktore sa naprawde potwierdzeniem tego. Jak Louis moglby byc z Harrym! Przeciesz oni sie sa gejami, przeciesz oni maja dziewczyny ( Harry narazie nie ma) Nie moge nawet tego sobie wyobrazic. ZAL i LOL ;)
Jak chcecie sprawdzic to macie link do tego bloga:

http://blogoonedirectionbloganki.blogspot.com/2012/12/wazne.html?m=1

Ale i tak w to nie wierze, nie wiem co mam o tym myslec. Nawet nie chce. X-(
A wy co o tym sadzicie?

--------------------------------------------

Jak by bylo to prawda to jak byscie zareagowali?
A napewno bym sie z tym pogodzila, bo przeciesz jestem ich fanka i nie mam prawa ich osadac.
Kocham ich tacy jacy sa<3
Kocham was 1D <3

Czytasz=komentarz.

czwartek, 25 kwietnia 2013

Paryz

Wiecie, ze Zayn pojechal wraz z Little mix do Paryza?!!. Dziewczyny maja tam koncerty.
Ej jestem troszke zazdrosna o Malika:* ;/

Kasia Kochanowska (@Kasia763) napisał o 10:12 PM on czw., kwi 25, 2013: Zayn dzisiaj z fanami w Paryzu http://t.co/SCOOq6Ried" (https://twitter.com/Kasia763/status/327515447899602944) Zainstaluj oficjalną aplikację Twittera: https://twitter.com/download

Harry :-* hehe

Kareena ♥ (@Tereska__1) napisał o 2:12 PM on czw., kwi 25, 2013: HARRY STYLES FROM ONE DIRECTION "COME TO ME": http://t.co/fLOANRQgdt przez @youtube Harry kocie *.* #1DComeToPoland (https://twitter.com/Tereska__1/status/327394643341885440) Zainstaluj oficjalną aplikację Twittera: https://twitter.com/download

;-)

Niall Horan (@MarryNiallHoran) napisał o 8:49 PM on niedz., kwi 21, 2013: The boys photo shoot for Anan magazine! #1 http://t.co/sb6qlNWkSM (https://twitter.com/MarryNiallHoran/status/326045120313057280) Zainstaluj oficjalną aplikację Twittera: https://twitter.com/download

Twetter

One Direction (@onedirection) napisał o 0:10 PM on pon., kwi 22, 2013: #1DPicOfTheWeek 1DHQ x http://t.co/1pULUgAZ30 (https://twitter.com/onedirection/status/326276733802270720) Zainstaluj oficjalną aplikację Twittera: https://twitter.com/download

37#Niall cz.16.

Mialo byc rano, ale tak jakos wyszlo, ze sie nie wyrobilam.
Przepraszam za to.
Dzisiaj szybko pisane. Jeszcze planuje dwie czesci<3

Milego czytania :*

--------------------------------------------

Drzwi sie otworzyly, a w nich stanal twoj kochany maz. Podszedl do ciebie i czule cie pocalowal, a nastepnie calowal twoj wielki brzuch.

- Jak bylo kochanie? - zapytalas meza.
- Jak zawsze. Jestem wykonczony.

Zlapal cie za reke i pociagnal za soba. Poszlismy do salonu i usiedlismy na sofie.

- Ogladamy cos? - zapytalas.
- Nie. - odpowiedzial szybko.
- To co bedziemy robic? - zadalas nastepne pytanie.
- Moze.. - pocalowal cie.
- Moze co?
- Moze no wiesz!? - cwaniacko sie na ciebie popatrzyl.
- Podobno byles wykonczony.
- Dla ciebie zawsze mam czas i sile. - zaczal cie calowac.

Spodobalo ci sie to. Odwzajemnilas pocalunki.

- Aaa... - krzyknelas.
- Kochanie co sie dzieje? - odsunal sie. - co sie stalo?
- Chyba sie zaczyna. - oznajmilas. - Aaa..
- Co? Co robic? - zdenerwowal sie.
- Idz do gory po torbe z rzeczami.

W mgnieniu oka bladyn byl juz na dole, a w reku trzymal torbe.

- Jedziemy. - podszedl do ciebie.

Pomogl ci wstac, objal i wyszliscie na zewnatrz. Otworzyl ci drzwi, ty weszlas do srodka, a torbe rzucil do tylu.

- Niall.... Szybciej. - krzyknelas.
- Juz kochanie. Juz jedziemy. - zapia pas.

Z piskiem opon ruszyliscie w strone szpitala.

- Kochanie.. Juz nie moge.
- Wytrzymaj. Juz dojezdzamy.

Zaparkowal na parkingu i z pospiechem otworzyl ci drzwi.

- Nie dam rady isc sama. - zaczelas plakac.
- Nie martw sie kochanie. Zaniese cie. - wzial cie na rece, a ty wtulilas sie w niegi.
- Pomocy moja zona rodzi. Czy jest tu ktos. - wpadl do srodka.
- Niech pan ja tu polozy. - podjechala z lozkiem pielegniarka.

* oczami Niall.

O rany zaczelo sie. Juz niedlugo na swiat przyjdzie mala Julia Horan. Pielegniarki wziely moja zone, a ja zostalem na korytarz. Musze przy niej byc w ten piekny dzien.

- Przepraszam... Pan Horan. - zapytala jedna z pielegniarek.
- Tak. - wstales.
- Musi sie pan przebrac. - oznajmila.

Wreczyla ci rzeczy i pokazala palcem pokuj gdzie mozna sie przebrac. Z pospiechem sie ubrales i wyszles z pomieszczenia.

- Pan za mna. - podszedl do ciebie lekarz.
- Gdzie moja zona?
- Juz czeka na pana.

Weszliscie do sali operacyjnej (czy tam gdzies indziej.). Zauwarzyles Gabi i podbiegles do niej.

- Jak sie czujesz? - pocalowal cie.
- Narazie dobrze, zobaczymy jak bedzie pozniej. - zasmiala sie.

Zlapales ja za reke i pocalowales ja.

- Aaa.. - krzyknela.
- Zaczyna sie. - oznajmil lekarz. - Cesarka, czy na zywo.
- Cesarka. - krzyknoles.
- Na zywo. - dodala.
- Dlaczego? - zdziwiles sie.
- Bo nie chce miec rozcinanego brzucha, wole normalnie rodzic.

Pocalowaliscie sie. Pielegniarki zaslonily zaslonami widok i zaczelismy rodzic. (to nie ja rodzilem tylko moja zona).

- Aaa.... Aaaa....- krzyczala w nieboglosy.
- Kochanie oddychaj. - zaczoles sam oddychac jak kobieta w ciazy.
- Przestan bo mnie rosmieszasz. - popatrzyla sie na ciebie.
- Ok juz nie bede. - pocalowalem ja.
- Na trzy pani prze. - wtracil lekarz. Raz, dwa, trzy ...

Zlapala mnie za reke i mocno scisnela

- Aaa...
- Glowka wyszla, jeszcze raz. Raz, dwa, trzy.
- Aaa... - opadla z sil.

Ciezko sapala, byla bardzo wykonczona, spisala sie na medal.

- Chce pan odciac pepowine? - zapytal lekarz.
- Tak. - podeszles do niego.

Wreczyl ci nozyce i cachnoles tam, gdzie lekarz ci kazal.

- Moze pan teraz pobyc na sam z zona, za chwile ktos przyjedzie ja stad zabrac.

Wszyscy wyszli z pomieszczenia zostawiajac was samych. Podeszles do zone i ja pocalowales.

- Dziekuje. - oznajmiles.
- Za co? - zdziwila sie.
- Za to, ze dalas mi corke. - jeszcze raz ja pocalowalem.

Migdaliliscie sie tak do momentu, gdy do sali...

--------------------------------------------

Ooo... Dziewczynka jak slodko<3

I jak wam sie podoba?

<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

Czytasz=komentarz.

środa, 24 kwietnia 2013

Zdjecie

Niall Horan (@NiallOfficial) napisał o 2:58 PM on śr., kwi 24, 2013: Love always lads @jlsofficial http://t.co/e1GOSAvMls (https://twitter.com/NiallOfficial/status/327043924340375552) Zainstaluj oficjalną aplikację Twittera: https://twitter.com/download

Hehe

Smieszne zdjecie :*

1D Updates (@1dupdategirls) napisał o 2:58 PM on śr., kwi 24, 2013: " ‏@retroniall BUT ZAYN AND PERRIES FACES SWAPPED IM SCREECHING http://t.co/XYmkxEUAPs" Katie (https://twitter.com/1dupdategirls/status/327043892459470849) Zainstaluj oficjalną aplikację Twittera: https://twitter.com/download

Moj Twetter.

Kasia Kochanowska (@Kasia763) napisał o 10:23 AM on śr., kwi 24, 2013: Zapraszam na moj blog link: http://t.co/injnlAaFAA Zachecam do czytania, a komentarze mile widziane :* Jeszcze raz zapraszam

36# Niall cz.15

Przedostatni dzien wolnego i chyba przedostatnia czesc Nialla :-/

Komentujcie i dawajcie znajomym link to mojego bloga.

Milego czytania <3

--------------------------------------------

- Niech wam bedzie. No to, ktory wybraliscie? - zapytalas.
- Zastanawiamy sie nad czarnym i niebieskim. - pokazal palcem na wozki Malik.
- Niebieski. - krzyknela Malikowa.
- Jestem za. Nie chce chodzic z czrnym wozkiem. - oznajmilas.
- To bierzemy niebieski, a lozeczko? - Niall.
- To mi sie podoba. - pokazalas na jasno brazowe. 
- No to postanowione. Idzcie chlopaki zaplacic, a my zaraz do was dolaczymy. - rozkazala zielonooka.

Mezczyzni zrobili to co im kazala Kasia, a wy poszlyscie jeszcze zobaczyc na zabawki. Wzielyscie z polku kilka miskow, dwa gryzaki, grzechotke i poszlyscie do kasy.

- Niall jeszcze to. - krzyknelas.
Bladyn sie obwrocil i wziol od was zabawki.
- Mozemy juz jechac. Chyba wszystko kupione. - oznajmilas.
- Lozeczko i wozek przywieza za chwile. Mozemy ruszac. - pocalowal cie w usta bladyn.

* kilka minut pozniej.

Jestesmy juz w domu. Zayn i Kasia niestety musieli jechac do domu, bo mala zglodnia, a my czekamy na dostawe.

- Juz przyjechali. - krzyknal niebieskooki.
- Idz im otworzyc kochanie. - pocalowalas go, a on podszedl do drzwi i otworzyl je.

Mily pan przywiozl duze dwa pudla. Zaniesli je do salony i doreczyciel wyszedl.

- No to co kochanie zabieram sie do pracy. - oznajmil i zaczal otwierac pierwsze podelko.
- Opserwoje cie. - zasmialas sie.

On do ciebie sie usmiechnal, a ty odwzajemnilas to. Wziol sie do roboty. W pierwszym podle byl wozek. Bardzo sie zdziwilas, bo mu to nawet sprawnie wyszlo, ale z lozeczkiem nie bylo juz tak latwo.

- Kochanie nie denerwuj sie. Wiem, ze dasz sobie rade. - pocieszalas meza.

* godzine pozniej.

- Jest udalo sie. - usmiechnal sie z usmiechem zwyciescy.
- Jestem z ciebie dumna. - podeszlas do niego i go pocalowalas.
- Dziekuje. - szepnal ci do ucha, a tobie automatycznie pojawil sie banan na twarzy.
- Mam jedno pytanie kochanie.
- Jakie? - zdziwil sie blondyn.
- Jak to teraz zaniesiesz do gory? - zapytalas.
- Normalnie?!
- Jestem ciekawa jak. - zasmialas sie.
- Nie wierzysz we mnie? - obja cie.
- Kochanie. Oczywiscie ze wierze. - pocalowalas go.
- No to patrz jak twoj boski maz wnosi sam lozeczko po schodach.
- Niall.. Zglupiales? A jak ci sie cos stanie??
- Uspokuj sie. Nic mi sie nie stanie. - uspokajal Horan.
- Obiecujesz?
- Obiecuje. - pocalowal cie.
- Uwazaj na siebie.

Bladyn poszedl po lozeczko i zaczal wspinac sie z nim do gory.

- Niall uwazaj. - krzyknelas.
- Gabi.. uspokoj sie.
- Dobrze juz nic nie mowie...

Ruszyl jeden ktok, a ty znowu sie odezwalas.

- Uwazaj...
- Kochanie. - zatrzymal sie. - sprawdz co teraz leci w telewizji?
- Ide sprawdzic. Zaraz wracam.

Poszlas wlaczyc telewizor, a Niall zostal sam na schodach. Usiadlas na sofie i przelaczalas kanaly. Natrafilas na jakis fajny film.

- Niall chyba cos znalazlam. - krzyknelas.
- Ide zrobic popcorn. - oznajmil.
- Tak szybko. Myslalam, ze jeszcze sie z tym meczysz.
- Nie bylo takie ciezkie. - wrocil z kuchni.
- Moj ty bohaterze. Nic bym nie zrobila bez ciebie. - pocalowalas go.

Usiadl obok ciebie i cie objal. Jedliscie popcorn i ogladaliscie jakis tam film.

* pol roku pozniej.

Nareszcie nadszedl ten czas. Dzis planowane jest przyjscie na swiat naszej corki. Strasznie sie boje. Nie wiem czy sobie poradze. Mam nadzieje, ze urodzi sie zdrowe, to jest najwazniejsze. Horana nie ma w domu mial dzisiaj jakies wazne spotkanie, bodajrze wywiad i jeszcze nie wrocil. Jest juz po polodniu. Martwie sie o niego.
Chyba juz wrocil, bylo slychac zamykajace sie drzwi samochodu. Drzwi sie otworzyly, a w nich stanal....

--------------------------------------------

Jakie chcecie zakonczenie?
Smutne czy wesole?
Piszczcie w komentarzu.
A.. I jeszcze jedno z kim chcecie nastepne opowiadanie?
Moze z Harrym?
Co wy na to?
Jesli macie jakies pytania piszczcie na mojego emaila : kasiunia76@op.pl

<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

Czytasz=komentarz.

wtorek, 23 kwietnia 2013

35# Zayn cz.17

Nie wiem czy sie spodoba, ale dodam.
Czesc 17 Zayn <3
Milego czytania

--------------------------------------------

- Jak to? - lzy zaczely ci sie gromadzic w oczach.
- Kochanie! - dotknal cie po policzku.

Odeszlas od niego i poszlas na balkon. Wkurzylas sie na niego. Myslalas, ze jestescie razem, a on co? A on mowi, ze nie jestescie razem. Zauwarzylas paczke papierosow Zayna. Automatycznie wzielas jednego do rak i zapalilas go. Nigdy tego nie robilas. Brzydzilas sie nimi, ale nadszedl czas, aby sprobowac jak to smakuje. Zaciagnelas sie i zaraz wydusilas to z siebie. Zaczelas kaszlec.

- Co ty wyprawiasz? - podszedl do ciebie Malik.

Chcial cie przytulic, ale szybko sie od niego odsunelas.

- Co sie stalo? - zapytal.
- Jeszcze sie pytasz?! - popatrzylas sie na niego.

Mialas w oczach pelno lez.

- Powiedz mi. Co sie stalo? Co zrobilem nie tak?
- Ty wszystko robisz nie tak. - odlozylas papierosy i weszlas do srodka.
- Wszystko w porzadku? - zapytali pozostali.

Ty nic sie nie odezwalas tylko poszlas do swojego pokoju.

* oczami Zayna.

Nie wiem co sie stalo (t.i.). Zachowuje sie od dzis dziwnie. Od tej pory, kiedy przeczytala gazete stala sie dziwna. Zaczela palic, stala sie obrazliwa, plakala. Naprawde nie wiem co je sie stalo. Powiedzialem tylko, ze nie jest moja dziewczyna. Nawet nie dokonczylem zdania, a ona sie wkurzyla. Przecierz jest moja narzeczona, a nie dziewcczyna. Musze do niej isc dowiedziec sie co sie stalo. Napewno wziela to do siebie. Musze jej wszystko wytumaczyc.
Skonczylem palic papierosa i weszedlem do srodka.

- Ej co sie stalo? - zapytal Liam.
- Nie wiem. Ide z nia porozmawiac. - oznajmiles.

Poszles do gory i bez pukania weszlas do jej pokoju.

- Kochanie co ty wyprawiasz? - zapytales.
- Nie nazywaj mnie tak. - krzynela.
- Ale... - przerwala ci brunetka.
- Zadne ale. Wyprowdzam sie.
- Jak to? Dlaczego? - zdziwiles sie.
- Nie mow, ze nie wiesz. Myslalam, ze jestes madrzejszy. - probowala wyjsc, ale jej przeszkodziles.
- Nigdzie nie pojdziesz. - zlapales ja tak, ze nie mogla sie wydostac z twoich objec.
- Posc mnie. - krzyknela.
- Ok, ale stad nie wyjdziesz bez wyjasnien. - poscil cie
- Dobra. - usiadla na lozku. - Gadaj.
- Kochanie co ci sie stalo. - usiadles obok niej
- Nie nazywaj mnie tak juz wiecej. - odsunelas sie od niego.
- Przepraszam. Wytlumacz mi co sie stalo.
- Dobrze wiesz o co chodzi.
- Wlasnie, ze nie wiem. Oswiec mnie.

Wstala i wziela walizki do reki.
- Musze juz isc - oznajmila.
- Gdzie pojdziesz, do kogo?
- Nie twoj interes. - wkurzyla sie.
- Wlasnie, ze moj.
- Nie, nie twoj. - krzyknela.
- Uspokuj sie porozmawiajmy spokojnie. - podszedles do niej.

Zlapales ja za dlon, ale uciekla na lozko.

- Nie mamy o czym rozmawiac. Nie jestesmy juz razem. - opuscila glowe w dol.

Wiedzialem, ze zaczela plakac. Opuscila glowe, abym tego nie widzial.

- Nie placz. - usiadl obok ciebie. - Kto ci tak powiedzial?
- Ty. - wydusila z siebie.
- Jak to ja!? Kiedy?! - podnioslem jej glowe do gory.

Popatrzylismy sobie gleboko w oczy. Plakala..

- Dzis rano.
- Nic takiego nie powiedzialem.
- Jak to nie jak tak. Powiedziales czytuje: Ale przeciesz nie jestes moja dziewczyna.
- Nie rozumiesz.... - przerwala ci.
- Wszystko jasne. Nie kochasz mnie, chciales mnie tylko wykorzystac... - zaczela jeszcze bardziej plakac.
- To nie prawda. Pozwul mi wszystko wytumaczyc.
- Twoj czas sie skonczyl.
- Prosze.. - spojrzalem jej gleboko w czy.

* oczami (t.i.)

Nie nawidze go. On chcial mnie tylko wykorzystac i jeszcze klamie. Nie wybacze mu tego juz nigdy. Popatrzyl sie na mnie tymi pieknymi oczami. Przez chwile mnie zahipnotyzowaly, ale na krotko.

- Masz dwie minuty. - powiedzialas stanowczo.

Wytarlam lzy i zaczelam uwarznie go sluchac.

- To nie tak jak myslisz, moze powiedzialem tak, ale przez to, ze nie jestes juz maja dziewczyna.... - przerwalas mu
- Wiedzialam. - wstalas z lozka.
- Jeszcze nie skonczylem. Usiadz. - zrobilas to co ci mulat kazal.
- Nie jestes juz moja dziewczyna, tylko narzeczona. - usiadl obok ciebie. - Przepraszam, ze to zle zrozumialas.. - tlumaczyl sie.

Nie wiedzialas co sie dzieje. On cie kocha i zawsze bedzie, a ty tak go potraktowalas. Zrobilo ci sie naprawde glupio.

- To ja przepraszam. - wydusilas z siebie.
- Nie musisz przepraszac. - obja cie.
- Dobrze, ze jestes przy mnie. - pocalowalas go w usta. - Kocham cie.
- Ja ciebie bardziej.
- Wiem to.

Chwile tak posiedzieliscie wtuleni w siebie, calujac sie itp. Przypomnialo ci sie, ze nie jedliscie jeszcze sniadania. Postanowiliscie isc cos zjesc.

- Pogodziliscie sie juz. - spytal Liam, ktory konczyl sniadanie.
- Tak, juz wszystko dobrze. Prawda kochanie. - pocalowal cie.
- Tak to prawda. - wtulilas sie w niego.
- Napewno jestescie glodni. Siadajcie przyniose wam kanapki. - Niall poszedl do kuchni.

* po sniadaniu.

- Niall to bylo pyszne. - oznajmilas.
- Dziekuje, chociasz jedna osoba to docenia. - zasmiali sie.
- Macie jeszcze ta gazete? - zapytalas.
- Tak, gdzies tu jest. - rozgladal sie Louis.
- A po co ci ona potrzebna? - zdziwil sie mulat.
- Chce zobaczyc jak wyszlismy na zdjeciach. - usmiechnelas sie.
- Trzymaj. - wreczyl ci gazete Harry.

Spojrzalas na okladke i zaczelas sie smiac.

- Z czego sie smiejesz? - podszedl blizej Liam.
- Patrzcie na to zdjecie. Glupio na nim wyszlam.
- Wlasnie, ze nie. Wychodzisz lepiej na zdjeciach niz na. - zasmucil sie Louis.
- No nie przesadzaj. Nie kazdy jest fotogeniczny jak wy. Ja na przyklad nie jestem.
- Wlasnie, ze jestes. - objal cie Malik. - Ktore ci sie najbardziej podoba?
- Hmm... Chyba to. - pokazalas palcem na zdjecie.
- Ale przeciesz cie na nim wogule nie widac. - zdziwil sie Niall.
- No wlasnie, ale Zayn bosko wyszedl. - spojrzalas na niego.

On sie troch zarumienil, spojrzal ci w gleboko w oczy i przegryzl dolna warge.
...
--------------------------------------------

Aww...
Kocham to jak on przegryza dolna warge <3
I jak wyszlo?

<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

Czytasz=komentarz.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

34# Zayn cz.16

No to na dobranoc mam dla was Zayna <3

Milej lektury marcheweczki :-*

--------------------------------------------

Siedzieliscie tak bez ruchu wpatrywaliscie sie w niebo. Robilo sie coraz ciemniej, a na niebie zaczely pokazywac sie gwiazdy.

- Patrz. Maly Woz. - pokazalas palcem na niebo.
- A tam Gwiazda Polarna. - krzyknal Malik.

Rozgladaliscie sie i wymienialiscie to co zobaczyliscie. Nagle na niebie pojawil sie plonacy warkocz.

- Zayn. Spojrz - pokazalas palcem.
- Oo.. Spadajaca gwiazda.
- Jaka piekna.
- To ty jestes piekna. - pocalowal cie czule.

Zrobilo sie juz pozno i postanowiliscie wrocic do domu. Po nie calych 15 minutach wchodziliscie do srodka.

- No wrescie. Jak dlugo mozna na was czekac? - zaczal Styles.
- Harry daj im spokoj. - krzyknal z kuchni Niall.
- Mlody nie czepiaj sie ich. - dodal Liam.
- A jak ja przychodze pozno to jest wielkie halo... - zdenerwowal sie Hazza. - Harry, gdzie byles? Wiesz ktora godzina? Itd. - nasladowal chlopakow.
- Bo jestes najmlodszy i martwimy sie o ciebie. - pocieszal Zayn.
- Pff... - Haziontko sie wkurzylo i poszlo do gory, do swojego pokoju.
- Pojde z nim porozmawiac, wytumaczyc mu. - zaczelas.
- Nie musisz. - przytulil cie Malik.
- Zachwile mu przejdzie. - dodal Louis.

Poszlas z przystojniakami do salonu i usiedliscie na kanapie.

- Moze ogladniemy film? - zaproponowal Niall.
- Jestem za, ale jaki? - zapytalas sie.
- Moze horror? - zaproponowal mulat.
- Tak. - krzykneli chlopcy.
Popatrzylas sie na Zayna, a on na ciebie.

Bylas nie zadowolona z tego, ze bedziecie ogladac horror. Bardzo sie ich balas. Wolalas cos w stylu komedii.

- Jak bedziesz sie bac to sie przytul do mnie. - szepnal ci do ucha mulat.

Odrazu ci sie humor poprawil. Usmiechnelas sie do bruneta i wtulilas sie w niego.

- Poczekajcie. Ide zrobic popcorn. - wstal i poszedl do kuchni Horan.
- Co ogladacie? - zapytal Styles.
- Oo.. Harry. Zdazyles na horror. - wrocil z popcornem Niall.
- Siadaj obok mnie. - klepnelas w wolne miejsce kolo ciebie.

Loczek zrobil to co mu kazalas. Siedzialas miedzy Zaynem, a Harrym. Niall i Liam usiedli na fotelach, a Louis kolo Hazzy. Film sie zaczal. Odrazu sie wtulilas w Malika, a on mocno cie objal. Czeslas sie ze strachu jak galareta.

- Nie boj sie kochanie. Jestem przy tobie i zawsze bede. - szepnal ci do ucha.

Popatrzylas mu gleboko w oczy i szepnelas.

- Dziekuje. - pocalowalas go.

* po filmie.

Film sie skonczyl, a ty oznajmilas.

- Ide spac. Dobranoc. - pocalowalas kazdego w policzek, a Malika czule w usta.

Bylo slychas tylko.

- Uu...

Zasmialas sie z Malikiem, a chlopcy przylaczylyli sie do was.

- Dobra ide. Do jutra - udalas sie do siebie do pokoju.

Przebralas sie w pizame i polozylas sie spac. Za zadne skarby nie moglas usnac. Wydawalo ci sie, ze jastes w tym strasznym filmie. Ze jestes ta dziewczyna, ktora jako pierwsza zginela w nie wyjasnionych okolicznosciach. Poprawka. Nie chcialas usnac, nie chcialas, zeby ktos cie zabil. Wtedy przypomnialas sobie slowa Malika. " nie boj sie kochanie. Jestem przy tobie i zawsze bede". Postanowilas, ze do niego pojdziesz. Wyszlas po cichu z pomieszczenia i udalas sie do pokoju mulata. Otworzylas powoli drzwi i wskoczylas delikatnie do lozka, zeby go nie obudzic. Polozylas sie przodem do niego i probowalas usnac, ale to na nic. Delikatnie przytulilas sie do przystojniaka, a on szepnal ci do ucha.

- Wiedzialem, ze przyjdziesz.
- Przestraszyles mnie.
- Przepraszam. Nie chcialem. - objal cie.
- Nie rob tak wiecej. - pocalowalas go.
- Nie mozesz usnac? - zapytal.
- Tak i to wszystko przez ciebie.
- Jak to? - zdziwil sie.
- Bo to tobie zachcialo sie ogladac horror. - krzyknelas.
- Cicho bo wszystkich obudzisz. - uciszyl cie. - Jeszcze raz przepraszam. Nie chcialem. Chodz pszytul sie. - szepnal ci do ucha.

Bez wachania wtulilas sie w jego nagie cialo cialo Malika( mial bielizne). Czulas sie przy nim bezpiecznie. Wiedzialas, ze przy nim nic ci nie grozi.

- Dobranoc. - szeplas mu do ucha.
- Dobranoc kochanie. - pocalowal cie.

Polozylas glowe na ramieniu Malika i zamknelas oczy. Nawet nie wiesz kiedy usnelas. Poprostu odplynelas.

* nastepnego dnia.

Obudzily was glosne pukanie do drzwi.

- Kogo o tej porze niesie?! - zachrypnal brunet.
- Nie wiem. Otworz. - przykrylas sie od stup do glow pierzyna.
Zayn wstal i otworzyl drzwi.
- Louis czego chcesz o tej porze? - ziewnal.
- Sorki ze przeszkadzam. Sam jestes? - zdziwil sie.
- Nie. - odkrylas sie i usiadlas na lozku.

Przetarlas oczy i popatrzylas sie na chlopakow.

- Jeszcze raz przepraszam. Juz nie przeszkadzam. - wyszedl w pospiechu.
- To bylo dziwne. - oznajmil Malik.
- Tak to prawda. Chodz tu do mnie. - usmiechnelas sie do niego.

Zayn bez wachania usiadl kolo ciebie i cie obja.

- Idziemy na sniadanie? - zapytal.
- Yhy... - pocalowalas go w policzek.

Zlapal cie za reke i zeszliscie z lozka.

- Kochanie ubierz sie. - rozkazalas.

Podszedl do szafy i zalozyl pierwsze lepszy dres i koszulke. Podszedl do ciebie i zlapal cie ponownie za reke. Wyszliscie z pokoju, zeszliscie po schodach i byliscie juz w jadalni.

- Witajcie golabki. - krzykneli chorem.
- Milo was widziec. - usmiechnelas sie do kazdego i wtulilas sie w ukochanego.
- Oo.. Jakie to piekne - zasmial sie Niall.
- Tak jak na zdjeciu... - dodal Liam.
- Na jakim zdjeciu? - krzykneliscie zdziwieni.
- I to jeszcze na pierwszej stronie. - Louis podal wam gazete.
- Nowa dziewczyna Zayn'a Malika? - zaczelas czytas tytul.
- Ale przeciesz nie jestes moja dziewczyna. - oznajmil Malik.
- Jak to? - lzy gromadzily ci sie w oczach.
....

--------------------------------------------

Jak to?
Czy Zayn juz nie kocha cie?
Dowiesz sie w nastepnej czesci ;)

Czytasz=komentarz.

niedziela, 21 kwietnia 2013

33#Zayn cz.15

Zycze Wam milej Niedzieli
Pozdrawiam :*

Milej lektury. <3

--------------------------------------------

Obudzily cie promienie slonca. Otworzylas oczy i zauwarzylas, ze jestes sama w pokoju Malika. Postanowilas udac sie na poranna toalete. Po wyjsciu z lazienki zauwarzylas, ze brunet siedzi na lozku i czeka na ciebie ze sniadaniem. Podeszlas do niego i go pocalowalas w policzek na dzien dobry. Usiadlas obok.

- Jak sie spalo moja spiaca krolewno? - zlapal cie za reke i czule pocalowal.
- Bardzo dobrze moj ty ksiaze w lsniacej zbroi. - usmiechnelas sie do niego.
- Zrobilem sniadanie.
- Jaki ty jestes kochany. - pocalowalas go w usta, a on odwzajemnil pocalunek.
- Jedzmy bo wystygnie. - pospieszyl mulat.

Po skonczonym posilku udalas sie do swojego pokoju po kilka niezbednych rzeczy. Wchodzac do niego zauwarzylas, ze ktos lezy w twoim lozku, przykryty od stup do glow pierzyna. Wzielas po cichu rzeczy i wrucilas do pokoju Malika.

- Widze, ze spodobalo ci sie u mnie. - zasmial sie przystojniak.
- Przepraszam, ale w moim pokoju ktos jest. Wzielam kilka potrzebnych rzeczy.. Pomyslalam, ze.. - przerwal ci brunet.
- Nie musisz przepraszac. Moj pokoj jest twoim pokojem. Nie krempuj sie. - podszedl do ciebie i cie przytulil.
- Dziekuje. - szepnelas mu do ucha.
- Nie ma o czym mowic. Idz sie przygotowac. Zabieram cie na obiad, a pozniej na spacer. - puscil ci oczko.

Usmiechnelas sie i weszlas do lazienki. Umylas twarz i zeby, ubralas sie w przyniesione ciuchy i poczesalas wlosy, zostawilas je rozpuszczone. Wyszlas, a Malik byl juz ubrany i gotowy do wyjscia.

- Gotowa? - wstal z lozka.
- Tak. - usmiechnelas sie do niego.

Zlapal cie za reke i pociagnal za soba. Zeszliscie na dol po schodach i wyszliscie z mieszkania. Otworzyl ci drzwi do samochodu, ty usiadlas na miejscu pasarzera, a on na miejscu kierowcy. Zapieliscie pasy i ruszyliscie z miejsca.

* kilka minut pozniej.

Dojechaliscie juz na miejsce. Mialas juz otwierac drzwi, ale Zayn cie zatrzymal.

- Poczekaj. - zlapal twa dlon.
- Ale na co? - zdziwilas sie.

Malik wyszedl z auta i przeszedl na druga strone. Otworzyl drzwi i podal ci reke.

- Mozesz juz wyjsc. - usmiechnal sie do ciebie.

Podalas mu reke i wyszlas z pomoca bruneta z auta.

- Dziekuje. - pocalowalas go w policzek.

Zlapal cie za reke i ruszyliscie w strone restauracji. Nagle nie wiadomo skad pojawilo sie sporo reporterow. Zaczeli wam robic zdjecia. Nic nie widzialas przez te flesze, wiec postanowilas opuscic glowe w dol.

- Zayn, kim jest dla ciebie ta dziewczyna? - zapytal reporter
- Laczy was przyjazn, czy cos wiecej? - krzyknal inny reporter.

Malik nawet na nich nie zwracal uwagi. Szedl dalej przed siebie, nie poszczajac twojej dloni. Z wielka trudnoscia weszliscie do srodka i zajeliscie miejsca, ktore wczesniej zarezerwowal mulata.

- Dadzwonie po ochraniarzy, zeby nam nikt nie przeszkadzal. - wyciagnal telefon z kieszeni.
- Nie, nie musisz. - zlapalas za jego dlon.
- Napewno? - zapytal.
- Tak. - usmiechnelas sie do niego.

Schowal telefon i pocalowal cie w dlon. Zamuwiliscie cos do jedzenia i popatrzylas na bruneta.

- Zayn... - zaczelas.
- Tak?
- Dlaczego nie odpowiedziales na pytania reporterow? - zapytalas.
- Lepiej z nimi nie zadzierac. Jak odpowiesz im, albo cos powiesz to moga to wykorzystac przeciwko tobie. Zrozum, nie chce zebys cierpiala. Bardzo cie kocham. - pocalowal cie w usta.
- Ja ciebie bardziej. Nie chce, abys mial przezemnie klopoty. - zasmucilas sie.
- Nie mow tak. Jestes dla mnie najwazniejsza. To dzieki tobie jestem kim jestem i chce dzielic ten swiat z toba. - podszedl do ciebie i kucnal przed toba.
- Ale Zayn... - przerwal ci mulat.
- Zadne ale. - pocalowal cie czule i wrucil na miejsce.

Kelner przyniosl nasze zamowienie i zaczelismy spozywac posilek. Po skonczonym obiedzie Malik rzekl do ciebie.

- Tylko mi obiecaj. - zlapal cie za reke.
- Ale co? - zdziwilas sie.
- Obiecaj, ze jak pojdziemy na spacer to bedziesz usmiechnieta tak jak teraz jestes. - usmiechnal sie do ciebie.
- Obiecuje. - ty rownierz sie usmiechnelas.

Odeszliscie od stolu i udaliscie sie do wyjscia. Idac zatrzymala was jakas dziewczyna, ktora chciala autograf. Malik z przyjemnoscia podpisal jej sie na plycie. Podziekowala, usmiechnela sie do ciebie i odeszla, a wy wyszliscie z budynku. Na zewnatrz czekali na was juz reporterzy.

- Usmiechnij sie kochanie. - szepnal ci do ucha.

Na twojej twarzy automatycznie pojawil sie usmiech. Zayn zlapal cie za reke i powolnym krokiem ruszyliscie w strone parku.

- Dlugo tak beda za nami chodzic? - szepnelas.
- Zrobia jeszcze kilka zdjec i sobie pojda. - pokazal rzad lsniacych zebow.

Usiedliscie na najblizszej lawce i przytulilas sie do niego, on rownierz cie objal.

- Oni dalej tu sa! - zdenerwowalas sie.
- Nie przejmuj sie nimi. Na poczatku zawsze jest ciezko, ale z czasem przyzwyczaisz sie. Wyobraz sobie, ze ich tu wogule nie ma. To czasami pomaga.
- Sprobuje. - pocalowalas go w usta, a on odwzajemnil pocalunek.

Swiatla fleszy was oslepily, nic nie widzieliscie. Pomyslalas sobie, zeby sie nie bedziesz przejmowac ich obecnoscia i usmiechnelas sie do Malika. Widzac cie tak rozpromieniona pocalowal cie, a nastepnie przytulil cie do siebie. Poczulas ulge. Wiedzialas, ze bedac z Zaynem bedziesz szczesliwa, ze cie kocha tak jak ty jego. Nawet nie zwrucilas uwagi na to, ze nie ma juz, ani jednego dziennikarza.

--------------------------------------------

Jakie mi to romantyczne wyszlo, az sie poplakalam ;)
A wam jak sie podoba?
Sami ocencie :*

Czytasz=komentarz. <3

sobota, 20 kwietnia 2013

WOW

WOW!!! Mamy juz ponad 1000 wyswietlen o_O
Nawet nie wiecie jak sie ciesze :-*
Bardzo Wam Dziekuje za to, ze ktos czyta mojego bloga.
Na poczatku myslalam, ze nikt go nie bedzie czytac, a tu co?!
1000 wyswietlen. Bardzo Dziekuje.
Nie moge sie przestawac usmiechac. To wszystko dzieki Wam KOCHAM WAS MOJE DIRECTIONERKI <3
Jestescie dla mnie jak siostry.
Jesli macie jakies pytania smialo piszczcie na blogu lub na moj email : kasiunia76@op.pl
Jeszcze raz Wam Dziekuje i mam nadzieje, ze niedlugo dobijemy do 2000. :*
O rany rozpisalam sie. To nic.
Zycze Wam Dobrej Nocy :* buziakii :-* :-* :-* <3

32# Zayn cz.14

Nie wiem czy wam sie to spodoba, ale bede teraz tak dodawac imaginy.

Podoba wam sie?

Wkoncu napisalam czesc z Zaynem :*

Milej lektury. ;*

--------------------------------------------

Bawicie sie wspaniale. Ani razu nie spuscil z ciebie wzroku, caluje cie czesto. Nagle DJ puscil wolna muzyke. Malik polozyl swoje dlonie na twojej tali i przyciagnal blizej siebie, a ty oplotlas jego szyje swymi rekami. Tanczyliscie wtuleni w siebie. Od czasu do czasu calowal cie po szyji. Gdy skonczyla sie piosenka mulat szybko wyszedl na dwor, a ty poszlas za nim. Stal na tarasie i palil papierosa. Podeszlas do niego blizej i go przytulilas od tylu.
- Co sie stalo kochanie? - zapytalas czule.
- Nic. - odpowiedzial szybko.

Odwrucil sie do ciebie i cie pocalowal, a wczesniej wyzucil nie dopalonego papierosa.

- Chodzmy do srodka. - zlapal cie za reke i pociagnal za soba.
- Poczekaj. - zatrzymalas sie.
- Co sie stalo? - spojrzal na ciebie.
- Chodzmy do ciebie. - szepnelas mu do ucha.

On sie usmiechnal i ruszyliscie do gory. Weszliscie do srodka i zamknelas drzwi na klucz.

- Wiec o co chodzi? - podszedl do ciebie i cie przytulil.

Pocalowalas go namietnie, a on odwazemnil pocalunek. Zlapal cie za tylek i podniusl do gory, a ty oplotls go swoimi nogami wkolo jego bioder. Polozyl cie na luzku nie odrywajac jego miekkich ust od twoich. Jego prawa reka powedrowala na twoje udo, lekko je masujac, a lewa na szyje. Przerwal pocalunek i spojrzal ci gleboko w oczy. Kochalas jego czekoladowe tenczowki, byly pelne milosci i troski. Usmiechnelas sie do niego i go pocalowalas. Zamieniliscie sie miejscami tym razem ty bylas na gorze. Siedzialas na nim i rozpinalas mu idealnie wyprasowana koszule. Gdy byl juz bez gornej czesci garderoby zaczelas go calowac po doskonale wyrzezbionym torsie. Czulas jego cieplo. Zeszlas nizej i powolnym ruchem zaczelas sciagac mu spodnie. Blyskawicznie pojawily sie na ziemi. Niespodziewanie mulat przekrecil sie tak, ze teraz on byl na szczycie. Delikatnie rozsunal twoja sukienke i rzucil ja na podloge. Byliscie w samej bieliznie.

- Czy napewno tego chcesz? - zapytal.
- Tak. - odpowiedzialas krotko z niepewnoscia w glosie.

Polozylas sie na lozku i czekalas na ruch Malika. On cwaniacko sie do ciebie usmiechnal i zaczal cie calowac po twoim plaskim brzuchu, a ty zaczelas sie wiercic.

- Haha.. Zayn.. To laskocze. - zaczelas glosno sie smiac i wypowiadac jego imie.

On nie zwracal na to uwagi i dalej cie calowal. Nagle do drzwi zaczal ktos pukac.

- Kurwa... Kto to moze byc. - krzyknal brunet.
- Nie zwracaj na to uwagi. - pocalowalas go.

Ktos glosniej zaczal sie dobijac do drzwi. Zayn sie wkurzyl i zeszedl z lozka i podal ci twoja sukienke.

- Lepiej sie ubierz kochanie. - puscil ci oczko.

Wzielas poslusznie rzecz i sie ubraliscie, a do drzwi dalej ktos pukal.

- Ja otworze. - wyprzedzilas mulata i pociagnelas za klamke.

W drzwiach stal pijany Harry trzymajac w reku drinka.

- Wszedzie cie szukalem mamo. - przytulil cie.
- Harry czego chcesz? - warknal Zayn.
- Szukalem mamy. - zachowywal sie jak male dziecko. - Ale juz znalazlem.
- Za duzo wypiles, idz spac. - usmiechnelas sie do Hazzy.

Loczek wrocil do swojego pokoju, a Zayn zamknal ponownie drzwi.

- Na czym skonczylismy? - przysunal sie blizej ciebie Malik, a ty oplotlas jego szyje rekami.
- Nie moge sobie przypomniec. - pocalowalas go.

Zaczelas znow rozpinac jego koszule, gdy ktos do drzwi znowu zapukal.

- Do chuja pana. - krzyknelas i odeszlas od Zayna.

Podszedl do drzwi i je otworzyl. Tym razem przeszkodzil wam Louis z Niallem.

- Jest u was Kevin? - zapytal Niall.
- Kevin, gdzie jestes? Jestes tu? Chodz do taty. - wolal ledwo trzymajacy sie na nogach Louis.
- Nie ma go tu. Idzcie go szukac gdzie indziej. - warknal Malik i zamkal im drzwi przed nosem.
- Zayn uspokuj sie. - polozylas swoja dlon na jego policzku.

On wzial ja i pocalowal czule.

- Przepraszam. - spojrzal ci w oczu.
- Za co? - zdziwilas sie.
- Za nich wszystkich i za mnie.
- Mow jasniej. - nie rozumialas.
Wzial gleboki oddech i powiedzial.
- Za dzisiaj... - zaczal.
- Chyba za wczoraj. - przerwalas mu.
- No tak zapomnialem. - popatrzyl na zegarek. - Jak pozno.
- To ja lepiej pojde do siebie. - pocalowalas go w policzek.

Juz mialas isc do wyjscia, gdy Zayn zlapal cie od tylu.

- Nigdzie nie pojdziesz. - szepnal ci do ucha.
- Jak to? - odwrucilas sie do niego.
- Napewno twoj pokuj jest zajety. Dzis spisz ze mna. Ok? - usmiechnal sie i cie pocalowal.

Ty nic nie odpowiedzialas tylko kiwnelas glowa na zgode. Przystojniak wyciagnal ze szafy swoj podkoszulek i dal go ci do zalozenia zamiast pizamy. Przebralas sie przy nim. Przez caly czas cie obserwowal.

- Co tak sie patrzysz? - zasmialas sie.
- Nie moge? - podniusl lewa brew do gory.

Polozylas sie w lozku i czekalas na bruneta. Sciagnal spodnie i koszule i zalozyl na siebie podkoszulek, polozyl sie kolo ciebie.

- Moglbys sciagnac bluzke? - zapytalas.

Spojrzal na ciebie i zrobil co mu kazalas. Przytulilas sie do jego nagiego ciala i szybko zasnelas.
...

--------------------------------------------

Co myslicie o tym opowiadaniu?
Chyba mi wyszlo co nie?
Czekam na wasze opinie.

<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

Czytasz=komentarz.

piątek, 19 kwietnia 2013

31# Niall cz.14

Jak dobrze, ze juz weekend :*
Juz nie moglam wytrzymac w szkole ;(
Ale na pocieszenie dla was mam nastepna czesc Horana. <3

--------------------------------------------

- Czy moglbys odlozyc to na bok. - poprosilas.
- Tak oczywiscie.
Po raz kolejny wstal i odlozyl tace na bok.
- Jeszcze raz dziekuje.
- Nie ma za co. - polozyl sie spac.
- Niall?
- Przyniesc ci cos? - zapytal odrobine wkurzony.
- Nie.
- To o co chodzi? - siadnal na lozku.
- Jakie ci sie podoba imie?
- Imie?
- Tak. Dla dziewczynki.
- No nie wiem. Moze Julia? - Zaproponowal.
- Sliczne imie kochanie. Dobranoc. - pocalowaliscie sie.
- Dobranoc. - padl na lozko umeczony Niall.
Ty chwilke myslalas o imieniu i tez usnelas.

* nastepnego dnia.

- Kochanie wstawaj. - budzilas meza.
- Jestes glodna, przyniesc ci cos? - przetarl oczy Horan.
- Nie, ale jak bys mogl zrobic sniadanie, bylo by fajnie, ale nie chodzi o to. Jest juz po dziesiatej. - pocalowalas go na powitanie.
- Tak pozno. Juz lece. - wyskoczyl z lozka i udal sie na dol.
Ty miedzy czasie wzielas prysznic i sie ubralas. Zeszlas na dol i usiadlas przy stole.
- Co dzis na sniadanie kochanie? - zapytalas.
- To dla pani. - pocalowal cie w policzek i podal sniadanie.
Twoim oczom ukazal sie talerz pelen nalesnikow.
- Mmm.. Pychota. - ucieszylas sie.
- Smacznego. - usiadl przy stole i zaczeliscie jesc danie.

* kilka minut pozniej.

Po skonczonej uczcie poszliscie do sypialni i zaczeliscie sie szykowac. Zrobilas sobie lekki makijaz i bylas gotowa. Usiadlas na lozku i czekalas na meza, ktory szykowal sie w laziece. Po krotkim czasie wyszedl z niej.
- Pieknie wydladasz kochanie. - pocalowal cie.
- Dziekuje. - usmiechnelas sie do niego.
- Dzieki tej ciazy wygladasz jeszcze sliczniej niz zwykle.
Zlapal cie za reke i zeszliscie na dol. Wzielas torebke, a Horan klucze do samochodu. Wyszliscie z domu, weszliscie do BMW i ruszyliscie.

* kilka minut pozniej.

Dojechaliscie na miejsce. W restauracji juz czekali na was panstwo Malik. Przywitaliscie sie z nimi u usiedliscie przy stole.
- Gdzie Rebecca? - zapytalas.
- W domu z babcia, grzecznie spi. - odpowiedzial z usmiechem brunet.
- To co zamawiamy? - spytal glodny Horan.
- Hmm.. Trudny wybor. - zastanawialas sie.
- Moze.. Lazania. Co wy na to? - zaproponowala Kasia.
- Tak swietny pomysl kochanie. - pocalowal ja Zayn.
- To postanowione. Kelner... - zawolal bladyn.
Kelner przyja zamowienie i udal sie do kuchni. Czekajac na posilek rozmawialiscie.
- Pojdziemy pozniej do sklepu dzieciecego, bo trzeba kupic lozeczko i inne rzeczy. Dobrze kochanie? - zapytalas sie.
- Tak oczywiscie. Pora juz pomalu kupowac potrzebne rzeczy dla maluszka. - polozyl dlon na twoim brzuchu.
- Jesli chcecie mozemy isc z wami. - zaproponowal Malik.
- Tak jasne, a dla czego by nie! Jestescie jak rodzina i mamy nadzieje, ze zostaniecie chrzesnymi... - zaczal Niall.
- I odmowy nie przyjmujemy. - dodalas.
- Tak zostaniemy. Dziewczynka, czy chlopczyk? - zapytala ciekawa Kasia.
- Dziewczynka. - usmiechnelas sie, a twoj maz cie pocalowal.
- Same dziewczynki sie rodza. - zasmial sie Zayn.
Kelner przyniosl zamowienie i zaczeliscie jesc.

* kilka minut pozniej.

- Jakie to pyszne bylo. - przyznal Horan.
- Tak cudowne. - dodal Zayn.
- Zaplace i mozemy isc. - zaproponowal bladyn
- Nie bo ja zaplace. - sprzeciwil sie Malik.
- Nie, ja. Nie, bo ja. - klucili sie chlopcy.
- Chlopaki przestancie. - krzyknelas, ale to na nic.
- Ej.. - krzyknela glosniej Katarzyna.
Chlopaki przestali i spojrzeli na was.
- Niech kazdy z was zaplaci za siebie i po problemie. - rozkazalas.
- Ale.. - krzykneli chorem.
- Zadne ale. - dodala zielonooka.
Chlopaki zrezygnowali i zaplacili po polowie rachunek. Nastepnie udaliscie sie do najblizszego sklepu dzieciecego. Weszliscie do srodka i zaczeliscie sie rozgladac po duzym sklepie. Chlopaki poszli ogladac zabawki, a wy poszlyscie na ciuszki.
- Spojrz. Jakie slodkie. - wzielas sukieneczke do rak.
- Cudone. Oo.. A patrz na to. - wziela komplecik do dloni.
- Jakie cudowne. Kupujemy. - oznajmilas.
Wziezyscie znalezione ciuszki i poszlyscie do mezow. Chlopaki zastanawiali sie, ktory wozek i lozeczko wybrac.
- Faceci... - zasmiala sie Kasia.
- Co tak sie smiejecie?! Sprawdzamy, ktory wozek jest lepszy. - wytumaczyl Horan.
- Niech wam bedzie....

--------------------------------------------

Czytasz=komentarz.

czwartek, 18 kwietnia 2013

30# Niall cz. 13

Tak dzis na dobranoc.

Milej lektury :*

--------------------------------------------

- Jak to sobie wyobrazacie!? - tym razem ty zapytalas.
- Cos nie tak? Myslalem, ze sie ucieszysz. - zdziwil sie Horan.
- Ciesze sie kochanie, ale.. - przerwala ci Kasia.
- Ale z dziecmi, czy wy to dobrze przemysleliscie?
- No i co, ze dzieci? - zdziwili sie chlopcy.
- Jak to co? Nie wolno tak dzieci szwedac po calym swiecie. - tlumaczylas.
- A to dla czego? - pytali mezczyzni.
- Bo dzieci potrzebuja milosci i spokoju, a nie halasu. - Gabi
- Ale dzieci tez potrzebuja dwojga rodzicow, a nie jednego. - dodal Niall.
- Macie racje, ale sie jeszcze zastanowimy.
Rebecca zaczela plakac wiec Kasia wziela ja na rece.
- Ci.. Cichutko..- szeptala do malutkiego uszka, ale ona dalej plakala.
- Jestes glodna? Zaraz wracam.
Kasia poszla do sypialni nakarmic ja, a my usiedlismy przed telewizorem i zaczelismy ogladac film. Malutka dalej plakala. Matka zeszla z nia z gory i powiedziala.
- Zayn chodz ja uspic. - Kasia.
- Daj mi ja. - podszedl pod zone.
Wziol ja na rece i zaczal cos mowic do niej szeptem. Dziecko natychmiast usichlo, zaczelo sie smial i rozgladac po mieszkaniu.
- Nie wiem jak ty to robisz. - pocalowala go w usta.
- Mam swoje sposoby. - usmiechnal sie.
- Kiedy Niall moze przyjsc do ciebie na praktyki? - zapytalas.
- Kiedy bedzie mial czas. - zasmial sie.
- Ale ja mowie na serio.
- Jak to? - zdziwil sie bladyn.
- Jak mamy podrozowac razem z wami to musisz sie poduczyc. - usmiechnelas sie do niego.
- Naprawde kochanie? - nie wierzyl.
- Tak. Bede jezdzic z toba. - przyblizylas sie do niego, a on cie czule pocalowal.
- A ty Kasiu? - zapytal Malik.
- Jesli Gabi jedzie to ja tez. - oznajmila.
Wszyscy sie calowali, a mala Rebecca Malik zaczela sie smiac.
- Malutka dlaczego nie chcesz isc spac? - zapytal tata.
- Sproboje ja uspic. - wziela dziewczynke na rece i poszla do gory.
- Ej macie cos do jedzenia? - zapytalas.
- A co chcesz? Salatke, ciastka, kanapki? - wymienial Zayn.
- Saladke. - powiedzialas.
- Ciastka. - dodal bladyn.
Zayn poszedl do kuchni i przyniosl nasze zamowienie.
- Dziekuje. - podziekowalas.
- Mm.. Jakie dobre. - rozkoszowal sie Niall.
Zayn usiadl kolo nas, a za chwile dolonczyla Kasia.
- Mala spi. Co ogladamy? - zapytala.
- Moze... - przerwal ci Horan.
- Moze " the ring " - zaproponowal.
- Co to za film? - zapytal brunet.
- Horror. - oznajmil.
- Jestem za. - zgodzil sie Malik.
- Nie ja nie ogladam. - sprzeciwilas sie.
- Dlaczego kochanie? - zapytal Niall.
- Bo to moze zle wplynac na dziecko. - wyjasnilas.
- Nie martw sie. Ja jak bylam w ciazy to ogladalam i nic sie nie stalo. - pocieszala.
- No dobrze to wlaczcie.
Film sie zaczal, a ty przytulilas sie do meza. To samo zrobila Kasia tylko jeszcze usiadla Zaynowi na kolanach.

* 2 godziny pozniej.

Film sie skonczyl.
- Jeju jak pozno. Niall musimy sie zbierac. - zlapalas reke meza.
- Zasiedzielismy sie. Jutro wy przyjdzcie. - wstal z sofy.
- Albo, pojdziemy na miasto. Co wy na to? - zaproponowalas.
- Jestem za, a ty kochanie? - zapytala Zayna.
- Tak. No to moze obiad na miescie? - zaproponowal.
- Ok no to jestesmy umuwieni. Dobranoc. - pozegnal sie Bladyn.
- Do jutra. - pozegnali sie Malikowie.
- Pa. - wyszliscie z mieszkania i weszliscie do samochodu.

* 3 godziny pozniej.

- Niall obudz sie. Kochanie przynies mi cos do jedzenia. - budzilas spiacego Horana.
- Ej spiochu. Wstawaj. - krzyknelas.
- Niall do cholery. Obudz sie. - zlapalas go za reke.
- Dlaczego nie spisz? - zapytal zaspanym glosem swiecac swiatlo.
- No wrescie sie obudziles. Jestem glodna. - usmiechnelas sie.
- Juz ide. - wstal z lozka i wyszedl z sypialni.
- Kochanie co tak dlugo!? - niecierplilas sie.
- Juz jestem. - podal ci tace z jedzeniem i polozyl sie na lozku.
- Kochanie, a sok?
- yhy. - wymruczal.
- Co? Idz jeszcze po sok. Prosze. - pocalowalas go w policzek.
- yhy. - poszedl do kuchni.
- Dziekuje kochanie. - pocalowaliscie sie.
Niall ponownie sie polozyl, a ty zaczelas jesc.
- Kochanie?!
- Co? - warknal.
- Czy moglbys...

--------------------------------------------

Czytasz=komentarz :)

Milej nocy <3

środa, 17 kwietnia 2013

29# Niall cz.12

Zastanawiam sie nad...
Czy pisac dalej opowiadania.
Jesli bedzie przynajmniej jeden komentarz to dodam nastepna czesc.

Milej lektury :*

--------------------------------------------

- Nie ma za co. - usmiechnela sie i odesla.
Niall wrocil do przyjaciol i zapytal sie ich.
- Ej nie widzieliscie nigdzie Gabi? - spytal zdenerwowany.
- Nie, nie widzielismy jej, a po za tym ty z nia poszkes, a nie my. - Liam.
- No wiem, ale tak jakos wyszlo.. Zgubila sie. - przyznal sie.
- Jak to sie zgubila? - zapytal zaskoczony Harry.
Horan opowiedzial cala historie, a chlopaki zaczeli sie smiac.
- Z czego sie smiejecie? - zapytal zdziwiony bladyn.
Louis zapukal do najblizszych drzwi, a z nich wyszla Gabi.
- Kochanie co tam robilas? Martwilem sie o ciebie! - przytulil zone.
- Nie nic, nie wazne. - pocalowalas meza.
Zayn wyszedl z pokoju, a chlopaki go otoczyli.
- I jak Zayn? Czy juz po wszystkim? - zaczeli dopytywac sie bruneta.
- Chlopaki dajcie mu spokuj! Zayn usiadz i nam wszystko opowiedz. - zarzadzilas.
Malik usiadl obok ciebie i sie usmiechnal.
- Dziewczynka. - wyksztusil.
- Jak sie ciesze. - przytulilas sie do niego.
- Gratulacje! - krzykneli pozostali i przytulili sie do sas.
- Jak sie czuje Kasia? - zapytalas.
- Jest wykonczona, musi odpoczywac, ale najpierw musi nakarmic dziecko. - usmiech nie zchodzil z jego twarzy.
- Niall kochanie, jeszcze nie cale 6 miesiecy i tez bedziemy tacy szczesliwi. - usiadlas mu na kolanach.
- A co nie jestesmy? - pocalowal cie.
- Jestesmy, ale bedziemy miec jeszcze mala pocieche. - wzielas jego dlon i przejechalas po swoim brzuchu.
- Juz nie dlugo. - pocalowal cie.

* 4 godziny pozniej.

Bylismy w restauracji cos zjesc i wrocilismy do szpitala.
- Mozna juz wejsc do srodka? - zapytal zdenerwowany brazowooki pielegniarki.
- Tak wlasnie Pani Malik sie obudzila. - umiechnela sie milo.
- Dziekuje. - podziekowal.
Weszliscie do srodka i zauwarzyliscie na lozku lezaca brunetke. Podeszliscie blizej. Na rekach lezala malutka Rebeccae i spala smacznie.
- Jaka sliczna. - szepnelas.
- Podobna do taty. - dodal Harry.
- Nie bo do mamy. - poprawil go Louis.
- Wlasnie, ze nie! Wlasnie, ze tak! - zaczeli sie klucic chlopaki.
- Chlopaki uspokujcie sie. - rozdzielil ich bladyn.
- Nie wazne do kogo jest podobna, wazne jest to, zeby byla zdrowa. - przytulilas sie do meza.
- To prawda. - przyznala Kasia.
- Zayn co ty robisz? - zapytala kobieta.
- Biore dziecko na rece. Nie moge. - podniusl dziewczynke i ja przytulil.
- Mozesz, ale ona spi i jak sie obudzi to bedziesz ja uspokajac. Rozumierz. - oznajmila.
- Dobrze kochanie. - usmiechnal sie do niej.
- Zayn ojcem. Nie moge w to uwierzyc. To chyba sen. - przetarlas oczy.
- Nie to nie sen. - pocalowal sie w policzek i obja od tylu.

* 2 tygodnie pozniej.

- Jak ona szybko roscie. - stwierdzilas.
- To dzieki tatusiowi - chwalil sie Zayn.
- Chyba dzieki mamie, ktora ja karmi. - poprawila go zona.
- A kto sie nia opiekuje? Przeciesz ja. - oznajmil mulat.
- Juz wiem, gdzie cie wysle Niall, abys sie nauczyl jak powinno sie zajmowac dzieckiem. - zasmialas sie.
- A ty co bedziesz wtedy robic?
- Bedziemy chodzic na imprezki. - zasmialy sie kobiety.
- A nam sie juz nic nie nalezy od zycia? - zapytal Horan.
- Przeciesz jezdzicie po calym swiecie, koncertujecie, jestescie slawni. - wymienialas.
- No dobrze, ale.. - zaczal Zayn,
- Ale jak wy bedziecie w trasie to my przez caly czas bedziemy z dziecmi. 24 godziny na dobe. 7 dni w tygodniu, wiec jestesmy kwita. - zasmialas sie Kasia.
- Ale za pozno nie wracac do domu! - ostrzegali chlopcy.
- Dobrze, dobrze o 5 nad ranem. - nie moglas sie powstrzymac od smiechu.
Popatrzylyscie sie na nich, ale oni sie nie smiali.
- Przeciesz zartujemy. Ej chlopaki nie obrazajcie sie. - pocieszala zielonooka.
Podeszlyscie do waszych mezow i sie do nich przytulilyscie.
- Juz dobrze. Nie pozwolimy, aby nasze zony siedzialy same w domu z dziecmi. - usmiechnal sie Zayn.
- Co chcesz przez to powiedziec kochanie?! - zapytala Kasia.
- Bedziecie podrozowac razem z nami. - pocalowal cie bladyn.
- Jak to sobie wyobrazacie?- tym razem ty zapytalas.
....

--------------------------------------------

Czy to dobry pomusl, aby dziewczyny wraz z dziecmi podrozowaly o calym swiecie z 1D?

Co o tym myslicie?

Czytasz=komentarz.

wtorek, 16 kwietnia 2013

Bardzo wazne.

Nie wiem co mam jeszcze zrobic, zebyscie czytali mojego bloga o one direction.
Nie mam pomyslow.
Sama wymyslam i dodaje tu opowiadania i co z tego?
I tak malo osob go czyta. :'(
Dziekuje tym co go wogole czytaja. :-*
Jestem wam niezmiernie wdzieczna. <3
Mamy juz ponad 800 wyswietlen, przez co bardzo wam dziekuje. ;-)
Jest to dla mnie motywacja, aby pisac dalej, ale wieksza motywacja by bylo dodawanie komentarzy.
Bylo by wtedy super. :D
Mam dla was prosbe. Oczywiscie jesli chcecie.
Czy moglibyscie polecic go komus?
Bede wam bardzo wdzieczna.
Link: http://opowiadaniaonedirection1d. blogspot.com/?m=1
Jeszcze raz bardzo wam dziekuje.
Kocham was Directionerki <3

Kocham to zdjecie<3

28# Niall cz.11

Orany nie moglam sie doczekac tej czesci.
Dlugo jej nie moglam napisac, ale sie udalo.
Nie wiem jak wyszlo.
Sami ocencie <3

--------------------------------------------

- Niall... - plakalas
- Co sie dzieje? Dlaczego placzesz? - podbiegl do ciebie i cie obja.
- Jestem w ciazy. - zaczelas bardziej ryczec.
- To swietna wiadomosc, ale dlaczego placzesz? - cieszyl sie Niall.
- To sa lzy szczescia. - usmiechnelas sie i nie moglas powstrzymac placzu.
- Nie placz kochanie. - szepnal ci do ucha.

* 3 miesiace pozniej.

Wstalas rano, wzielas szybki prysznic, ubralas sie i poszlas zrobic sobie sniadanie.  Niestety twojego meza nie bylo przy tobie, poniewaz wyjechal wraz z calym zespolem na miesiac za granice, aby nagrac nastepny teledysk. Bardzo sie cieszylas, ze tak wam sie ulozylo. Ze spodziewacie sie dziecka i ze za tydzien wraca Horan do domu, gdzie jest jego miejsce. Najgorsze jest to, ze dwoje z piosenkarzy zostawilo w domu ciezarne zony. Ciebie w 3 miesiacu i Kasie, ktora moze urodzic w kazdej chwili. Mialas nadzieje, ze Zayn dojedzie na czas, aby zobaczyc narodziny swojego dziecka. Jak co dzien po sniadaniu poszlas do przyjaciolki. Juz dochodzilas do mieszkania mialas zapukac, ale zadzwonil do ciebie Niall.
- Halo kochanie, gdzie jestes? - zapytal bladyn.
- Czesc kotku. Jestem u Kasi, a dlaczego sie pytasz? - zapytalas zdziwiona.
- Nie wazne. Kocham cie pa.
- Ja ciebie tez. - rozlaczyl sie.
Zapukalas do drzwi i weszlas do srodka.
- Juz jestem. - krzyknelas.
- Dziwne nikogo nie ma, a drzwi sa otwarte. - pomyslalas.
- Jest tu kto? - jeszcze raz krzyknelas.
- Jestem, bylam w lazience. - przywitala sie z toba zielonooka.
- Juz myslalam, ze do szpitala pojechalas. - zasmialas sie.
- Nie.. Wytrzymamy prawda?  Tatus musi byc przy nas w taki cudowny dzien. - dotykala swojego brzucha.
- Mam nadzieje, bo nie chce odcinac pepowiny. - zaczelyscie sie smiac.
Usiadlyscie na kanapie i zaczelyscie rozmawiac. Smialy sie i plakaly ze szczescia. Nagle Kasia szybko chwycil sie za  brzuch i zaczela krzyczec.
- Co sie dzieje? - zdenerwowalas sie.
- Chyba sie zaczelo. - krzyknela.
- Oddychaj spokojnie, juz dzwonie po pogotowie.
Wyciagnelas z torebki telefon i juz mialas wykrecac numer, gdy znowu zadzwonil Niall.
- Niall co do cholery chcesz? - krzyknelas na niego.
- Co taka zdenerwowana.
- Nie moge roznawiac.
- Co sie stalo? Jestes u Kasi?
- Tak. Rodzi. - rozlaczylas sie.
Drzwi sie otworzyly, a w nich staneli chlopaki.
- Co? - krzykna Zayn, ktory podbiegl do zony.
- Co wy tu robicie? - zdziwilas sie.
- To miala byc niespodzianka, ale nici z niej. - usmiechnal sie Harry.
Niall do ciebie podbiegl i cie mocno przytulil, a potem pocalowal czule.
- Halo.. Ja tu rodze... Aaaaa... - krzyczala w niebo glosy.
- Kochanie spokojnie, oddychaj. - sam zaczal ciezko oddychac mulat
- Zayn przestac, bo sie denerwuje. Pomoz mi wstac. Musimy jechac do szpitala.- powiedziala spokojnie rodzaca.

* pol godziny pozniej.

Jestesmy na miejscu i czekamy na nowine. Zayn z Kasia sa w sali, a ja i pozostali z zespolu niecierpliwie siedzimy na korytarzu.
- Niall martwie sie! - wtulilas sie w niego.
- Wszystko bedzie dobrze. - pocieszal bladyn.
Co chwila ktos przechodzil. Jak nie pielegniarka to jakis doktor. Wychodzili z sali i wchodzili do niej. Niecierpliwy Liam spytal sie lekarza.
- Czy juz cos wiadomo?
- Nic nie moge powiedziec. Przepraszam. - odszedl.
- Co to za lekarze?! - zdenerwowal sie Harry.
- Styles uspokuj sie. Nie denerwuj innych. - upomnial Louis.
- Nie moge. - chodzil w kolko loczek.
- Siadaj! - rozkazal bladyn.
Loczek usiadl, a ty wstalas.
- Ide do lazienki. Zaraz przyjde. - oznajmilas.
- Ide z toba. - wstal z miejsca Horan.
Szliscie wprost przed siebie. Niall czekal, az wyjdziesz z pomieszczenia, ale dlugo nie wychodzilas. Bladyn sie zmartwil wiec zawolal pielegniarke.
- Przepraszam czy moglaby pani sprawdzic, czy wszystko wporzadku z moja zona. Jest w lazience i juz dlugo z niej nie wychodzi. - jakal sie niebieskooki.
- Tak oczywiscie. - poszla w strone WC.
Po chwili wyszla z lazienki mowiac.
- Nie ma tan nikogo, najwyrazniej wyszla z niej jak pytal sie pan mnie o pomoc.
- Dziekuje.
- Nie ma za co. - usmiechnela sie i odesla.
....

--------------------------------------------

Ale emocje huhu.. :*

I jak wam sie podoba nastepna czesc Nialla?

<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

Komentujcie. Bardzo mi na tym zalezy. :-*

Czytasz=koment.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Zwiastun 1D w 3D

Rany... Jak to ogladam to rycze ;) Nie moge przestac. Podobno premiera bedzie w polsce 30 sierpnia w kinach. Wybieracie sie? Ja bardzo bym chciala, ale pewnie nie pojade :( Ale to nic ogladne sobie na necie. Milego ogladania Jak wrazenia?

27# Niall cz.10

Dzisiaj Niall czesc 10.

Zachecam do komentowania :*

Milej lektury. <3

--------------------------------------------

- Tak ty. Od czasu, gdy dowiedziales sie, ze bede ojcem jestes zamkniety w sobie. Powiedz co jest nie tak.
- Dobra masz racje. Bardzo sie ciesze, ze zostaniesz ojcem, ale chcialbym tez nim zostac w najblizszej przyszlosci. - wydusil z siebie Horan.
- Nie martw sie. Zostaniesz nim na pewno juz nie dlugo, jak sie postarasz. - usmiechnal sie do ciebie Malik.
- Zeby to bylo taki proste. - zasmucil sie bladyn.
- Cos nie tak? - zapytal brunet.
- Wydaje mi sie, ze Gabi nie chce jeszcze dzieci. - odwrucil wzrok.
- Napewno sie mylisz. Kazda kobieta chce zostac matka. Ona tez. - pocieszal przyjaciela.
- Tak myslisz? - niedowierzal.
- Na pewno. Musze juz wracac. W domu czeka niezapokojona zona, u ciebie pewnie tez.
- Tak. Wracajmy.

* oczami Gabi.

- Gdzie on jest, gdzie sie podziewa. Jest juz pozno, a jego od rana nie ma. Mam nadzieje, ze sie nic mu nie stalo. - mowilas na glos.
Chodzilas od jednego okna do drugiego, by sprawdzic czy juz przyjechal. Mialas juz dzwonic na policje, ale na szczescie do domu wszedl twoj maz.
- Gdzie byles? Co tak dlugo? - zaczelas krzyczec na niego.
- Z Zaynem. Zagadalismy sie. Martwilas sie? - zapytal.
- Oczywiscie, ze tak glupku. Jak mialam sie nie martwic?! Przeciesz jestes moim mezem. Juz mialam dzwonic po policje.- uwiesilas sie na jego szyji i czule pocalowalas w usta.
- Na policje?
- Tak. Dobrze, ze juz jestes. - i znowu sie pocalowaliscie.
- O czym rozmawialiscie? - zapytalas.
- O.. Nie wazne. - usmiechnal sie.
- Aha.. Meskie sprawy?
- Tak. Jest cos do jedzenia? - zmienil zdanie.
- W kuchni, w loduwce na pewno cos sobie znajdziesz.
- Nie obrazaj sie.
- Nie obrazam, tylko...
- Tylko co? - przyciagnal cie do siebie.
- Tylko mogles napisac liscik, ze wychodzisz.- usmiechnelas sie.
- Nastepnym razem nie zapomne. - pocalowal cie.
- Nie bedzie nastepnego razu.
- Jak to? - zmartwil sie Bladyn.
- Tak to.- bawilas sie z nim.
- Czyli? Nie kochasz mnie?
- Niall idoto jak mozesz tak mowic!? Przeciesz cie kocham.
- To wytlumacz mi to.
- Co? - zapytalas zdziwiona.
- No to, ze nie bedzie nastepnego razu?.
- Ze juz nigdzie cie nie poszcze samego. - usmiechnelas sie, a on cie pocalowal.
- Ja ciebie tez.
Wziol cie na rece, zaniosl do sypialni i polozyl na lozku.
- Niall co ty robisz? - zapytalas.
- Domysl sie. - calowal cie po szyji.
- Niall... Przestan. - krzyknelas.
On z ciebie zeszedl i popatrzyl ci sie w oczy.
- Przepraszam nie chcialem. Jak nie chcesz to nie. Nie bede nalegal. - zeszedl z lozka.
- Niall.. Poczekaj to ja przepraszam. - wstalas z lozka.
- Nie przepraszaj. To moja wina, ze nie chcesz tego. Co ze mna nie tak? - spojrzal na ciebie.
- Nic. Jestes cudownym, kochanym mezem. - wzielas go za reke.
- To czemu wzlekasz. Nie chcesz miec dzieci? - puscil cie.
- Niall.. Ja chcialam ci to powiedziec wczoraj wieczorem.... - zaczelas.
- Co! Co chcialas powiedziec? Co? -  nalegal.
- Mysle, ze jestem w ciazy.
- Jak to myslisz?
- Nie jestesm pewna na 100%. Wczoraj wieczorem czulam sie zle i nie moglam spac.
- A robilas test? - zapytal.
- Nie. - odpowiedzialas krotko.
- Dlaczego? - zdziwil sie Niall.
- Balam sie. - lzy zaczely ci splywac po policzku.
Niall cie mocno przytulil i szepnal do ucha.
- Chodzmy spac, a jutro kupimy test. - kiwnelas glowa i polozyliscie sie spac.

* nastepny dzien.

Obudzilas sie, ale obok ciebie nie bylo Horana. Zmartwilas sie, ze tak wczesnie gdzies poszedl. Wstalas i poszlas cos zjesc. Konczylas posilek, a do domu wszedl twoj maz.
- Juz jestem kochanie. - pocalowal cie na przywitanie.
- Gdzie byles?
- W aptece.
- Boje sie.
- Czego?
- A jak test wypadnie negatywnie?
- Nawet o tym nie mysl. - przytulil cie.
- Jadles cos?
- Nie.
- To dobrze. Zjedz te kanapki, bo juz nie zjem. - usmiechnelas sie do niego.
Zjedliscie sniadanie i poszliscie do sypialni. Przeczytalas instrukcje i poszlas do lazieki. Dlugo nie wychodzilas z niej, wiec Niall postanowil do ciebie wejsc.
- Wszystko w porzadku? - zapytal.
- Niall....

--------------------------------------------

Czytasz=koment.

niedziela, 14 kwietnia 2013

26# Niall cz.9

Co tak was malo?
Mam nadzieje, ze bedzie was wiecej. :*
Nie bojcie sie dodawac komentarzy.
Bardzo mi na tym zalezy<3

Niall cz.9 Milej lektury. :**

--------------------------------------------

- Ej czy macie cos do jedzenia. - zapytal glodny Niall.
- Stary.. Jak ty mozesz tyle jesc?! - Zayn.
- Ej.. Moze on jest w ciazy.- zaczela sie smiac Kasia.
- Niall. Czy to prawda? - ty tez zaczelas sie chichotac.
- Haha. - poszedl zly do kuchni.
- Co on taki wkurzony dzisiaj? - zapytal Zayn.
- Wiecie co?! Wydaje mi sie, ze on chce zostac ojcem - szepnela Kasia.
- Tak myslisz?- zapytalas z niedowierzaniem.
- Mi sie tez tak wydaje. - powiedzial cicho brunet.
- Od tego czasu jak sie dowiedzial zaczal sie dziwnie zachowywac. - zastanowilas sie.
Przyszedl blondyn z polmiskiem przysmakow.
- O czym rozmawialiscie? - zapytal Horan.
- O niczym waznym kochanie. - pocalowalas go w usta.
Wstalas, na twoje miejsce usiadl twoj maz, a ty usiadlas na jego kolanach.
- Mysleliscie juz o dziecku? - zapytala Kasia i popatrzyla sie na was.
Niall spojrzal na ciebie, a nastepnie schowal swoja glowe za twojimi plecami. Przytulilas sie do niego.
- Kochanie co sie stalo? - szepnelas mu do ucha.
- Nie nic - pocalowal cie w usta.
- Przepraszam. Nie powinnam pytac - zawstydzila sie Kasia.
- Nie nic sie nie stalo. Poprostu... - zaczal przelykac sline.
- Jak dacie dziecku na imie - zmienilas temat.
- Mi sie podoba Rebecca, a tobie Zayn - usmiechnela sie do niego.
- Tez mi sie podoba. Fajnie przmi Rebecca Malik. - pocalowal jej brzuch.
Dlugo rozmawialiscie. Zrobilo sie ciemno wiec postanowiliscie wrocic do domu.

* W domu.

- Kochanie chcesz cos do jedzenia? - spytalas meza.
- Ide spac - oswiadczyl.
- Co? Nie chcesz kolacji? - zdziwilas sie.
- Nie. Jestem zmeczony.
Niall poszedl do sypialni, a ty do kuchni. Zrobilas kilka kanapek i tez udalas sie do pokoju. Horan juz byl przebrany w pizame i lezal na lozku.
- Kotku co jest? Dlaczego nie chcesz jesc? - zapytalas smutna.
Pozozylas tace na komodzie i polozylas sie kolo niego. Nic sie nie odezwal przez kilka minut, wiec postanowilas jeszcze raz zapytac.
- No powiedz prosze. - nalegalas.
Odwrucil sie do ciebie tylem.
- Nie ufasz mi? - zapytalas.
- Ufam. - odpowiedzial.
- To w czym problem? - zadalas kolejne pytanie.
- Nie wazne. Dobranoc. - pocalowal cie i przykryl sie pierzyna.
- Dobranoc - mruknelas pod nosem.
Wstalas zjadlas kanapki i polozylas sie spac. Bladyn juz usnal, a ty nie moglas zmruzyc oka.

* nastepnego dnia.

- Spalas kochanie? - otarl oczy.
- Nie moglam zmruzyc oczu.
- Jak to? Co sie stalo? - zapytal zaniepokojony.
- Nic. Nie wazne.- pocalowalas go w policzek.
- Moze zrobic ci sniadanie? - zapytal.
- Nie jestem glodna. Sprobuje usnac. Nie przeszkadzaj.
- Ok!
Niall udal sie do lazieki troche sie odswiezyc, a ty usnelas.

* oczami Nialla.

Poszedles do kuchni zrobic sobie sniadanie. Po skonczonym posilku zadzwoniles do Zayna. Umowiliscie sie na lancz. Poszles sie ubrac i wyszedles z domu. Do centrum dojechales swoim BMW. Na miejscu czekal juz na ciebie Malik.
- Co sie stalo stary? - przywital sie mulat.
- Musze sie komus zwierzyc. - zaczal bladyn.
- Wal smialo.
- Moze nie tu. Chodzmy do srodka.
Weszliscie do budynku i usiedliscie przy stoliku.
- No wiec. O co chodzi? - zaczal brunet.
- Nie rozumiem kobiet.
- A dokladniej?
- Gabi dziwnie sie zachowuje.
- Jak to? Moze jest w ciazy?
- Nie. Na pewno nie. Powiedziala by mi.
- Nie wiem co mam powiedziec. Przyznaj, ze kobiety sa dziwne. - zaczal sie smiac brazowooki.
- Tak masz race. To pewnie jej humory. - nie mogl sie powstrzymac smiac.
- Pewnie tak, ale ty tez sie dziwnie zachowujesz od pewnego razu.
- Co ja? - zdziwiles sie.
- Tak ty. Od czasu, gdy dowiedziales sie, ze bede ojcem jestes....

--------------------------------------------

Jak myslicie. Dlaczego Niall tak dziwnie sie zachowuje?

Piszcie w komentarzu.<3

Czytasz=koment.

sobota, 13 kwietnia 2013

25# Niall cz.8

Nareszcie Sobota. Dzien odpoczynku.

Milej lektury <3

--------------------------------------------

Zamowilismy omlety i sok pomaranczowy. Po kilku minutach kelnerka przyniosla nasze zamowienie i poprosila o autograf. Horan z przyjemnoscia podpisal sie jej na fartuchu i zgodzil sie na kilka zdjec. Przy posilku rozmawialismy o dziecku Malikow, a dokladnie co jemu kupimy. Postanowilismy pojsc do najblizszego sklepu z zabawkami. Kupilismy grzechotke, body, 2 misie, pizamke, kocyk i ramke na zdjecie, a to wszystko zapakowalismy do torby na ktorej byl kubus puchatek.
Popoludniu poszliscie do Malikow aby wreczyc prezent jeszcze nie narodzonemu dziecku. Zapukaliscie do drzwi przez dlugi czas nikt wam nie otwieral. Bylo tylko slychac rozmowe.

* oczami Zayna

- Ja otworz! - oznajmila Kasia.
- Nie bo ja! - sprzeciwilem sie i podszedlem do drzwi.
- Zayn... Daj spokuj. To nie znaczy, ze jak jestem w ciazy mam siedziec lub lezec. Nic mi nie bedzie nie martw sie .-podeszla do niego.
- No wlasnie w ciazy. Idz sie polozyc. - usmiechnal sie do niej i pocalowal w czolo.
- Ale kotku..- przerwal ci pocalunkiem.
- Ci.. Idz usiasc.
Usiadla na kanapie, a mulat otworzyl drzwi.

*  oczami Gabi.

- Witajcie. - przywital sie Zayn.
- Czesc. - krzyknelismy i weszlismy do srodka.
- Hej jak was dawno nie widzialam. - podeszla do nas Kasia i sie z nami przywitala.
- Co ty robisz? - zapytal zone.
- Stoje nie widac ? - odpowiedziala mu z usmiechem.
- Powinnas lezec. - podszedl do niej i przytulil do siebie.
- Zayn czy ty za bardzo nie przesadzasz? - zapytalas.
- Nie. Poprostu martwie sie o nie. - popatrzyl sie na ciebie, a pozniej pocalowal brzuch zony.
- Bym zapomniala. To dla dzidzusia. - wreczylas im prezent.
- O jej nie musieljscie. - Kasia prawie sie rozplakala.
- Musielismy. To nasz obowiazek. - powiedzial Horan, a ty pokiwalas glowa.
Chlopaki poszli do salonu ogladac jakis film, a wy poszlyscie do sypialni. Wchodzac do pokoju zauwarzylas w kacie rozowe lozeczko.
- A wiec dziewczynka? - zapytalas.
- Tak. Bylam wczoraj u lekarza z Zaynem. Zrobili mi badania i usg.
- Bardzo sie ciesze. - przytulilas ja.
Usiadlyscie na lozku i zaczelyscie otwierac prezent. Malikowa bardzo sie ucieszyla i podziekowala za podaronek. Rozmawiajac o babskich sprawach.
- Wybraliscie juz imie dla dziecka?. - zapytalas ciekawska.
- Nie jeszcze. Nie mielismy do tego glowy.
- A jakie ci sie podoba imie dla dziewczynki?- zadalas nastepne pytanie.
- Wiesz co? Najbardziej mi sie podoba Rebecca. Co ty na to?
- Swietne imie. Bardzo mi sie podoba. Mala Rebecca Malik. Jak to fajnie brzmi. - usmiechnelam sie do ciezarnej.
Zeszlyscie na dol do swoich mezow i usiadlyscie im na kolanach.
- Kochanie, jaka ty jestes ciezka.- zaczal rosmieszony Zayn.
- Haha.. Bardzo smieszne. Spisz dzis w goscinnym pokoju.- Kasia zaszla mu z kolan.
- Ej kochanie.. Nie obrazaj sie.- zlapal ja w tali i przyciagnal do siebie, a ona go pocalowala.
- Ej czy....

--------------------------------------------

I jak wam sie podoba?
Prosze o komentarze. :*

Czytasz=koment