Instagram

wtorek, 9 kwietnia 2013

21# Zayn cz.11

Milej lektury. <3
I Malikowych Snow. :-*

--------------------------------------------

- Kochanie tylko nie spij. - upomnial Malik.
- Yhy. - pokiwalas glowa.
Pocalowal cie w policzek i przytulil.

* kilka minut pozniej.

Dojechalismy do celu. Zayn cie przebudzil i wyszliscie z limuzyny. Twoim oczom ukazala sie wielka villa.
- Do was nalezy? -  zapytalas.
- Tak. Bodoba sie nasz nowy dom.
- Bardzo. Ktora godzina? - zadalas nastepne pytanie.
- Pozno. Jutro cie oprowadze po domu, a teraz chodzmy spac. - zaproponowal mulat.
- Dobry pomysl. - przytulilas sie do niego i weszliscie do srodka.
Zaprowadzil cie do twojego pokoju i wyszedl. Ty zaczelas sie rozgladac, ale za bardzo nie kontaktowalas wiec polozylas sie na lozku. Szybko usnelas po takim pieknym dniu.

* nastepnego dnia.

Obudzily cie krzyki z korytarza.
- Harry oddaj mi kanapke. - krzyczal Niall.
- Nie bo jestem glodny. - odpowiedzial Styles.
- To sobie zrob. - warknal bladyn.
Usiadlas na lozku i zaczelas sie rozgladac. Bylas we wielkim pokoju. Siedzialas na wielkim i bardzo miekkim lozu. Twoje walizki staly kolo szafy, a ty bylas w wczorajszych ciuchach. Postanowilas wstac i poszukac sobie ciuchow na dzis. Otworzylas wielka walizke i zaczelas przewalac ubrania. Nagle drzwi sie uchylily.
- O juz nie spisz. - usmiechnal sie Zayn.
- Przed chwila wstalam. - pocalowalas go na przywitanie.
- Zrobilem sniadanie.
- To swietnie. Jestem bardzo glodna.
Zostawilas walizke i wyszlasz z pokoju trzymajac za reke mulata. Zeszliscie po schodach i zauwarzylas salon i jadalnie.
- Ile tu miejsca. - rozgladalas sie.
- Usiadz w jadalni zachwile przyniose sniadanie. - pocalowal cie w policzek i poszedl do kuchni.
Usiadlas przy stole i czekalas na ukochanego.

* po sniadaniu.

- Dziekuje bylo pyszne.
- To ja dziekuje.
- Za co? - zdziwilas sie.
- Za to, ze jestes. - podszedl do ciebie i cie pocalowal.
Zawstydzilas sie i wstalas od stolu, aby Zayn nie zauwarzyl twoich rumiencow i aby odniesc naczynia do kuchni. Zayn poszedl za toba i bacznie ci sie przygladal.
- Gdzie jest lazienka? - zapytalas.
- Chodz to ci pokaze. - zlapal cie za reke.
Szliscie do gory po schodach i weszliscie do twojego pokoju.
- Tutaj. - usmiechnal sie.
- Nie widzialam wczesniej tych drzwi, a ty gdzie masz pokuj? - zapytalas.
- Na przeciwko twojego.
- Jaki ty jestes slodki. - pocalowalas go w policzek.
Wzielas potrzebne rzeczy i pierwsze lepsze ubranie i udalas sie do lazienki.
Zrobilas sobie lekki makijaz, zalozylas ciuchy i rozpuscilas wlosy. Po wyjsciu z niej zauwazylas, ze czeka na ciebie Malik.
- Gotowa.
- Tak, a na co?.
- Chce ci wszystko pokazac. - podszedl pod ciebie i cie pocalowal.
- To chodzmy. - zlapalas go za reke.
Najpierw poszliscie do pokoji. Kazdy pokoj byl duzy i w kazdym byla lazienka. Chlopakow nie bylo, bo poszli na zakupy, zostawiajac was samych w villi. Pozniej do jadalni, salonu i kuchni. Nastepnie przez taras dostaliscie sie do ogrodu. Byl tak basen, hustawka, grlil itp.
- Wow... Jak tu pieknie. Wszedzie tyle miejsca. Cisza i spokuj. To na pewno sen. - niewierzylas.
- To nie sen, ale z ta cisza i spokojem to bym nie przesadzal. - wyciagnal paczke papierosow.
- Jak to? Przeciesz jest spokuj. - dziwilas sie.
- No tak, ale jak chlopaki przyjada z miasta to bedzie haos i napewno zrobia imprezke. - usmiechnal sie i wlazyl jednego do ust.
- Tak jest u was codziennie? - zapytalas i wyjelas mu z ust jeszcze nie zapalonego papierosa.
Wyzucilas go.
- Mozna powiedziec, ze czesto. Tylko jak mamy czas wolny. A zapomnialbym... Dziewczyny chca cie poznac i przyjda na obiad.
- To swietnie, tez chce je poznac. - pocalowaliscie sie i weszliscie do srodka.
W tym samym momencie chlopaki wrocili z miasta.
- Ooo. Wrociliscie. Zegnaj ciszo witaj haosie. - zasmial sie Malim.
- Zayn przestan nie bedzie tak zle. - pocieszalas.
- Sluchajcie. Poznalem dzisiaj fajna dziewczyne i zaprosilem ja na imprezke do nas. Co wy na to.
- Super, swietnie. - krzykneli chorem.
- A wiec imprezka. Nie mowilem. - podniosl lewa brew do gory.
- Mowiles. - pocalowalas go, a chlopaki zaczeli bic brawa.
- Gorzko, gorzko... - zaczal Harry.
Przestaliscie sie calowac i popatrzyliscie sie na Stylesa.
- No co tak sie patrzycie? - zdziwil sie Hazza.
- Moze lubimy. - odezwal sie bladyn.
Wszyscy wybuchli smiechem.
- Dosyc. Trzeba sie brac za obiad. - zarzadzil Liam.
- No wlasnie chlopaki do kuchni juz.. - poganialas.
- A ty? - spytal Louis.
- Co ja? - odpowiedzialas pytaniem.
- A ty co bedziesz robic? - dokonczyl Niall.
- Patrzyc jak gotujecie. - usiadlas wygodnie na kanapie.
- Kochanie..? - usiadl kolo ciebie Zayn.
...

--------------------------------------------

Jak myslicie czego chce Zayn.

Nastepna czesc o tej samej porze, albo pojutrze.
Jeszcze raz Dobranoc.