Instagram

piątek, 26 kwietnia 2013

38#Niall cz.17 OSTATNIA

Mam dla was dobra i zla wiadomosc!
Zla jest taka, ze dzis dodaje ostatnia czesc Nialla, a dobra taka, ze zaczynam pisac o Harrym.
Postaram sie jutro dodac piersza czesc.

Zostawiam was z Niallem

Milego czytania :)

--------------------------------------------

Migdaliliscie sie tak do momentu, gdy do sali weszly pielegniarki.

- Zabieramy pania do pokoju, aby wypoczela. - podeszly do lozka i zaczely go pchac.
- Kochanie nie zapomnij zadzwonic do chlopakow. - wydusiala z siebie Gabi.

Wyszly. No tak. Wiedzialem, ze o czyms zapomnialem. Ide zadzwonic.

* kilka minut pozniej.

- Siema co tam? - zapytal Liam.
- Siema. Mam sprawe.
- jaka? - zdziwil sie Payne.
- Przyjedzcie do szpitala. - usmiech nie zchodzil z twojej twarzy.
- Co sie stalo? Wszystko wporzadku? - krzyknal do sluchawki Harry.
- Tak chlopaki wszystko wporzadku.
- To co sie dzieje? - tym razem wzial sluchawke Louis.
- Urodzila. Dziewczynka. Przyjedzcie.
- O jak sie ciesze. - krzyknela Kasia.
- Czyli wszyscy juz wiecie? To przyjezdzajcie. Czekamy. - rozlaczyles sie.

Ruszyles do pokoju, gdzie lezy twoja zona. Podeszles do lozka i usiadles obok.

- Zawiadomiles chlopakow? - zapytala.
- Tak. Zaraz powinni byc. - pocalowales ja. - Jestes codowna. Dziekuje.
- Ohh... Kochanie nie musisz dziekowac.
- Kiedy przyniosa Julie?
- Zachwilke. Poszli ja wykompac. - usmiechnela sie szeroko.

* kilka minut pozniej.

Przyniesli nasza coreczke. Jaka ona sliczna. Calkiem podobna do mamy, ale wlosy bedzie miala po tatusiu. Taki nasz maly skarb, ktory trzeba strzec. Jestesmy odpowiedzialni za to bezbronne stworzenie. Spi tak slodko jak aniolek, grzecznie i cichutko.

- Chcesz ja na rece kochanie.

Przez chwile sie zawachalem, ale wziolem na rece swoje dziecko. Malutka Julie Horan.
- Podobna do ciebie. - oznajmiles.

Twoja zona sie do ciebie usmiechnela, a ty odwzajemniles jej tym samym.

- Tutaj! Chyba tak. No to wchodz. Nie ty pierwszy. Nie ty. No wchodzcie. - bylo slychac glosy z korytarza.
- Jak zawsze. - westchnela Gabi.
- Ide otworzyc. - zasmiales sie.

Oddales dziecko matce i podeszles do drzwi i pociagneles za klamke.

- Wchodzcie. - usmiechnolem sie do nich.
- Hej jak sie czujesz? - zapytala Kasia.
- Jestem troche obolala, ale to nic.
- Mamy cos dla was. - wreczyl ci prezent Liam.
- Dziekujemy. - odpowiedzieliscie chorem.
- Nie ma za co. Pokarzcie mi moja "bratanice" - krzyknal Lou. - Cala mama.

* rok pozniej oczami Gabi.

Nasza mala ksiezniczka konczy dzis roczek. Bardzo sie z tego ciesze. Bardzo szybko minal ten rok. Zdobylismy nowe umiejetnosci i bardzo sie z tego cieszymy. Juz nie dlugo na swiat przyjdzie potomek rodu Horanow. Tak chlopiec. Jeszcze nie wiemy jak mu damy na imie, ale jestem pewna, ze bedzie taki jak tata. Postaramy sie ich wychowac najlepiej jak umiemy. Najsmieszniejsze jest to. Kiedys Niall zapytal sie mnie ile planojemy dzieci, a ja na to, a ty ile chcesz? A on na to 8, a ja. Jesli ty bedziesz rodzic to czemu nie. I zaczelismy sie smiac. Wiec jeszcze nie wiadomo ile bedzie malych Horanow. Czas pokaze.

Koniec :-*

--------------------------------------------

Czytasz=komentarz.

Brak komentarzy: