Instagram

czwartek, 25 kwietnia 2013

37#Niall cz.16.

Mialo byc rano, ale tak jakos wyszlo, ze sie nie wyrobilam.
Przepraszam za to.
Dzisiaj szybko pisane. Jeszcze planuje dwie czesci<3

Milego czytania :*

--------------------------------------------

Drzwi sie otworzyly, a w nich stanal twoj kochany maz. Podszedl do ciebie i czule cie pocalowal, a nastepnie calowal twoj wielki brzuch.

- Jak bylo kochanie? - zapytalas meza.
- Jak zawsze. Jestem wykonczony.

Zlapal cie za reke i pociagnal za soba. Poszlismy do salonu i usiedlismy na sofie.

- Ogladamy cos? - zapytalas.
- Nie. - odpowiedzial szybko.
- To co bedziemy robic? - zadalas nastepne pytanie.
- Moze.. - pocalowal cie.
- Moze co?
- Moze no wiesz!? - cwaniacko sie na ciebie popatrzyl.
- Podobno byles wykonczony.
- Dla ciebie zawsze mam czas i sile. - zaczal cie calowac.

Spodobalo ci sie to. Odwzajemnilas pocalunki.

- Aaa... - krzyknelas.
- Kochanie co sie dzieje? - odsunal sie. - co sie stalo?
- Chyba sie zaczyna. - oznajmilas. - Aaa..
- Co? Co robic? - zdenerwowal sie.
- Idz do gory po torbe z rzeczami.

W mgnieniu oka bladyn byl juz na dole, a w reku trzymal torbe.

- Jedziemy. - podszedl do ciebie.

Pomogl ci wstac, objal i wyszliscie na zewnatrz. Otworzyl ci drzwi, ty weszlas do srodka, a torbe rzucil do tylu.

- Niall.... Szybciej. - krzyknelas.
- Juz kochanie. Juz jedziemy. - zapia pas.

Z piskiem opon ruszyliscie w strone szpitala.

- Kochanie.. Juz nie moge.
- Wytrzymaj. Juz dojezdzamy.

Zaparkowal na parkingu i z pospiechem otworzyl ci drzwi.

- Nie dam rady isc sama. - zaczelas plakac.
- Nie martw sie kochanie. Zaniese cie. - wzial cie na rece, a ty wtulilas sie w niegi.
- Pomocy moja zona rodzi. Czy jest tu ktos. - wpadl do srodka.
- Niech pan ja tu polozy. - podjechala z lozkiem pielegniarka.

* oczami Niall.

O rany zaczelo sie. Juz niedlugo na swiat przyjdzie mala Julia Horan. Pielegniarki wziely moja zone, a ja zostalem na korytarz. Musze przy niej byc w ten piekny dzien.

- Przepraszam... Pan Horan. - zapytala jedna z pielegniarek.
- Tak. - wstales.
- Musi sie pan przebrac. - oznajmila.

Wreczyla ci rzeczy i pokazala palcem pokuj gdzie mozna sie przebrac. Z pospiechem sie ubrales i wyszles z pomieszczenia.

- Pan za mna. - podszedl do ciebie lekarz.
- Gdzie moja zona?
- Juz czeka na pana.

Weszliscie do sali operacyjnej (czy tam gdzies indziej.). Zauwarzyles Gabi i podbiegles do niej.

- Jak sie czujesz? - pocalowal cie.
- Narazie dobrze, zobaczymy jak bedzie pozniej. - zasmiala sie.

Zlapales ja za reke i pocalowales ja.

- Aaa.. - krzyknela.
- Zaczyna sie. - oznajmil lekarz. - Cesarka, czy na zywo.
- Cesarka. - krzyknoles.
- Na zywo. - dodala.
- Dlaczego? - zdziwiles sie.
- Bo nie chce miec rozcinanego brzucha, wole normalnie rodzic.

Pocalowaliscie sie. Pielegniarki zaslonily zaslonami widok i zaczelismy rodzic. (to nie ja rodzilem tylko moja zona).

- Aaa.... Aaaa....- krzyczala w nieboglosy.
- Kochanie oddychaj. - zaczoles sam oddychac jak kobieta w ciazy.
- Przestan bo mnie rosmieszasz. - popatrzyla sie na ciebie.
- Ok juz nie bede. - pocalowalem ja.
- Na trzy pani prze. - wtracil lekarz. Raz, dwa, trzy ...

Zlapala mnie za reke i mocno scisnela

- Aaa...
- Glowka wyszla, jeszcze raz. Raz, dwa, trzy.
- Aaa... - opadla z sil.

Ciezko sapala, byla bardzo wykonczona, spisala sie na medal.

- Chce pan odciac pepowine? - zapytal lekarz.
- Tak. - podeszles do niego.

Wreczyl ci nozyce i cachnoles tam, gdzie lekarz ci kazal.

- Moze pan teraz pobyc na sam z zona, za chwile ktos przyjedzie ja stad zabrac.

Wszyscy wyszli z pomieszczenia zostawiajac was samych. Podeszles do zone i ja pocalowales.

- Dziekuje. - oznajmiles.
- Za co? - zdziwila sie.
- Za to, ze dalas mi corke. - jeszcze raz ja pocalowalem.

Migdaliliscie sie tak do momentu, gdy do sali...

--------------------------------------------

Ooo... Dziewczynka jak slodko<3

I jak wam sie podoba?

<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

Czytasz=komentarz.

Prześlij komentarz